Aktualności Prawo 

Tel Awiw wal­czy o tęczowe adop­cje

Teore­tycz­nie pary LGBT mogą adop­to­wać dzieci od 2008 r. Ale na­dal otrzy­ma­nie zezwo­le­nia na przy­ję­cie dziecka nie jest łatwym do speł­nie­nia marze­niem. Dotąd udało się to tylko trzem parom. W pią­tek (20. 07 br.) miesz­kańcy Tel Awiwu wyszli na ulicę, by wal­czyć o prawo do rodzin­nego szczę­ścia.

Udało się?

Początki praw do adop­cji przez izra­el­skie pary jed­no­pł­ciowe się­gają 2005 r. Przy­spo­so­bie­nie dziecka było moż­liwe tylko wtedy, gdy było ono spo­krew­nione z któ­rymś z rodzi­ców. W myśl tej zasady – para les­bi­jek mogła wza­jem­nie adop­to­wać swoje dzieci. Szansa na adop­cję dzieci nie­spo­krew­nio­nych z głów­nymi zain­te­re­so­wa­nymi poja­wiła się dopiero w lutym 2008 r. Wszyst­kie aktu­ali­za­cje w tej kwe­stii śle­dzi i opi­suje por­tal isRe­alli.

Wojna prze­ciw tęczo­wym rodzi­nom

Rze­czy­wi­stość jest, nie­stety, bar­dziej skom­pli­ko­wana. Od 2008 r. tylko trzem parom udało się adop­to­wać dziecko. A zło­żo­nych w tej spra­wie wnio­sków było 550. Pary jed­no­pł­ciowe są ostat­nie w kolejce. Pierw­szeń­stwo mają zawsze hete­ro­se­ku­alne związki. Osoby LGBT naj­czę­ściej mają moż­li­wość aop­to­wać dziecko chore, nie­peł­no­sprawne. Jeśli już doj­dzie do przy­spo­so­bie­nia – prawo postrzega nowych opie­ku­nów jako dwie obce osoby, a nie adop­tu­jącą parę.

Poli­tycy regu­lar­nie odkła­dają sprawy osób LGBT „na potem” (Plat­forma Oby­wa­tel­ska naj­wi­docz­niej ma kon­ku­ren­cję), tłu­ma­cząc opie­sza­łość chę­cią uspraw­nie­nia obec­nego sys­temu praw­nego i „dodat­ko­wym pięt­nem”, z jakim spo­ty­kają się dzieci wycho­wy­wane w związ­kach jed­no­pł­cio­wych.

Z tym argu­men­tem nie zgo­dził się szef Sto­wa­rzy­sze­nia Izra­el­skich Psy­chia­trów. Zvi Fischler stwier­dził w ponie­dzia­łek (17.07 br.), że jego zda­niem rząd kie­ruje się innymi moty­wami, niż fak­tyczne dobro dziecka.

„Nawet w naj­bar­dziej oświe­co­nych spo­łecz­no­ściach (…) mogą ist­nieć sek­tory popla­cji, które są mniej akcep­to­wane i dziecko potrafi sobie radzić z takimi rze­czami” – powie­diał na ante­nie Army radio.

Cho­dzi o wię­cej, niż roz­rywkę dla tury­stów.

Na takie warunki nie zga­dzają się orga­ni­za­cje „Asso­cia­tion of Isra­eli Gay Fathers” i Israel Reli­gious Action Cen­ter of the Reform Move­ment”. Ich człon­ko­wie wspól­nie zło­żyli skarge do Sądu Naj­wyż­szego. Mini­ster opieki spo­łęcz­nej zwró­cił się w tej spra­wie do Sądu Naj­wyż­szego i ocze­kuje opi­nii szer­szego grona eks­per­tów. Sąd Naj­wyz­szy nato­miast zapo­znał się z tre­ścią skargi i dał Kne­se­towi (izra­el­ski par­la­ment) dwa mie­siące na zmianę sta­no­wi­ska w tej kwe­stii.

Swoją nie­zgodę z panu­ją­cymi zasa­dami posta­no­wiła zama­ni­fe­sto­wać także lokalna spo­łecz­ność LGBT w Tel Awi­wie i jej sojusz­ni­cy. Na uli­cach mia­sta obecne było bli­sko 10 tys. pro­testujących (albo, jak kto woli „przy­pad­ko­wych spa­ce­ro­wi­czów”). Demon­stan­tów wspie­rały tam­tej­sze gwiazdy: Harel Skaat, Ohad Hit­man czy Amir Fri­scher-Gut­man. Ostatni z nich wska­zał na samo­dziel­ność tęczo­wej spo­łeczn­ści i na sto­so­wa­nie wobec niej pink – washingu przez lokalny rząd. Ten rze­komo ją popiera i się utoż­sa­mia, ale w grun­cie rze­czy zależy mu na wyko­rzy­sta­niu jej pro­ble­mów do swo­ich celów.

Mówiła też o tym Chen Arieli, prze­wod­ni­cząca Agudy. Repre­zen­tantka naro­do­wej grupy zada­nio­wej ds. LGBT w Izra­elu w swoim prze­mó­wie­niu zwró­ciła uwagę rządu, pre­miera i rady mini­strów na to, że osoby LGBT nie miesz­kają w Izra­elu jedy­nie w celu zapew­nie­nia tury­stom roz­wywki i udo­wod­nie­nia postę­po­wo­ści pań­stwa.

„Nie jeste­śmy tu tylko po to, byście mogli powie­dzieć światu, jakim oświe­co­nym pań­stwem jeste­śmy i by 30 tys. tury­stów miało co robić w czerwcu” – zagrzmiała.

Wśród okrzy­ków tłu­mów można było usły­szeć, że lokalna spo­łecz­ność wymaga od władz wię­cej. „Chcemy rów­no­ści, rów­no­ści praw, peł­nej rów­no­ści i ani tro­chę mniej” – brzmiało prze­sła­nie nie­za­do­wo­lo­nych miesz­kań­ców.

Mamy nadzieję, że pro­test przy­nie­sie ocze­ki­wane skutki. W końcu liczy się miłość, czu­łość i tro­ska, a nie płeć osób wycho­wu­ją­cych dziec­ko.

Źró­dła: wikipedia.org [1][2][3][4]time­so­fi­srael.comqueer.pl, fot. sullydish.files.wordpress.com

Polecane artykuły

Zostaw komentarz