Aktualności Prawo 

Sąd Okrę­gowy w Gdań­sku odrzu­cił wnio­ski naro­dow­ców zakłó­ca­ją­cych Pik­nik Tęczo­wych Rodzin

2 Lipca przed­sta­wi­ciele orga­ni­za­cji PRO – prawo do życia zakłó­cili pik­nik wień­czący Festi­wal Tęczo­wych rodzin. W czwar­tek Sąd Okrę­gowy w Gdań­sku wydał posta­no­wie­nie o słusz­no­ści roz­wią­za­nia zgro­ma­dze­nia pra­wi­co­wych akty­wi­stów przez pre­zy­denta Sopotu.

Nieu­dany pik­nik

Na początku lipca (2.07 br.) w sopoc­kim klu­bie Ate­lier odbył się ósmy już Pik­nik Tęczo­wych Rodzin, koń­czący Festi­wal im poświę­cony. W pla­nach zwią­za­nych z wyda­rze­niem było wiele roz­ry­wek dla dzieci młod­szych, star­szy­chi ich rodzi­ców lub opie­ku­nów. W spo­tka­niu brało udział 40 rodzin. Oka­zało się, że impreza nie przy­pa­dła do gustu naro­dow­com, któ­rzy wpa­dli na pomysł, by ją zboj­ko­to­wać i popsuć uczest­ni­ko­m przy­jem­ność wspól­nie spę­dza­nego czasu. Był to pierw­szy raz w histo­rii imprezy. Wcze­śniej­sze pik­niki odby­wały się spo­koj­nie i bez tego rodzaju incydentów.

Sym­pa­tycy skraj­nej pra­wicy począt­kowo oble­gali oko­lice wej­ścia do lokalu. Następ­nie prze­nie­śli się na pry­watną plażę na tyłach klubu i usta­wili się tak, by być jak naja­brdziej widocz­nymi dla osób wewnątrz. Trzy­mali obraź­liwe banery i włą­czali muzykę zespołu „prawe skrzy­dło”, głów­nie „uro­czy” utwór pt. „Pochód dege­ne­ra­tów”. Dzieci się bały, doro­śli oba­wiali się wyjść z Ate­lier po zakoń­cze­niu imprezy.

Na mani­fe­stu­ją­cych zwo­len­ni­kach ruchu pro-life naj­wi­docz­niej nie zro­biło to wra­że­nia. Nie pomo­gły próby dia­logu z ini­cja­tywy Anny Strzał­kow­skiej, ani inter­wen­cje osób postron­nych, poli­cji czy nawet pre­zy­denta Sopotu. Po jego pró­bach zakoń­cze­nia mani­fe­sta­cji prze­by­wali na plaży jesz­cze kilka godzin.

Sąd Okrę­gowy w Gdań­sku po stro­nie Pre­zy­denta

Inter­wen­cja Jacka Kar­now­skiego nie przy­nio­sła efek­tów. Wezwany przez dzier­ża­wców plaży poli­tyk został dodat­kowo nazwazy „peda­łem” i oskar­żony o nie­le­galne roz­wią­za­nie zgro­ma­dze­nia. Przed­sta­wi­ciele Fun­da­cji PRO – prawo do życia zło­żyli z związku z tym skargę w sądzie.

Linia obrony naro­dow­ców pole­gała na „nie­le­ga­lo­ści” roz­wią­za­nia zgro­ma­dze­nia oraz na błęd­nym wyko­na­niu tej pro­ce­dury. Damian Szulc-peł­no­moc­nik demon­stran­tów-twier­dził, że jego klienci „nie wie­dzieli, kim jest ten męż­czy­zna, bo nie znają go z widze­nia”. W ich oce­nie Kar­now­ski się im nie przed­sta­wił.

Jeśli nie ma argu­men­tów, pozo­stało kłam­stwo. Nagra­nia zamiesz­czone w ser­wi­sie YouTube są dowo­dem na to, że Pre­zy­dent Sopotu kil­ka­krot­nie poda­wał swoje imię, nazwi­sko i peł­nioną funk­cję. Te dane oso­bowe były też potwier­dzane przez towa­rzy­szą­cego mu poli­cjanta.

Mece­nas pre­zy­denta mia­sta przed­sta­wiła sze­reg prze­sła­nek wska­zu­ją­cych na koniecz­ność zakoń­cze­nia mani­fe­sta­cji przez Kar­now­skiego. Wśród nich były te doty­czące skan­da­licz­nego zacho­wa­nia naro­dow­ców, naru­sza­nie god­no­ści oso­bi­stej uczest­ni­ków i uczest­ni­czek imprezy (takie postę­po­wa­nie łączy się z art. 216 Kodeksu Kar­nego i doty­czy znie­wa­że­nia) i „zakłó­ca­nie spo­koju” czy „nie­przy­zwo­ite napisy w prze­strzeni publicz­nej” (naru­szyli tym art. 141 i 51 kodeksu wykro­czeń).

Oko­licz­no­ściami wska­zu­ją­cymi na koniecz­ność roz­wią­za­nia zgro­ma­dze­nia były też fakty nie­pra­wi­dło­wego zgło­sze­nia wyda­rze­nia. Orga­ni­za­to­rzy wysłali wnio­sek po upły­nię­ciu usta­wo­wego ter­minu zgło­szeń, po godzi­nach pracy urzędu.

Repre­zen­tant człon­ków Fun­da­cji PRO – prawo do życia nie pod­da­wał się i twier­dził, że zgro­ma­dze­nie zostało zło­żone legal­nie, a w jego trak­cie nie padały grożby karalne. Zapo­wa­iada ape­la­cje od decy­zji sądu. Widocz­nie buta ludzka w nie­któ­rych przy­pad­kach nie ma gra­nic.

„Sza­nujmy sie­bie i sza­nujmy prawo”

Pre­zy­dent Sopotu zazna­cza, że nikomu nie odbiera prawa wygła­sza­nia zda­nia i poglą­dów. Musi się to jed­nak, w jego opi­nii, odby­wać z posza­no­wa­niem god­no­ści i odmien­no­ści dru­giego czło­wieka. Cie­szy się z orze­cze­nia sądu i wyli­cza błędy skraj­nie pra­wi­co­wych dzia­ła­czy: wul­garne okrzyki, obraź­liwe banery i muzyka mające na celu wypro­wa­dzić z rów­no­wagi rodziny z dziećmi.

„Zacho­wa­nie orga­ni­za­to­rów i uczest­ni­ków zgro­ma­dze­nia było nie­do­pusz­czalne, skan­da­liczne i po pro­stu głu­pie” – sko­men­to­wał poli­tyk.

Mani­fe­stu­jący nacjo­na­li­ści nie byli jedy­nymi, któ­rzy skie­ro­wali sprawę do sądu. Zawia­do­mie­nie do pro­ku­ra­tury zło­żyli też znie­wa­żeni rodzice i opie­ku­no­wie obecni na pik­niku. Sprawa została umo­rzona ze względu na „niską szko­dli­wość spo­łeczną”. Mini­ster Zio­bro może być dumny.

Źró­dła: ftr.evenea.pl, wyborcza.pl [1] [2], fot. Wyborcza Trojmiasto

Polecane artykuły

Zostaw komentarz