Aktualności Lifestyle Sport i zdrowie 

Para lesbijek w centrum kwarantanny poślubiła się na ulicy Nowego Jorku.

W okresie kwarantanny zorganizowanie ślubu jest zdecydowanie bardziej skomplikowane, niż zazwyczaj. Przeszkoda w postaci pandemii koronawirusa nie zniechęciła jednak Reilly Jennings i Amandy Wheeler, które powiedziały sobie TAK na jednej z nowojorskich ulic. Całą ceremonię z okna na trzecim piętrze, cytując „Miłość w czasach zarazy”, poprowadził ich biseksualny przyjaciel.

„Najlepszy dzień w życiu”

Reilly Jennings oraz Amanda Wheeler mieszkają w Nowym Jorku. Historia ich związku sięga 2013 r., kiedy to poznały się dzięki pracy w lokalnej siłowni – Mark Fisher Fitness. Amanda zatrudniła się jako nowa trenerka, zaś Reilly stanęła za ladą recepcji. Początki tej znajomości nie zapowiadały się zbyt obiecująco. Obie członkinie społeczności LGBTQ+ doskonale pamiętają, jak jedna zganiła drugą za niepoprawne korzystanie z iPad’a.

W 2016 r.zyski firmy poszybowały ku górze, a Jennings – pełniąca już wtedy funkcję menadżerki ds. uczestnictwa i operacji – widocznie wydoroślała. Wraz z Wheeler, zajmującą stanowisko kierowniczki ds. szkoleń, przygotowywały się do otwarcia jeszcze jednego punktu pod szyldem Mark Fisher Fitness. Zakładanie nowego biznesu przysporzyło im sporo stresu, ale drobne czynności z tym związane sprawiły, że młode kobiety bardzo się do siebie zbliżyły.

Na początku ubiegłego roku wydarzyło się coś, o czym niesforna niegdyś Reilly od dawna marzyła. I choć dzień, w którym Amanda poprosiła ją o rękę, był najzimniejszy w całym roku – Jennings opisała go jako „najlepszy dzień w życiu”. A nazajutrz delektowała się wytwornym brunch’em w towarzystwie narzeczonej oraz wspólnych przyjaciół.

Miłość w czasie SARS-CoV-2

Zakochane Amerykanki jeszcze przed wybuchem pandemii SARS-CoV-2 zaplanowały, że w październiku złożą sobie przysięgę dozgonnej miłości i wierności. Założyły nawet specjalną stronę internetową w serwisie theknot.com

Ostatnie 4 lata przepełnione były flanelą, cudzymi psami, przekąskami i miłością. Nie możemy się doczekać, by świętować z naszymi ulubionymi ludźmi, którzy pomogli nam ukształtować niesamowite życie, jakie dane nam jest dzielić- napisały.

Pandemia koronawirusa zmusiła je jednak do modyfikacji strategii.  Amanda i Reilly obawiały się, że do jesieni sytuacja na świecie tylko się pogorszy, więc postanowiły przyśpieszyć wymarzoną ceremonię i uprawomocnić związek w drugiej połowie marca. Wtem dziewczyny natrafiły na kolejną przeszkodę. Urzędnicy co prawda wydali im licencje, ale zrobili to za późno. Burmistrz zdążył już bowiem zamknąć Biuro Małżeństw aż do odwołania.

Szczęśliwy traf chciał, że kolega lesbijek – pracujący na co dzień w szpitalach i klinikach jako klaun pocieszający ludzi – okazał się być upoważniony do udzielania ślubów! Matthew Wilson bezzwłocznie odezwał się do koleżanek i poinformował o możliwości pomocy. Po krótkiej wymianie sms’ów cała trójka była już umówiona.

Tęczowe narzeczone pojawiły się pod domem kumpla po…90 minutach! Perfekcyjnie przygotowane! Matt wyjrzał wtedy z okna trzeciego piętra, a po kilku minutach uczynił z nich dwie żony, cytując przy tym “Miłość w czasach zarazy” pióra Gabriela Garcii Marqueza.

„Najbardziej nowojorski moment”

Po tym, jak Jennings i Wheeler oficjalnie zostały małżonkami, uniosły ręce, a następnie przypieczętowały złożoną przysięgę pocałunkiem. Nietypową ceremonię z entuzjazmem obserwowali inni sąsiedzi i sąsiadki nieheteronormatywnej paczki znajomych. Wdzięczność za obecność wiwatujących świadków podkreśliła w wywiadzie dla CNN ciemnowłosa panna młoda.

To był najbardziej nowojorski moment kiedykolwiek i tym bardziej specjalny, że w tych strasznych i niepewnych czasach dzieliłyśmy go z całą okolicą – wyznała.

Bardziej szczegółowymi refleksjami Amanda podzieliła się na Instagramie. Wheeler zadeklarowała, iż pomimo niezbyt romantycznych środków ostrożności, jakie musiały zastosować – ani ona, ani jej najdroższa „nigdy nie zapomną” tej chwili. Sportsmenka podziękowała także wszystkim tym, którzy pomogli w zorganizowaniu spontanicznych zaślubin. Słowa uznania skierowała ponadto do kilku gości, którzy w ostatniej chwili zdążyli pojawić się na spotkaniu.

Ta wylewająca się miłość była obezwładniająca. Jesteśmy uradowane,że to, co się wydarzyło, przyniosło trochę radości w tym czasie. Jesteśmy z powrotem w domu, siedząc wewnątrz na miarę naszych możliwości. Przesyłamy miłość wraz ze zdrową, spokojną energią dla wszystkich – zakomunikowała.

Kilka słów od serca napisała też jej blond miłość. Reilly rozpływała się nad magią miasta, lojalnymi przyjaciółmi i, rzecz jasna, swoją towarzyszką życia. Zrobiła również przysługę Matt’owi, reklamując jego usługi.

A czy Wy chcielibyście zawrzeć związek małżeński, czy wolelibyście poczekać na bardziej dogodne okoliczności? Dajcie znać w komentarzach!

Źródła:  theknot.com, instagram.com, advocate.com [1] [2] fot. headtopics.com

Polecane artykuły

Zostaw komentarz