Aktualności Prawo 

Minister Ziobro dalej walczy z prawem antydyskryminacyjnym

Podczas zeszłorocznych wakacji Sąd Rejonowy dla Łodzi Widzewa skazał lokalnego drukarza o homofobicznych poglądach. Po stronie Adama J. stanął Zbigniew Ziobro. W jego ocenie wyrok oparty na „starych” przepisach godzi w sumienie i wolność osobistą, wolność gospodarczą i prawa obywatelskie. Podczas marcowej (31.03.2017) rozprawy odstąpiono od wymierzenia kary, ale majowe obrady zaowocowały utrzymaniem wyroku. We wrześniu (17.09.2017) zwierzchnik prokuratorów zapowiedział kasację wyroku do Sądu najwyższego, a w środę (27.12.2017) złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o rozpatrzenie „karalności za odmowę wykonania usługi”.

Wszystko zaczęło się w drukarni

W lipcu ub. roku Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa skazał miejscowego drukarza, który odmówił wykonania rollup’u dla Fundacji LGBT Business Forum. Adam J. swoją niechęć do realizacji zadania tłumaczył unikaniem angażowania się w „promocję ruchów LGBTQ+” za pośrednictwem wykonywanej przez siebie pracy. Wiadomość odmowną przesłał za pośrednictwem poczty elektronicznej. Podczas rozprawy apelacyjnej deklarował, że czynnikami mającymi wpływ na powziętą decyzję były: Biblia, moralność i jego sumienie. Zaznaczył, iż “nie kieruje się niechęcią do osób homoseksualnych”. 

Niezależnie od tego, co motywowało jego wybory-naruszył art. 138 kodeksu wykroczeń. Wedle tego przepisu karze grzywny podlega każdy, kto „zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany (…)”.

Przed pracownikiem drukarni postawiono wyrok zobowiązujący do uregulowania sankcji pieniężnej w kwocie 200 zł. Winny zdecydował się na wniesienie odwołania. Wtedy wsparcie Adamowi J. okazał– zatroskany o interes społeczny i wolność obywatelską– Zbigniew Ziobro. Oburzyło go, że pracownicy domu temidy zagwarantowali zespołowi Fundacji „uprzywilejowaną” pozycję i „złamali wolność sumienia drukarza”. Ten, w opinii swojego obrońcy, ma pełne prawo do nie popierania „treści homoseksualnych”.

Polityk, który uznał wyrok za “niebezpieczny precedens”, zwrócił się do pomoc do Adama Bodnara, ale Rzecznik Praw Obywatelskich nie okazał chęci współpracy. Wyraził swój niepokój zaistniałą sytuacją i zaalarmował, iż mamy do czynienia z dyskryminacją ze względu na orientację seksualną. Przypomniał również zasiadającemu w sejmie członkowi palestry o istnieniu artykułu 32 ust. 2 konstytucji. Zgodnie z tym zapisem „nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”. Zbigniew Ziobro raczej nie przejął się tą wiadomością, bo nie zrezygnował z reprezentowania interesów oskarżonego.

Kolejne etapy konfliktu obserwowaliśmy wiosną. W marcu (31.03.2017), dzięki Sędziemu Markowi Pietruszce, doszło do ponownego uznania winy uprzedzonego drukarza. Na tym jednak sprawa się nie zakończyła, bo w wyniku interwencji ze strony Instytutu Ordo Iuris decydenci zrezygnowali od wymierzenia kary. Dopiero po dwóch miesiącach (26.05.2017) sąd drugiej instancji utrzymał wyrok.

Gdy ponad połowa września była za nami prokuratura poinformowała, że specjalizujący się w prawie minister wnioskował o uniewinnienie właściciela zakładu. Polityk zaakcentował konieczność upewnienia się, czy na Adamie J. faktycznie ciążył obowiązek obsłużenia członków Fundacji i czy przyczyna odmowy przygotowania rollup’u była uzasadniona.

„Nie chodzi tu o żadne uprzedzenia wobec tych czy innych środowisk, tylko o zasady” – powiedział przedstawicielowi Polskiej Agencji Prasowej.

Trybunał Konstytucyjny etapem końcowym?

Obecnie Sprawa Trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. Z perspektywy Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego wygląda to tak, że fragment ustawy z dnia 20.05.1971 r. (zawartej w Kodeksie Wykroczeń), warunkujący winę homofobicznego usługodawcy- oferuje osobom nie hetero normatywnym zbyteczne swobody. Minister Ziobro utożsamia rzeczony zapis „ingerencją”. Podkreśla też, że „represje” tego typu nie są konieczne i że lepszym rozwiązaniem byłoby skorzystanie ze środków cywilnoprawnych.

Członek rady ministrów twierdzi, że aktywiści LGBTQ+ używają art. 184 jak „maczugi”, by „wymuszać w tym wypadku na konkretnym drukarzu, aby angażował się w promocję poglądów i wartości sprzecznych z jego przekonaniami i sumieniem”.

Zamanifestował również swoją niezgodę na to, by przepis z lat 50-tych minionego wieku stawał na przeszkodzie wolności gospodarczej i swobody kontraktowania. Te, w jego opinii, są esencjonalne dla demokratycznego państwa prawnego.

Tym sposobem stworzył niepisaną klauzulę sumienia dla pracowników punktów usługowych. Pokazał, że chce tworzyć nowe reguły. Nauczył nas, że za nic ma aktualne prawo, póki nie można dopasować go do swoich poglądów. Brawo, panie ministrze- sprawiedliwość „wysokich lotów”.

Ale to nie koniec popisu arogancji. Odpowiedzialny za prawne kwestie działania państwa polityk przytoczył jeszcze jeden argument w celu postawienia swoich działań w korzystnym świetle. Prokurator Generalny przypomniał jeszcze raz, że „żyjemy w czasach wolności wyboru” (czy miał na myśli wybór w stylu: postępuj zgodnie z zasadami PiS albo działaj po swojemu i pretensje o kłopoty miej do siebie? Bo do tego właśnie coraz szybciej zmierza sytuacja w kraju).

tak jak nikt nie może zmuszać właściciela księgarni LGBT do sprzedaży książek dowodzących, że np. homoseksualizm to choroba, tak samo nikt nie może zmuszać właściciela księgarni chrześcijańskiej do sprzedaży książek sprzecznych z jego światopoglądem, np. promujących aktywność seksualną sprzeczną z wartościami wyznawanymi przez środowiska chrześcijańskie. Nikt nie może zmuszać właściciela księgarni dla dzieci by sprzedawał wydawnictwa pornograficzne”– pouczał konserwatywny parlamentarzysta.

Fantastycznie, że Minister Sprawiedliwości interesuje się gospodarką. My wolelibyśmy jednak, by zadbał też o odrobienie lekcji z zakresu podstawowych praw człowieka. Sugerowanie, że homoseksualizm jest chorobą i można to udowodnić, oraz porównywanie materiałów edukacyjnych, pro- równościowych do pornografii jest naprawdę słabe.

Postępowanie jednego z głównych członków PiS w sprawie ukarania Adama J. skrytykowała również Irena Kamińska, prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis. W oczach pani mecenas roszczenia dotyczące wyroku homofobicznego drukarza jawią się jako „populistyczna, polityczna nowomowa”. W mniemaniu Kamińskiej retoryka 47– letniego prawnika „nie uczy jednak szacunku dla prawa i dla jakichkolwiek mniejszości”. Nie spełnia to natomiast wymogów państwa prawa, którego  minister Ziobro tak zaciekle broni.

Źródła: prawo.gazetaprawna.pl, lodz.wyborcza.pl [1] [2], pk.gov.pl [1] [2], lodz.onet.pl [1] , rp.pl [1] [2], queer.pl [1] [2]wikipedia.orgoko.pressdzienniklodzki.pl, fot. Dziennik Łódzki

Polecane artykuły

Zostaw komentarz