Aktualności Prawo 

Mieszkańcy Wyspy Św. Heleny celebrują legalizację małżeństw jednopłciowych

Wyspa Świętej Heleny to kolejna spośród części Świata, które stały się bardziej LGBTQ+ Friendly. Mieszkańcy tego zamorskiego terytorium Wielkiej Brytanii celebrują pomyślną decyzję władz wraz z Jonathan’em- homoseksualnym żółwiem, będącym najstarszą, żyjącą na lądzie, istotą.

Św. Helena pokochała Tęczę

Rok 2017 był, okresem dobrych wiadomości. W ostatnich miesiącach władze kolejnych państw wyszły na przeciw swoim obywatelom, reprezentującym społeczność LGBTQ+. W kwestii równości małżeńskiej, związków partnerskich rozwinęły się Islandia, Malta, Tajwan, Niemcy, Australia, należące do Danii Wyspy Owcze, wyspy Faroa i Austria.

Pod koniec ubiegłego roku świat obiegła kolejna miła sympatykom sprawiedliwości społecznej informacja. Na liście miejsc LGBTQ+ Friendly pojawiło się bowiem kolejne miejsce.

Jest nim odkryta w 1502 r. Wyspa Świętej Heleny. Mieszka tam 4500 osób. Razem z Wyspą Wniebowstąpienia oraz Tristan de Cunha stanowi zamorskie Terytorium Zjednoczonego Królestwa. To tam zmarł Napoleon po sześciu latach  funkcjonowania jako “więzień Stanu”.

O zalegalizowaniu tęczowych małżeństw decydowała Rada Legislacyjna Wyspy. Jej członkowie niemal jednogłośnie opowiedzieli się za zapewnieniem swoim nie hetero normatywnym obywatelom równych praw do miłości. Żeby wszystko było zapięte na ostatni guzik podpis aprobujący głosowanie musiała złożyć gubernatorka Wyspy- Lisa Phillips. W najbliższych tygodniach pierwsze pary będą mogły nazywać się mężami i żonami! Wcześniej, do przyjęcia sprawiedliwych przepisów doszło na Ascension(1.01.2017), a następnie na Tristan da Cunha(4.08.2017).

Na wprowadzenie równości małżeńskiej na Wyspie św. Heleny nie zgodziła się Corinda Essex. Polityk zarzekała się, że “w żadnym wypadku nie jest homofobką“. Na swoją obronę dodała, że szanuje tęczowe związki i zna wiele osób LGBTQ+, które mają swoich partnerów. Dlaczego zatem nie chce pomóc w realizacji marzeń o ślubnym kobiercu? Ze względów religijnych.

Bardzo mocno wierzę, że małżeństwo zostało ustanowione nie tylko w wierze chrześcijańskiej, ale we wszystkich [głównych] religiach świata … [jako] między mężczyzną a kobietą”– tłumaczyła.

W opinii Essex, wszystkich niezbędnych formalności zakochani mogą dopełnić przez zawarcie związku partnerskiego. Z drugiej strony- zauważyła jednak, że ludzie na całym świecie są coraz bardziej otwarci w tej sprawie i stwierdziła, iż ważne jest to, by “odłożyć na bok swoje poglądy i spojrzeć na większy obrazek”.

Innym przeciwnikiem okazał się być Cyril Leo. Przyznał, że przy podejmowaniu decyzji kierował się głównie obawą przed “głębokim podziałem” wśród mieszkańców i agresywną reakcją “elementów homofobicznych”. Mimo odmiennego zdania- pogratulował zwycięstwa swoim kolegom. Dodał też, że “radni powinni uczynić poszukiwanie miłości największą misją”.

Zawsze jest jakieś ryzyko, że ktoś inny będzie różnił się poglądami dotyczącymi ważnych dla nas zagadnień. Najważniejsze, że równe prawa do miłości stały się rzeczywistością. Komentarzem na ten temat wygłosił lokalny Adwokat Generalny.

Św. Helena w końcu głosowała za małżeństwami osób tej samej płci. Teraz na tym małym Brytyjskim Terytorium Zamorskim istnieje równość”– cieszył się Angelo Berbotto.

Swoją refleksją podzieliła się również Kylie Hercules. Jedna z uczestników obrad oddających pozytywne głosy. Reprezentantka Rady Legislacyjnej zwróciła uwagę na fakt, że główne znaczenie mają tu emocje i życie ludzi.

Inną osobą, głosującą Na korzyść małżeństw jednopłciowych, jest Christine Scipio-O’Dean. Prawniczka zaznaczyła, iż jest to najwyższy czas na to, by wszyscy -zamieszkali na terytorium Wyspy św. Heleny- byli akceptowani. Pouczyła, że dyskryminacja nie ma racji bytu, a władza powinna “dążyć do zapewnienia równości”. 

Jednym z ważnych aspektów była zgodność z konstytucją, która “po prostu optuje za równością”. Tym czynnikiem pokierował się Lawson Henry. Mężczyzna był zadowolony, że organ decyzyjny, dla którego pracuje, finalnie zapewnił równouprawnienie osobom LGBTQ+.

“Jeśli ta izba nie jest w stanie utrzymać konstytucji, to dlaczego tu jesteśmy dzisiaj i dlaczego mamy konstytucję?”– pytał retorycznie.

W swym przemówieniu zaakcentował fakt, że w ustawie najbardziej istotna jest równość i ochrona grup mniejszościowych, nie religia (legislatywa gwarantuje możliwość odmowy udzielenia ślubu przez osoby, które czułyby, że nie zgadza się to z ich wierzeniami, jak podaje pinknews.com). Zauważył też, że brak zgody od gubernatora spowodowałby poważne szkody dla państwa. Byłyby one spowodowane niechęcią turystów do odwiedzania miejsca, w którym konstytucja nie jest szanowana.

Rada Legislacyjna poparła tęczowe zaślubiny tuż po tym, jak władze Bermud wycofały się z uznania małżeństw osób LGBTQ+. Tamtejsze społeczeństwo oraz Sąd Najwyższy Północnego Atlantyku (pozostający pod panowaniem UK) początkowo zgodził się na to, że każdy zasługuje na prawo do formalizacji więzi łączących z ukochanymi osobami. Kierowali się wtedy osądem, że zakazywanie obywatelom możliwości zawarcia ślubu godzi w prawa człowieka.

Niestety, po pół roku wszystko zostało odwołane w wyniku głosowania przez Zgromadzenie Bermudów. Jego uczestnicy zaproponowali, by zamiast małżeństwa nie hetero normatywne pary wybierały partnerstwo domowników (domestic partnership). I bajka się skończyła.

Jonathan

Decyzja prawników z wyspy św. Heleny na pewno uszczęśliwiłaby Jonathana, gdyby tylko rozumiał, o co chodzi. Dlaczego nie pojmuje sytuacji? Bo jest żółwiem. I to najstarszym na Świecie, bo aż 186-letnim. Żyje w miejscowości Plantation House odkąd Królowa Wiktoria wstąpiła na Tron i miał być prezentem dla ówczesnego gubernatora. Wcześniej jego domem było południowe wybrzeże Afryki, oddalone o 1200 mil.

Gdy zwierzak zbliżał się do 80- tych urodzin, coraz częściej uprzykrzał życie opiekunowi. Był niegrzeczny, kopał w ziemi i dokazywał. W 1991 weterynarze zgodnie orzekli, że żółw potrzebuje partnerki. Zorganizowano więc dla niego “towarzyszkę” życia o imieniu Frederica.

W tym roku, w październiku, najstarsze lądowe stworzonko zrobiło swoim opiekunom niespodziankę. Po 26 latach dowiedzieli się, że ich pupil tak naprawdę jest gejem, a Frederica to samiec-nie samica. Lekarze weterynarii dowiedzieli się o tym, gdy ustawa o ślubach par LGBTQ+ oczekiwała jeszcze na rozstrzygnięcie.

Do odkrycia doszło przez przypadek. Frederice (która teraz jest Frederic’kiem) dokuczał ból związany z uszkodzoną skorupą. Gdy specjaliści przybliżyli się do zwierzęcia, zauważyli, że jego płeć jest inna, niż się spodziewali. Zdali sobie wtedy sprawę z tego, że ich ulubieniec od wielu lat zaangażowany jest w tęczowy związek.

 

Źródła: pinknews.co.uk [1] [2], gaytimes.co.uk [1] [2]dzieje.pl, fot. Eat Sleep Play Beaufort

Polecane artykuły

Zostaw komentarz