Aktualności Kultura Lifestyle 

Karnawałowa parada obnażyła homofobię chorwackich konserwatystów

Chorwacka tradycja  nakazuje, by każda z corocznych parad karnawałowych kończyła się paleniem podobizny znanej osoby, która w minionym roku najbardziej uprzykrzyła życie mieszkańcom. Podczas tegorocznych obchodów  w mieście Imotski, uczestnicy złamali zasady – w płomieniach stanęła podobizna pary mężczyzn obejmujących dziecko. Homofobiczny akt nienawiści spotkał się z ostrą krytyką władz kraju.

Dzwonnicy z Kastavu i spółka

Chorwaci są narodem, który w czasie karnawału największą wagę przywiązuje do parad. Najbogatszą historią widowiskowej rozrywki cieszy się Dubrovnik. Tam geneza mobilnej imprezy sięga XI wieku!

Ale fantazyjne korowody można spotkać także w innych miastach. Ich uczestnicy występują w oryginalnych strojach, budząc zachwyt obserwatorów. Szczególnie popularni są „Dzwonnicy z Kastavu”. Co ciekawe, każda z grup mężczyzn odzianych w owcze skóry wygrywa metalowymi instrumentami inne dźwięki, co stanowi nie lada atrakcję dla rozbawionej gawiedzi.

Według tradycji bałkańskiego kraju – każdy taki spacer powinien być zwieńczony spaleniem kukły wpływowej osoby publicznej, która w ubiegłym roku najbardziej irytowała miejscowych.

Spalić geja

Parady przebierańców odbywają się również w miejscowości Imotski. Problem w tym, że organizatorzy tegorocznej celebracji złamali zasady i dopuścili się skandalicznej demonstracji homofobii. Osoby odpowiedzialne za przebieg wydarzenia pozwoliły bowiem na to, by zakończyło się ono strawieniem przez ogień podobizn dwóch nieheteronormatywnych mężczyzn, trzymających na rękach dziecko.

Do figury dziecka przyczepione zostało zdjęcie socjaldemokraty otwarcie popierającego osoby LGBTQ+ i ich prawo do adopcji. Co więcej, oblicze Nenada Stazić’a oznaczono czerwoną gwiazdą, stanowiącą symbol komunistycznej Jugosławii.

Uderzyć w mniejszość

Sprawną interwencją w tej sytuacji wykazał się Arsen Bauk. Partyjny kolega Stazić’a złożył już na ręce tamtejszej prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

(…) Gdyby spalono moją kukłę, prezydenta lub jakiegokolwiek innego polityka, nie byłoby to żadnym problemem. Ale to uderzanie w całą grupę społeczną, w dodatku mniejszość – tłumaczył.

Postępowanie gospodarzy Parady negatywnie ocenił również prezydent miasteczka położonego w Zagłębiu Dalmacji. Piąta z kolei głowa państwa podzieliła się swoim oburzeniem na Facebook’u.

Organizatorzy, którzy zaaranżowali to haniebne wydarzenie, nawiązując do tradycji, zasługują na najsilniejsze potępienie publiczności, ponieważ nienawiść do innych, nietolerancja i bestialstwo nie są i nie będą chorwacką tradycją. Proszę o publiczne przeprosiny i reakcje ze strony odpowiednich instytucji, zwłaszcza że wiele dzieci oglądało to wydarzenie, obserwując w ten sposób szerzenie się nienawiści i podżeganie do przemocy – grzmiał Zoran Milanovic.

Negatywne emocje towarzyszyły ponadto Brian’owi Finnegan’owi, reprezentującemu ILGA-Europe. W toku rozmowy przeprowadzonej z przedstawicielem Fundacji Thomas’a Reuters’a, rzecznik aktywistów zwrócił uwagę na fakt, iż spalenie kukieł tęczowej rodziny powinniśmy odczytywać jako „kolejny przejaw wzrostu napędzanej retoryką anty-LGBT nienawiści w Europie”.

Wśród osób oburzonych wykluczającym performencem wyróżnić możemy dodatkowo ministrę edukacji w osobie Blaženki Divjak, tudzież szefa resortu ekonomii, czyli Darko Horvat’a.

„Nieintencjonalny antysemityzm”

Pomysłodawcom homofobicznego spektaklu zimny prysznic zafundowali zarówno rodacy, jak i ludzie z różnych stron globu. Jeden z portali porównał nawet karnawał na masywie Biokovo do tego, który odbył się w Niemczech w 1935 r.

Takie zestawienie wzbudziło niemałe kontrowersje. Część Chorwatów nie zostawiła na organizatorach parady suchej nitki. Niektórzy deklarowali, że z listy rzeczy, jakich chcą dokonać przed śmiercią, wykreślą odwiedzenie nadatriatyckiego państwa. Inni natomiast zaciekle bronili prawa do wolności słowa.

Ale podobnych przykładów piętnowania mniejszości nie trzeba szukać w poprzednim milenium. Uczestnicy The Aalst Carnival już drugi raz zaprezentowali Światu  „nieintencjonalny antysemityzm”.

Rok temu zabawa karnawałowa odbywająca się w północno-srodkowej Belgii została wykreślona z listy niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Przesłanką do odebrania jej tego honoru były oficjalne skargi. Autorzy tych pism alarmowali organizację o niepokojącym podobieństwie, jakie dostrzegli między instalacją z platformy pt. „De Vismooil’n” a nazistowskimi karykaturami, charakterystycznymi właśnie dla lat 30. XX w. Ilustracje te „przedstawiały Żydów z haczykowatym nosem, skrzyniami i kieszeniami pełnymi pieniędzy”. Tak samo wyglądali wyznawcy religii mojżeszowej okiem twórców „ozdoby” wspomnianego pojazdu. Członkowie społeczności żydowskiej byli zdumieni, że w 2019 r. jak i dlaczego mogło do tego dojść.

To złośliwe przedstawianie Żydów przez Nazistów doprowadziło do dalszej dyskryminaci i zapłonu przzestępstw. W nazistowskich Niemczech procesje karnawałowe (…) również celowały w Żydów – uczula Dr. Ana Milosevic.

W tym roku cały festiwal skoncentrowany był wokół tematu utraty prestiżowego wyróżnienia, a na okazjonalnych wstążkach z prześmiewczymi grafikami mogliśmy zauważyć hasło: „UNESCO? Co za żart”.

Wierni tradycji

Wróćmy do Chorwacji. Gdy pracujący dla lokalnych mediów dziennikarze zapytali winowajców dyskryminacji o motywy wyboru ofiar przedstawienia, ci odparli, że „pozostają konserwatystami i pozostają wierni tradycji”.

Warto wiedzieć, że opisane przez nas zajście nie jest jedynym przypadkiem gorącego okazania niechęci społeczności LGBTQ+. W ubiegłym roku mieszkańcy miasta Kastela sprawili, że ogniem zajęła się pierwsza chorwacka książeczka dla dzieci, ukazująca wychowanie milusińskich przez pary jednopłciowe.

Hugo Greenhalgh z redakcji Reuters podkreśla, że chociaż władze Chorwacji zalegalizowały homoseksualne stosunki w 1997 r. – obywatele tego państwa są w większości osobami bardzo przywiązanymi do tradycyjnych wzorców kulturowych. Z badań przeprowadzonych w 2011 r. wynika, że aż 80% społeczeństwa identyfikuje się jako wierni kościoła katolickiego.

“Prawie 2/3 Chorwatów w referendum z 2013 r. zagłosowało na korzyść wniosku o to, by krajowa konstytucja czciła małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Homoseksualne pary mogą wejść w związek partnerski, ale państwo wstrzymuje się przed legalizacją homoseksualnych ślubów. Pary homoseksualne nie mają prawa do adopcji, ale wcześniej, jeszcze w tym roku, Sąd Najwyższy orzekł, iż mogą być rodzicami zastępczymi” – wymienia publicysta.

Interesującej obserwacji chorwackiej ludności dokonał Paul Bradbury. Redaktor total-croatia-news.com zauważył, że tamtejsze społeczeństwo przypomina w pewnym sensie kuchnię narodową, której nie da się jednoznacznie określić. Podobnie jest z ludźmi. Imotski jest akurat na tyle konserwatywne, że bez problemu można tam otworzyć kawiarnię “Adolf” i sprzedawać w niej alkohol o pt. „wdzięcznej” nazwie „Hitlerovo vino”. Ale podobne nastroje panują też w innych powiatach Dalmacji. Jako „BARDZO tradycyjne, prawicowe i nacjonalistyczne” można określić np. Zadar, Dubrovnik.

Z drugiej strony, do najbardziej inkluzywnych obszarów – „nieco bardziej liberalnych niż duże części Dalmacji” – należy m.in. Rijeka oraz półwysep Istria. Poglądy żyjących tam ludzi przypominają punkt widzenia przedstawicieli kultury zachodniej.

Wypadkową tych kontrastowych postaw jest 14. miejsce Chorwacji w rankingu Rainbow Europe, wśród krajów członkowskich UE. Jeśli weźmiemy pod uwagę całą Europę – punktacja 46.93% pozostanie bez zmian, ale miejsce będzie o 3 oczka niższe.

A jak Wy oceniacie ostatnie zakończenie karnawału w Imotski? Co Was w tej najbardziej poruszyło? Dajcie znać w komentarzach!

Źródła: total-croatia-news.com, reuters.com, medium.com, queer.pl, pinknews.co.uk, apnews.com, rainbow-europe.org, blogerzyzeswiata.pl  en.wikipedia.org [1] [2] fot. balkaninsight.com

Polecane artykuły

Zostaw komentarz