Aktualności Lifestyle Prawo 

Europosłowie PiS nie poparli rezolucji dotyczącej sytuacji osób LGBTI w Ugandzie

Niedawno minister Ugandy ds. etyki i uczciwości opowiedział o swoim zamiarze ponownego wcielenia w życie wycofanej w 2014 r. ustawy „Kill the Gays”, czyli aktu umożliwiającego karanie śmiercią za „kwalifikowany homoseksualizm”. Doniesieniom tym zaprzeczali kolejno rzecznicy prezydenta i rządu tego kraju. Pomimo tych deklaracji, na wschodzie Afryki nadal źle się dzieje, a nieheteronormatywni obywatele Ugandy nie czują się bezpiecznie. W ubiegły czwartek sprawą zajął się Europarlament, który wyszedł z inicjatywą oficjalnego potępienia polityki Simona Lokodo i zmierzenia się z ogromem panującej nad rzeką Katongą homofobii.

„Kill the Gays”

Jednym z najbardziej homofobicznych krajów Afryki jest Uganda. Państwo to nie gwarantuje żadnej ochrony antydyskryminacyjnej, a kwestia odmiennej niż cispłciowa tożsamości jest dla oficjeli czystą abstrakcją. Na terytorium Państwa ze stolicą w Kampali wielokrotnie dochodzi do pobić, eksmisji queerowych obywateli, zwolnień z pracy, tudzież pozbawiania ludzi podstawowej opieki medycznej.

Prawa rodzinne w Ugandzie nie istnieją. Blisko 500 tys. zakochanych nie ma szans na zawarcie związku partnerskiego, nie wspominając już o równości małżeńskiej, która jest konstytucjonalnie zakazana. Mało tego, na mocy brytyjskiego prawa kolonialnego homoseksualne stosunki między mężczyznami zostały wyjęte spod prawa w 1894 r. Zbliżenia kobiet są natomiast nielegalne od prawie dwóch dekad. W obu przypadkach pary przyłapane na „akcie płciowym sprzecznym z porządkiem natury” muszą liczyć się z karą dożywocia.

Niedawno pojawiło się ryzyko, że władze Ugandy zapuszczą się w jeszcze mroczniejsze odmęty tyranii. W pierwszej połowie miesiąca tamtejszy minister ds. etyki i uczciwości obwieścił zamiar powrócenia do wycofanej 4 lata temu przez Trybunał Konstytucyjny ustawy „Kill the Gays”. Dokument porzucony w wyniku sankcji nałożonych przez USA legitymizował karę śmierci za „kwalifikowany homoseksualizm”, czyli np. współżycie z nieletnimi lub członkami rodziny. W definicji terminu mieści się ponadto aktywność erotyczna nosicieli wirusa HIV oraz osób „seryjnie” dopuszczających się zakazanych stosunków.

Pracę nad ponownym przyjęciem regulacji Simon Lokodo zapowiedział na koniec br. Z jego perspektywy prawo jest zbyt ograniczone, gdyż środkom przymusu podlegają wyłącznie zachowania erotyczne, zachodzące między tęczowymi obywatelami.

„Chcemy, by było jasne, że każdy, kto choćby był zaangażowany w promocję homoseksualizmu otrzymywał zarzuty karne. Ci, którzy dopuszczają się szczególnie poważnych przestępstw otrzymają karę śmierci” – groził.

Słowa byłego księdza wywołały niemałe kontrowersje. Z jednej strony postawa ekskomunikowanego za rozpoczęcie kariery politycznej 61-latka podgrzała napiętą atmosferę i zainspirowała sympatyków skrajnej prawicy do wzmożenia ataków na osoby LGBTQ+. Z drugiej – doprowadziła do protestów rzeszy społecznych wrażliwców. W obliczu takiego rozwoju zdarzeń rzecznik rządu obalił plany ministra za pośrednictwem Twitter’a.

Nieco wcześniej od drastycznych metod wymierzania rzekomej sprawiedliwości odciął się rzecznik prezydenta.

“Rząd nie planuje wprowadzenia takiego prawa. Mamy kodeks karny, który już rozwiązuje problemy nienaturalnych zachowań seksualnych” – uspokajał Don Wanyama.

Nie oznacza to, że stojący na czele władzy wykonawczej Yoweri Museveni jest wzorowym sojusznikiem. Lider Narodowego Ruchu Oporu wielokrotnie przedstawiał tęczową społeczność jako wroga narodu i wykorzystywał antagonistyczne nastroje do prowadzenia kampanii wyborczej. To, że polityk odżegnuje się od pomysłu ministra Lokodo, wynika najprawdopodobniej wyłącznie ze strachu przed konsekwencjami.

 „Przerażająca sytuacja”

Nic dziwnego, że zapewnienia obu rzeczników nie uspokoiły zbytnio grupy zagrożonej. Jej strach przybrał na sile tym bardziej, że niecały tydzień temu policja aresztowała 16 działaczy SMUG. Zanim to nastąpiło, siedzibę NGO pomagającego ugandyjskim mniejszościom seksualnym otoczył tłum rozwścieczonych przeciwników równouprawnienia. Filantropi zostali zabrani na komisariat tylko dlatego, że mieli przy sobie prezerwatywy i leki przeciwdziałające wirusowi HIV.

W ubiegły czwartek nad „przerażającą” sytuacją pochylił się Europarlament. Podczas sesji plenarnej, dedykowanej dyskusji na temat „przypadków łamania praw człowieka, zasad demokracji i państwa prawa w Ugandzie, Indonezji i Egipcie”, deputowani decydowali m.in. o przyjęciu rezolucji wyrażającej zdecydowany i niezależny od okoliczności sprzeciw wobec „stosowania kary śmierci, w tym wszelkim przepisom, które nakładałyby karę śmierci za homoseksualizm”.

Dokument ten zwraca uwagę na konieczność wzywania „UE i jej państw członkowskich, aby nadal zachęcały rząd Ugandy do ponownego rozważenia swojego stanowiska w sprawie kary śmierci”, a także do „dalszego uważnego monitorowania sytuacji osób LGBTI oraz do aktywnego wspierania organizacji społeczeństwa obywatelskiego i obrońców praw człowieka w terenie”.

Autorzy projektu, zaniepokojeni ewentualnym ziszczeniem się planów Lokodo, nalegają też, by rząd Ruhakana Rugunda’y dostosował się do oświadczenia Wanyam’y. Progresywni politycy alarmowali, iż przewidziana przez szefa resortu etyki  i uczciwości sankcja „podważa najbardziej podstawowe zasady praw człowieka zapisane w Powszechnej deklaracji praw człowieka”, podkreślając przy tym, iż „orientacja seksualna i tożsamość płciowa są kwestiami wchodzącymi w zakres prawa jednostki do prywatności gwarantowanego przez prawo międzynarodowe i konstytucje krajowe”.

Kolejny istotny fragment wskazywał na fakt, iż wymierzanie sprawiedliwości poprzez pozbawianie życia martwi Unię Europejską „w każdych okolicznościach”. Jeszcze inny przywoływał do porządku, przypominając o konieczności poszanowania zasad prawa międzynarodowego i zawartego w Kotonie układu na rzecz powszechnych praw człowieka.

Nie mam zdania

Przeciwko projektowi pt. „Sytuacja osób LGBTI w Ugandzie” zagłosowało 4 zebranych, a guzik sygnalizujący brak zdania wcisnęło aż 110 oficjeli. Wśród niezdecydowanych wymienić możemy delegację 23 członków polskiej partii wiodącej, np.  Annę Fotygę, Patryka Jakiego, Annę Zalewską, Kosmę Złotowskiego, Beatę Szydło. Na stanowcze okazanie solidarności nie zdobyła się również Beata Mazurek. Rzeczniczka prasowa tłumaczyła,  iż pomimo braku zgodności z całością treści dokumentu – zarówno ona, jak i jej partyjni koledzy i koleżanki jednogłośnie sprzeciwiają się egzekucjom na wschodnioafrykańskiej społeczności LGBTQ+. Z jednogłośnej decyzji  współpracowników Jarosława Kaczyńskiego tłumaczył się też Zdzisław Krasnodębski.

„Głosowaliśmy przeciwko karze śmierci dla osób homoseksualnych, natomiast z powodu pewnych zapisów i odwołań prawnych, nie mogliśmy zagłosować za całością rezolucji. Tak często się robi, że jeśli jakaś grupa nie jest zadowolona z całości tekstu, może poprzeć jej część” – przekonywał.

Według Anny Fotygi na decyzję reprezentantów PiS najbardziej wpłynął fakt porzucenia przez Ugandę niecnej strategii. Działaczka tłumaczyła, że unijni dyplomaci mieli zabiegać o rezygnację z rezolucji. Tak się nie wydarzyło,  gdyż przedstawienie aktu w nowej odsłonie wywalczyli działacze lewicy. W wystosowanym przez siebie komunikacie prasowym była szefowa MSZ upomniała się dodatkowo o uwagę dla innych krajów afrykańskich, dyskryminujących część społeczeńwa utożamiającą się z kolorowym akronimem. Argumenty polityczki dotyczyły także dobrostanu polskich misjonarzy i przedstawicieli biznesu przebywających w Ugandzie.

Bez względu na opór sceptyków, dokument został przyjęty 521 głosami. Treść  rezolucji rezonowała głównie z chadekami i socjalistami, ale nawet 14 Europejskich Konserwatystów i Reformatorów dostrzegło potrzebę pokazania, że  queerowa część Ugandyjskiej ludności może na nich liczyć.

A co Wy myślicie na temat tego głosowania? Jak oceniacie ważność dokumentu? Czy Waszym zdaniem wycofanie się z ponownego przyjęcia „Kill the Gays” może być traktowane jako usprawiedliwienie dla odmawiających aprobaty czy powstrzymujących się od głosu? Zapraszamy do dyskusji!

Źródła: polsatnews.pl, crd.org, theguardian.com, facebook.com, wiadomosci.radiozet.pl, ewn.co.za, oko.press, tvn24.pl, wiadomosci.wp.plvoanews.com, reuters.com [1] [2] [3], en.wikipedia.org [1] [2] [3] fot. vox.com

Polecane artykuły

Zostaw komentarz