Aktualności Lifestyle Sport i zdrowie 

Brytyjczycy LGBTQ+ z ograniczeniami w kwestii oddawania osocza dla chorych na COVID-19.

Wielu queerowych Brytyjczyków, którzy przebyli już chorobę wywołaną przez koronawirusa – chciałoby pomóc osobom aktualnie mierzącym się z COVID-19.  Szpital Guys and St Thomas’s hospital nie pobierze od nich jednak osocza,  jeśli w ostatnich 3 miesiącach współżyli z innymi mężczyznami.

Dar życia? Zależy, od kogo.

Wielka Brytania w dalszym ciągu walczy z koronawirusem. Dane z minionej soboty pokazują, że SARS-CoV-2 zaatakował już ponad 186 tys. osób, a co najmniej 28 tys. zakażonych zmarło.

Jak donosi portal Independent – szansą dla cierpiących z powodu COVID-19 może być osocze pobrane od ozdrowieńców. Próby wykorzystania tego materiału biologicznego już wkrótce przeprowadzi personel szpitala Guys and St. Thomas’s hospital.

Z inicjatywą pomocy cierpiącym rodakom wyszli m.in. członkowie lokalnej społeczności LGBTQ+. Wsparcie od części z nich zakończyło się jednak na dobrych chęciach. Personel medyczny odmówi bowiem pobrania ich materiału biologicznego, jeśli w przeciągu ostatnich miesięcy mieli kontakt seksualny z innym mężczyzną.

Blood&Words

Niesprawiedliwe restrykcje są „zgodne z zasadami krwiodawstwa, ustanowionymi przez Ministerstwo Zdrowia”. Te z kolei mają swoją genezę w przepisach, które w latach 80. zostały wdrożone na terytorium Zjednoczonego Królestwa jako forma walki z epidemią wirusa HIV.

Wtedy właśnie mężczyźni utrzymujący kontakty seksualne z innymi mężczyznami otrzymali dożywotni zakaz oddawania krwi. Prawo to zostało złagodzone przez Anglię, Walię i Irlandię dopiero w 2011 r. Od tego czasu okres obowiązywania zakazu został skrócony do roku, ale dotyczył również tych, którzy podczas erotycznych zabaw zastosowali antykoncepcję. Analogiczne przepisy pięć lat później zaakceptowały władze Irlandii Północnej.

Z jednej strony był to „krok w dobrym kierunku”, ale z drugiej – brytyjska społeczność LGBTQ+ w dalszym ciągu doświadczała nierównego traktowania. Dyskryminacji tej w 2015 r. sprzeciwił się RJ Arkhipov. Pisarz rodem z Walii stworzył serię wierszy, których treść nawiązuje do wspomnianej formy homofobii. Laureat Polari First Book Prize 2019 do wyrażenia swoich uczuć użył zarówno atramentu, jak i… swojej krwi.

Z całego serca wspierałem walkę o małżeństwo homoseksualne i równość małżeńską – biorąc pod uwagę, że jestem gejem, osobiste korzyści były silnym czynnikiem motywującym. W przeciwieństwie do równości małżeńskiej oddawanie krwi jest czynem, który można uznać za bardziej altruistyczny. Wierzę, iż ludzie mają wrodzone pragnienie pomagania innym. (…) Odmawianie gejowi możliwości oddawania krwi, potencjalnego uratowania życia drugiego człowieka, jest według mnie bardziej odczłowieczające niż odmawianie mu prawa nazwania swojego związku „małżeństwem” – wyznał.

Kolejne normy prawne dotyczące oddawania krwi przez mężczyzn LGBTQ+ weszły w życie dopiero w 2017 r. Od tego czasu Anglicy, Walijczycy oraz Irlandczycy mogą podzielić się życiodajnym płynem po trzech miesiącach od ostatniego stosunku z partnerem. Mieszkańcy Irlandii Północnej muszą natomiast poczekać do czerwca. Wtedy właśnie zacznie obowiązywać ustawa uchwalona na początku bieżącego roku.

Rozczarowanie

Mimo wszystko, te trzy miesiące to stanowczo za długo. Po pierwsze: z powodu nierównego traktowania. Po drugie: bo chociaż rocznie na całym świecie dokonuje się Ponad 112 milionów pobrań krwi, to nigdy nie będzie jej wystarczająco dużo.

Okrągłe 90% kwalifikujących się dawców nie oddaje krwi, a ponieważ ma ona krótki okres przydatności, szpitale i pacjenci są w dużym stopniu uzależnieni od regularnych donacji – alarmował w 2018 r. The Economist.

O przeszkodach postawionych przez szpital poinformowała lokalna telewizja. Przejaw wykluczenia kluczenia wobec niedoszłych dawców skomentowała ponadto działaczka Stonewall, Laura Russell.

Decyzja, czy ludzie powinni być w stanie oddać krew lub osocze, powinna opierać się na indywidualnych ocenach ryzyka, a nie na orientacji seksualnej ludzi – skwitowała dyrektorkda ds. polityki.

Rozgoryczenie nieheteronormatywnych Brytyjczyków oraz ich sojuszników uwzględnił Rzecznik prasowy United Kingdom National Health Service. W rozmowie z redakcją The Independent przedstawiciel instytucji oznajmił, że na początku jego współpracownicy będą „korzystać z obecnych wytycznych, dotyczących selekcji dawców”, ale wezmą pod uwagę dokonanie zmian na rzecz mężczyzn należących do tęczowej społeczności.

Rozumiemy, że to odroczenie może być rozczarowujące, jeśli chcesz uratować życie. Oddzielnie od rekonwalescencji w osoczu współpracujemy z grupami LGBT +, aby zbadać, czy moglibyśmy wprowadzić bardziej zindywidualizowaną ocenę ryzyka oddawania krwi – wyjaśnił.

Emocje sprzed lat wracają

Terapię polegającą na podaniu pacjentom osocza ozdrowieńców stosuje się także w Stanach Zjednoczonych. Do grona zainteresowanych zabiegiem pobrania płynnego składnika krwi dołączył m.in. członek redakcji magazynu Mother Jones.

Jak pewnie się domyślacie, reporter spotkał się z odmową. Rzecznik rodzimego Czerwonego Krzyża, poinstruował go, że zanim odda osocze – jest zobowiązany do spełnienia „wszystkich standardowych wymagań, dotyczących krwiodawstwa tak samo, jak inni”.

(…) W oświadczeniu, przekazanym drogą mailową, FDA napisała mi, że nie ma obecnie planów zmiany tych wytycznych w obliczu nowego kryzysu, ale »aktywnie rozważa sytuację w miarę postępu epidemiii« – wspomniał James West.

Na łamach tekstu pt. „Wyzdrowiałem z COVID-19. Ale nie mogę oddać mojego osocza, bo jestem homoseksualny” Amerykanin zwrócił uwagę na fakt, iż liczba wyzdrowiałych gejów i biseksualnych mężczyzn „z pewnością wzrośnie, ponieważ wirus atakuje duże skupiska populacji LGBTQ w całym kraju, na przykład w Nowym Jorku”. Napotkany przez siebie problem skonsultował z weteranem aktywizmu uskutecznianego przez queerową społeczność w dobie epidemii wirusa HIV – Peterem Staley’em.

Kiedy chcemy indywidualnie pomóc w ratowaniu życia, powiedzieć tej społeczności »nie, dziękuję« jest czyms naprawdę niewłaściwym (…). Wywołuje to u nas wszystkie emocje, jakie odczuwaliśmy w pierwszych latach kryzysu AIDS.” – tłumaczył działacz.

Warto wiedzieć, że dzień po publikacji artykułu Administracja Żywności i Leków złagodziła kryteria. Aktualnie Członkowie społeczności LGBTQ+ na udzielenie pomocy chorym nie muszą czekać roku. Podobnie, jak w UK, obowiązuje ich termin trzech miesięcy wstrzemięźliwości.

Jak myślicie, czy presja organizacji Stonewall poskutkuje kolejnymi zmianami na rzecz równouprawnienia, czy deklaracje ze strony NHS to tylko puste słowa? A może podejrzewacie kolejne poluzowania obostrzeń na terenie USA? Dajcie znać w komentarzach!

Źródła: independent.co.uk, en.wikipedia.org, economist.com, out.com, pw.org, motherjones.com fot. motherjones.com

Polecane artykuły

Zostaw komentarz