Aktualności Kultura Lifestyle 

Alice Wu listy pisze, czyli jak w inspirujący sposób celebrować  Dzień Coming Out’u. 

Reżyserka filmów „Saving Face” i „The Half of it” wyoutowała się w wieku 19 lat za sprawą pracy domowej, zadanej na zajęciach z feminizmu. Z okazji  tegorocznego Dnia Coming Outu Alice Wu postanowiła ponownie chwycić za pióro, by raz jeszcze  opowiedzieć o tym, co dla niej ważne.

Inżynierka 

Pół wieku temu w kalifornijskim mieście San Jose na świat  przyszła córka tajwańskich imigrantów.  Państwo Wu nazwali swoją córkę imieniem Alice. Z czasem rodzina przeprowadziła się do Los Altos, gdzie nasza bohaterka ukończyła lokalne liceum Los Altos High School. Kolejny etap kształcenia rozpoczęła jako 16-latka, stawiając pierwsze kroki w Massachusetts Institute of Technology. 

Wu przeniosła się jednak na Stanford University, gdzie W 1990 r. Obroniła licencjat z Informatyki. Po dwóch latach została magistrem tego samego kierunku, a zdobyte doświadczenie pomogło jej w zdobyciu posady inżynierki oprogramowania w firmie Microsoft. 

Alice i tęczowe intelektualistki 

Wkrótce Wu zakończyła pracę w firmie Billa Gatesa. Zmotywowana przez instruktora scenopisarstwa postanowiła wyjechać do Nowego Jorku i skoncentrować się na  szlifowaniu scenariusza, który zaczęła pisać  na bazie swojej noweli.

Pięcioletni okres próby okazał się bardzo owocny. U schyłku tego terminu ruszyła produkcja „Saving Face”. Premiera miała miejsce w 2005 r. Ale już w 2001 r. tekst został uhonorowany przez Koalicję Pacyfiku Azji jako najlepszy w kategorii rozrywkowej.

Jeszcze jednym filmowym „dzieckiem” Wu jest „The Half of it” – komedia romantyczna dla nastolatków, dostępna  na platformie Netflix od maja br. Utalentowana naukowczyni jest zarówno jego reżyserką, jak i pomysłodawczynią historii Ellie Chu.

Ważną cecha obu filmów jest to, że ich twórczyni stawia na godną reprezentację społeczności amerykańsko – tajwańskiej.

Wu bardzo na tym zależy, dlatego odmawiała za każdym razem kiedy producenci i producentki  prześcigali się w ofertach zakupu scenariusza do „Saving Face”.

Co więcej, Wu na główne bohaterki chętnie wybiera nieheteronormatywne, inteligentne kobiety i chętnie przedstawia ich relacje z matkami. 

Tak właśnie było w przypadku debiutanckiej pracy naszej bohaterki.  Warto jednak wiedzieć, że „Saving Face” nie jest kalka z biografii utalentowanej mistrzyni komputerów. Reżyserka nominowana do GLAAD Media Award uczyniła przewodnią postać nieco inną, a jednym z powodów była chęć  przedstawienia swojej Mamy w dobrym świetle

Jej faktyczne przeżycia mają w sobie więcej mroku.  Gdy Wu opowiedziała rodzicielce o swoich zajęciach z feminizmu i przy okazji się wyoutowala – nie mogła liczyć na zrozumienie. Rozmowa skończyła się konfliktem Obu pań. 

Poczucie nadziei

Film „Saving Face” spotkał się z ciepłym przyjęciem społeczności lesbijskiej i amerykańsko – chińskiej. Ale wyrazów uznania nie kryli także ci, po których reżyserka się tego nie spodziewała. Dzięki temu  ta artystyczna dusza miała przeświadczenie, że grupę, która wydaje się być tak specyficzną, można uczynić „uniwersalnie ludzką”.

Na sukces filmu prawdopodobnie wpłynęło też  m.in. jego krzepiące  przesłanie. W wywiadzie dla utalentowana przyjaciółka dziesiątej muzy przyznała, iż marzyła o  tym, by po seansie ludzie wychodzili z kina…

(…) Z uczuciem, że niezależnie od tego, kim są, czy są hetero czy homoseksualni, czy jakie mają tło kulturowe- to jeśli jest coś, czego bardzo chcą, (…) to nigdy nie jest na to za późno.

Miłośniczka sztuki filmowej zapragnęła dodatkowo, by widzowie wrócili do domu „z poczuciem nadziei i możliwości”. A kto z nas nie potrzebuje odrobiny motywacji? 

Homoseksualność się we mnie ułożyła 

Jak przyznała producentka – „homoseksualność wygodnie ułożyła się pod jej skórą”. Diametralnie różne uczucia towarzyszyły jednak zaklinaczce kamery w latach studenckich.  

Teraz więcej lat żyje jako wyautowana, niż ukryta w szafie. Ale tak, te pierwsze 19 lat były wszystkim, tylko nie czymś komfortowym. A moment, gdy wyoutował się przed sobą był niegrzeczny i dziwny, i ekscytujący, i samotny i całkowicie banalny – wspomniała w tekście dla www. advocate.com. 

Na łamach felietonu pt. „Director Alice Wu: Bring Back the Days of the Coming Out Letter” Laureatka opisała, jak dokładnie wyglądało jej „wyjście z szafy”. Przed sobą. Wiecie już, że Alice Wu przekonała się, że jest lesbijką dzięki zajęciom z feminizmu. Warto jednak wiedzieć, że doszła do tej konkluzji podczas pisania listu! 

Język i rzeczywistość 

Podziwiana przez ambitną 50-latkę wykładowczyni poleciła swoim studentom i studentkom napisanie listu do rodziców, w którym napisaliby o swojej nieheteronormatywnej orientacji seksualnej. Wu początkowo podeszła do zadania na spokojnie, ale uczucie  opanowania szybko zostało zdominowane przez panikę. Artystka wyparła więc z głowy myśl o stresującym obowiązku i przypomniała sobie o nim dopiero w noc przed terminem oddania. 

Spanikowana Pisarka poszła pożyczyć  przedłużacz i dwa magnetofony, by nagrać swój „list”. Wu postanowiła uwiecznić to, co powiedziała w rozmowie telefonicznej.  Ze swoimi najbliższymi nie komunikowała się bowiem pisemnie  ani po angielsku, ani w języku ojczystym, który znała jedynie ze słuchu.

Mieszkałam w wewnętrznym pomieszczeniu dwuosobowego bliźniaka. (…) Na moje nieszczęście moja współlokatorka też znała mandaryński. Martwilam się, że wejdzie, usłyszy mnie i od razu stwierdził, że jestem lesbijka. Ustawiłam magnetofon w swoim pokoju i wcisnąłem play, odtwarzając »Footsteps in the Dark Cat Stevens”, vol. 2«,  wzięłam drugi magnetofon i przedłużacz do garderoby, po czym zamknęłam drzwi. Nagrałam… coś? Nie pamiętam co. Pamiętam zapach moich kardiganów, moich flanelowych koszul. Pamiętam przytłumiony dźwięk Cat Stevens, śpiewającego: »Słucham wiatru, wiatru mojej duszy«. I pamiętam, że nie znałam mandaryńskiego odpowiednika słowa »homoseksualna« – relacjonowała.

Następnie Wu napisała elokwentny list do nieznającej języka mandaryńskiego, prof. Estelle Freedman. W jego treści zwróciła uwagę na to, w jaki sposób język kształtuje nasza rzeczywistość  oraz jak „nieznajomość danego wyrazu może utrudniać uzmysłowienie sobie faktu, że jesteśmy tym, co ono oznacza”. Reżyserka Wyznała ponadto, iż nieznajomość słowa »lesbijka« wydało jej się znaczące i dodała, że słuchanie Cat Stevens przypomniało jej o ulubionym – raczej pozbawionym tęczowego wątku-  filmie z czasów liceum.

„Coś więcej”

Cały list, napisany przy użyciu podwójnej spacji, zajął cztery strony. A Wu najlepiej zapamiętała jego ostatni fragment. 

Chyba pisze tak dużo, bo… jestem homoseksualna. Także tak, powiedziałam to – oznajmiła cenionej przez siebie nauczycielce. 

Po latach twórczyni filmowych perełek zauważyła, że tamtego dnia doznała “niemal brutalnej”, ale również „śmiesznej realizacji”.

Czułam powódź ulgi, potem strach. Następnie głęboka samotność. Potem jeszcze ulgę, że mogę czuć tę samotność. Zamiast nie czuć w ogóle niczego- tłumaczyła. 

Scenopisarska zwróciła się do znajomych ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym, że jest lesbijką. Co więcej, Alice Wu uwrażliwiła nas na to, że coming out jest „czymś więcej, niż opowiedzeniem o swojej orientacji”.

Chodzi o powiedzenie komuś: »tu jestem, widzisz mnie?«. Tak wielu z nas – queer, hetero, czarnych, brązowych, żółtych – zostało uwięzionych w naszych pudełkach przez siedem miesięcy. Wszystkie sposoby, w jakie jesteśmy przyzwyczajeni do dzielenia się sobą z innymi, mogą wydawać się wyciszone, teraz gdy jesteśmy fizycznie oddzieleni. Któregoś dnia powiedziałem do mojego przyjaciela: »Myślę, że mogę mieć lekką depresję«. A ona powiedziała: »Ja też«. I czułyśmy, że w pewnym sensie się przed sobą otworzyliśmy – wyjaśniła.

Alice Wu uświadomiła sobie, że „coming out” stanowi proces “uczenia się o sobie przez całe życie, a następnie dzielenia się tą wiedzą”. Wierzy bowiem, iż – “co roku wyrasta coś nowego, czym można się podzielić z ważnymi dla nas ludźmi”.

See & be seen 

Podsumowanie dotychczasowych doświadczeń przywiodło informatyczce pewien pomysł. Na pamiątkę wyjątkowego zadania główna zainteresowana zaplanowała napisanie listu do każdej osoby, która jest dla niej w jakiś sposób ważna. 

Alice Wu do podobnego eksperymentu zachęcała też czytelników i czytelniczki advocate.com. Kreatywna bizneswoman chciała, by ludzie podzielili się kilkoma zdaniami z osobami, które chcielibyśmy  zobaczyć lub przez których chcieliby zostać dostrzeżeni”.  Niezależnie od długości.  Liczy się tylko to, by wychodzące spod piór słowa były szczere.

A jak Wy obchodziliście Dzień Coming Outu? Podzielcie się swoimi wrażeniami i dajcie znać, czy widzieliście lub widziałyście kiedyś „Saving Face”. 

Źródła: advocate.com, imdb.com, en.wikipedia.org fot.

Polecane artykuły

Zostaw komentarz