Aktualności Lifestyle 

Abp. Jędraszewski i jego krucjata przeciwko gender i LGBT

Arcybiskup krakowski, Marek Jędraszewski, wciąż nie może nadziwić się rozwojowi współczesnego społeczeństwa. A skoro nie może, to próbuje  zanegować niepojęte przez siebie zmiany. Od czasu osławionych słów o „tęczowej zarazie”, tematyka nieheteronormatywności co jakiś czas powraca w wypowiedziach czy homiliach hierarchy. Nie inaczej było 19 stycznia, gdy podczas kazania metropolita ponownie wyraził pogardę wobec „ideologii gender i LGBT”.

Nie wiadomo kto jest mężczyzną, a kto kobietą”

Mamy rok 2020, a hierarchę przeraża fakt, że płeć nie  jest czymś, co zawsze można określić literką „M” lub „K”. Duszpasterz jest ponadto zaniepokojony tym, iż nie jest dana raz na zawsze. Dlatego podczas mszy odprawionej dwa tygodnie temu postanowił zaprzeczyć wszelkim badaniom na temat tożsamości płciowej człowieka,  używając przerysowanej formuły:

W myśl ideologii gender i pochodzącej z niej ideologii LGBT, już nie wiadomo, kto jest mężczyzną, kto jest kobietą, to w każdym momencie może być odwołane, zaprzeczone. Nie liczy się nawet to, co o człowieku mówi biologia. Wszystko jest do odwołania – grzmiał.

Poprzez oskarżenie „gender” i „LGBT” o nihilizm w kwestiach ludzkiej tożsamości, następca Stanisława Dziwisza przedstawił wiernym te „wrogie siły” jako zagrożenie dla „prawdziwej rodziny” i „prawdziwego małżeństwa”. Nie bez znaczenia jest więc to, że sposobnością do wygłoszenia tego kazania było spotkanie opłatkowe rodzin i małżeństw archidiecezji krakowskiej.

Duchownego nie obchodzi, że gender nie zaprzecza istnieniu płci jako takiej, ale bada tzw. płeć kulturową. Tę rozumiemy natomiast jako wszystkie niewynikające z biologii aspekty życia,  przypisywane konkretnej płci i stanowiące konstrukt kulturowy. Bo przecież nie z biologii wynika fakt, że  kobietom powierza się role „domowe”, a mężczyznom – „publiczne”. Kościół katolicki w tej kwestii jest zresztą jedną z ostatnich tak konserwatywnych instytucji. Wszystkie wpływowe stanowiska w hierarchii duchownych są zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn, a przecież nie ma ku temu żadnej sensownej przesłanki logicznej bądź biologicznej.

Jeszcze trudniej przychodzi abp. Jędraszewskiemu zrozumienie ludzkiej tożsamości płciowej i orientacji seksualnej. Kapłan nie uznaje innych niż tez nich, które przez Kościół tradycyjnie nazywane są „jedynie właściwymi”. Z tego względu arcybiskup z serca małopolski oskarża o „wypieranie się chrześcijańskich korzeni”   kraje  europejskie, które coraz częściej uwzględniają prawa mniejszości. Cóż jednak jest bardziej chrześcijańskiego niż pochylenie się nad problemami wykluczonych i dotychczas prześladowanych?

Pasterz prawdy czy nienawiści?

Tezy wygłaszane przez Abp. Jędraszewskiego – często urągające godności queerowych bliźnich –  sprawiły, że stał się on znaczącą figurą w nagonce na społeczność LGBTQ+.  Słowa o „tęczowej zarazie”, wypowiedziane przez duchownego,  rozpaliły dyskusje na temat roli kościoła w szerzeniu nienawiści.

Atmosfera gęstniała, a już u schyłku sierpnia ub.r.  pod krakowską kurią doszło do  jednego z protestów przeciwko dawnemu przyjacielowi Jana Pawła II. Bunt uczestników pikiety  pt. „Jędraszewski – dość” nie wywarł jednak na kapłanie większego wrażenia. Demonstracja niezbyt zabolała hierarchę, bo jednocześnie odbywały się kontrmanifestacje środowisk konserwatywnych, entuzjastycznie przyjmujących jego retorykę.

Porażająco homofobiczne zachowanie w trakcie  homilii z okazji 75. jubileuszu Powstania Warszawskiego nie było, niestety, pojedynczym incydentem. W połowie grudnia ortodoksyjny duszpasterz podtrzymał opinię sprzed kilku miesięcy i porównał naszą społeczność do poznańskiej epidemii cholery z XIX wieku.

Dla nikogo wtedy nie ulegało wątpliwości, że w sytuacji powszechnego zagrożenia trzeba ludzi za wszelką cenę ratować. Jeśli mówimy, że LGBT jest ideologią będącą rodzajem umysłowej zarazy, to tym samym stwierdzamy, że jest czymś, co nas atakuje oraz nam zagraża i przed czym trzeba ratować siebie, a także innych ludzi – perorował. 

Światlejsi duchowni odcięli się od poglądów ostro krytykowanego przez środowiska lewicowe i liberalne metropolity, ale większość episkopatu pozostała lojalna wobec kolegi. Gdy grudzień dobiegał końca, uczestnicy prywatnego spotkania świątecznego w Rzeszowie napisali list poparcia „Obrońcy Prawdy Ewangelicznej”. Pod pismem podpisało się 15 kapłanów.

Abp. Jędraszewskiemu animuszu dodaje również świadomość, że jesienią ub.r. krakowska prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie dyskryminującego sformułowania, o którym wspomnieliśmy

Kodeks karny nie przewiduje kar za publiczne nawoływanie do nienawiści lub publiczne znieważanie ze względu na orientację seksualną – skwitowali decydenci.

Nazwać rzeczy po imieniu

Morale Wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski wzmacniają dodatkowo wszelkie nadawane mu honory. Jeszcze 18 stycznia dawny przewodnik duchowy Łodzi  odebrał na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim nagrodę im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jego zasługą było – jak orzekł przedstawiciel kapituły – „nazywanie rzeczy po imieniu”.  Na nic zdały się protesty lubelskich aktywistów, którzy wskazywali, że uniwersytet nie jest miejscem właściwym dla  wspierania dyskryminującej działalności.

Uczelnie, niezależnie czy są państwowe, publiczne, czy prywatne, mają za zadanie uczyć i mówić prawdę. Kiedy ktoś posługuje się swoją funkcją do promowania nienawiści, to nie powinno być dla niego miejsca w murach uczelni, a tym bardziej nie powinien być nagradzany – ocenił  Bart Staszewski.

Niecały tydzień później abp. Jędraszewski otrzymał  Nagrodę im. Sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego. Fundacja Źródło  doceniła metropolitę krakowskiego za „heroiczne wskazywanie drogowskazów i głośny sprzeciw wobec prowadzących na manowce ideologii, takich jak LGBT, genderyzm i ekologizm”. Podkreślono przy tym, że „ideologia LGBT” jest „zaprzeczeniem wizji, jaką miał Bóg”. Gala wręczenia ikony z wizerunkiem Świętej Rodziny odbyła się w murach… Politechniki Krakowskiej. Jak widać, polskie uczelnie coraz częściej stają się miejscem krzewienia co najmniej kontrowersyjnych „nauk”.

Jak sądzicie, czego jeszcze możemy się spodziewać po słynącym z homofobii arcybiskupie? Jaki będzie jego następny krok i do czego  będzie zdolny się posunąć? Podzielcie się refleksjami w komentarzach!

Źródła: kurierlubelski.pl, wiadomosci.onet.pl, wprost.pl, fronda.pl, pl.sputniknews.com, pl.wikipedia.org, diecezja.pl, rzeszowwyborcza.pl, krakow.wybrcza.pl [1] [2]   wiadomosci.radiozzet.pl [1] [2] fot. wiadomosci.gazeta.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz