Aktualności Lifestyle 

VIII Łódzki Marsz Równości

W sobotę (21.04.2018) przez Łódź przeszedł 8. Marsz Równości. Mieszkańcy i ich goście radośnie rozpoczęli tegoroczny sezon pro – równościowego spacerowania.

Stary Rynek

Przygoda pod hasłem “Kobiety wszystkich płci – łączmy się!” miała swój początek na Starym Rynku. Zebrali się tam aktywiści z Fabryki Równości, Łódzkich Dziewuch (współorganizatorzy marszu), lokalni politycy i działacze, a także inni mieszkańcy, którzy chcieli wziąć udział w tym wydarzeniu.

Obecni byli także goście z różnych stron Polski: Chłopaki z Bears of Poland, Ekipa Stonewall, Miłość nie wyklucza, KPH oraz zespół Szczecińskiej Lambdy. Ale zanim uczestnicy ruszyli na tęczowy podbój miasta, wspólnie wysłuchali regulaminu zgromadzenia, jego postulatów i serii przemówień.

List od wiceprezydenta

Jako pierwsza wystąpiła Małgorzata Moskwa-Wodnicka. Polityczka odczytała list od wiceprezydenta miasta, który tym razem wyjątkowo nie miał możliwości pojawienia się na Marszu Równości. Tomasz Trela wyraził swój żal, wynikający z absencji na kolorowym spacerze. Zaznaczył, że – jako osoba odpowiedzialna za oświatę – “czuje się w obowiązku bronić uczniów, ich rodziców i nauczycieli. Ich prawa do godnej nauki, pracy, a w konsekwencji, godnego życia”.

Przeprosił wszystkich zebranych i poprosił o zrozumienie. Dodał też,  iż Równość, wolność i tolerancja które w Europie XXI w. wydają się być czymś “oczywistym i naturalnym”, “poza dyskusją”– w naszym kraju nadal są wartościami, o które trzeba walczyć.

Dotyczy to równości wszystkich ludzi bez względu na barwę ich karnacji, status materialny czy społeczny, poglądy, wiarę, a także orientację seksualną. Samorządowiec przyznał, że szczególnie rodzaj miłości, jakimi darzymy innych, budzi w ludziach “niezrozumiałe dla niego emocje”.

“Wciąż wielu jest ludzi, którym wydaje się, że mogą narzucać innym swoje normy i poglądy. Otóż, nie mogą. Unia Europejska za jedną z wartości uważa tolerancję oraz równość wszystkich wobec prawa. Inny nie oznacza gorszy. Inny znaczy po prostu inny, ale tak samo wartościowy, mający takie samo prawo do miłości i godnego życia jak każdy” – napisał.

W podsumowaniu korespondencji Trela podzielił się nadzieją na to, że kiedyś Marsz Równości nie będzie w ogóle potrzebny. Ale w związku z tym, że musimy się jeszcze uzbroić w cierpliwość i poczekać na ten dzień – podkreślił, że zobaczymy się za rok. W ostatnim zdaniu stwierdził że jest dumny z bycia Łodzianinem ze względu na otwarty charakter tego miasta.

Działaczka, która odczytała stanowisko wiceprezydenta, dodała też kilka słów od siebie. Tłumaczyła, jak ważne jest, by powtarzać że “każdy z nas jest inny, ale wszyscy jesteśmy równi” oraz to, co się dla nas liczy: równość wolność i tolerancja.

Była pewna, że spotkamy się na Starym Rynku w najbliższych latach i pouczała, iż naszą rolą jest przekazywanie naszych zasad kolejnym pokoleniom. Życzyła też m.in. dobrej zabawy, pomimo niesprzyjającego klimatu politycznego.

Tęczowe Dziewuchy

Następnie na scenę weszły Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom, a w ich imieniu przemawiała Anna Migala. Aktywistka powitała nas “w ten piękny, tęczowy dzień”  i opowiedziała o tym, w co wierzą członkinie i członkowie stowarzyszenia.

“My bardzo wierzymy w to, że świat jest piękny. Wiecie kiedy? Wtedy, kiedy jest różnorodny. Głęboko wierzymy, że prawdziwa rodzina to nie tylko chłopak i dziewczyna. Bardzo wierzymy w to, że dzieciom jest wszytko jedno, czy mają dwie mamy czy mają dwóch ojców czy mają ojca i mamę”– tłumaczyła feministka

Anna Migala tłumaczyła, że to, co dla dzieci liczy się najbardziej, to poczucie, że są kochane. Chwilę potem przybliżyła sens działalności Dziewuch: “równe prawa dla wszystkich kobiet”. Inkluzywność ta polega na wspieraniu pań, niezależnie od ich orientacji seksualnej, płci biologicznej, pochodzenia, przekonań czy wiary.

Cały dziewuchowy zespół chciałby, aby w Polsce wszyscy cieszyli się takimi samymi prawami i możliwościami i żeby “na co dzień było tutaj jeszcze bardziej tęczowo”. Przemowę zakończyła puenta, że Wszyscy jesteśmy dziewuchami.

W obronie równego traktowania

Jako trzecia wystąpiła łódzka pełnomocniczka do spraw równego traktowania. Agnieszka Łuczak brała udział w kolorowym pochodzie „nie po raz pierwszy. Polityczka cieszyła się, że mieszka “w mieście, w którym Marsz Równości może bezpiecznie przejść główną ulicą miasta”.

Zaraz potem podzieliła się treścią listu, którego autorką jest Hanna Zdanowska. Prezydentka pozdrowiła uczestników i organizatorów. Przytoczyła tezę naukowców, zajmujących się zagadnieniem rozwoju miast.

W ich opinii o mieście nowoczesnym, otwartym, dynamicznym, bogatym i bezpiecznym wtedy, gdy „spotykają się w nim trzy wzajemnie dopełniające się elementy”. Pierwsze z nich, to technologie oraz talenty. Trzeci – tolerancja, stanowi ich dopełnienie.

“Cieszę się i jestem dumna, że wśród Łodzian jest grupa mieszkańców, która w szczególny sposób zabiega o to, by tolerancja była codziennością naszego życia” –  pisała gospodyni urzędu miejskiego.

Zaznaczyła, że zrzeszający ludzi niezależnie od ich odmienności marsz “jest przejawem niezgody na niesprawiedliwość, uprzedzenia i dyskryminację, które wciąż mają miejsce wokół nas”. Zachęciła do wspólnego maszerowania “w obronie praw do wolności wyboru, jakich każdego dnia dokonuje każdy i każda z nas”.

Ponadto, Hanna Zdanowska zwróciła uwagę na charakter wydarzenia i jego związek z jubileuszem zdobycia praw wyborczych przez Polki. Stwierdziła, że powinniśmy z dumą podkreślać nasz obowiązek i troskę, jakie wynikają z konieczności stania na straży praw obywatelskich.

Stwierdziła, iż Marsz Równości jest dowodem na to, że ciesząca się wielokulturową tradycją Łódź “maszeruje w kierunku tolerancji”.

My, Rodzice

Tuż po pełnomocniczce ds. równego traktowania głos zabrała przedstawicielka KPH i stowarzyszenia “My, Rodzice” (grupa ta skupia rodziców, przyjaciół i sojuszników osób LGBTQ+).

Dorota Stobiecka zwierzyła się, że do tej pory zespół, do którego należy, nie cieszył się poważaniem, a politycy na jego postulaty reagowali z wątpliwym entuzjazmem. To jednak nie zniechęciło społeczników, bo wciąż mają wiele energii do zmiany obecnego stanu rzeczy.

Działaczka powiedziała, że reprezentowana przez nią grupa czuje się, jakby żyła w kraju nielegalnie. Wyliczyła też przeszkody, z jaką musi się mierzyć: opresja słowna i prawna, stereotypizacja, “wyrzucanie na margines” i za granicę.

Stobiecka przypomniała, że rodzice osób nieheteronormatycnych i niecispłciowych wypełnili swój obywatelski obowiązek, czyli wychowanie dzieci i wykształcenie ich na korzyść kraju a także ochrona potomstwa nie tylko swojego, ale i innych.

“Dajemy szansę państwu na rewanż i oczekujemy, że państwo nam się zrewanżuje”– kontynuowała.

Wśród najbardziej upragnionych przez stowarzyszenie wymienić możemy edukację, szacunek do różnorodności, opieki i zrozumienia przez służbę zdrowia oraz rozmowę o człowieku, której podjęliby się duchowni z różnych związków wyznaniowych.

Kolejną poruszoną przez aktywistkę kwestią była hipokryzja władzy. Z jednej strony nie zwalnia ona tęczowej społeczności z płacenia podatków, z drugiej – utrudnia zdobycie pełni praw rodzinnych i neguje ich obywatelstwo.

Na koniec zaznaczyła, że rodzice osób powiązanych z barwnym akronimem także oddają część swoich pieniędzy Skarbowi Państwa, więc ich obecność na zgromadzeniu jest jak najbardziej legalna. Poprosiła też o poszanowanie “różnorodności naszych dusz i ciał” i pozdrowiła słuchaczy.

TAK! dla Łodzi

Kilka chwil później na scenie pojawili się przedstawiciele koalicji “TAK! dla Łodzi”, czyli zbioru przedstawicieli różnorodnych- formalnych lub nie – ruchów i stowarzyszeń z Łodzi. Ugrupowania te, jak opisywała Hanna Gil-Piątek: “skrzyknęły się po to, żeby działać dla Łodzi, razem z ruchami miejskimi, na rzecz (…) nie tylko spraw miejskich, ale też równości”.

Działaczka, która była na marszu “prawdopodobnie jedyną Hanką, na którą można liczyć” (bo pani prezydent ponownie odmówiła uczestnictwa) powiedziała, że bierze udział w paradach i marszach równości od 2005 r. Koalicjantka przytoczyła cytat, wyjaśniający, że chęć wzbudzenia w kimś winy jest równoznaczny z pragnieniem przejęcia władzy, rządzenia i wymagania więcej, niż od innych.

Nadmieniła, iż wieloletnie wychodzenie na ulicę i wspólna, ciężka praca nadal nie są wystarczające dla polityków, którzy wspinają się po plecach osób LGBTQ+ i ich bliskich. I ciągle powtarzają: “słuchajcie, musicie jeszcze trochę poczekać. Jeszcze nie teraz, to jeszcze nie ten czas”.

Przekonywała, że  powinniśmy wziąć sprawy w swoje ręce “w tej chwili” i przedstawiła dwie uchwały, zatwierdzone przez radę miejską dzięki jej członkini, Urszuli Niziołek-Janiak. Pierwsza z nich jest obietnicą wprowadzenia programu antydyskryminacyjnego w lokalnych szkołach, druga to łódzka karta różnorodności, która łączy się z organizacją edukacji obywatelskiej, dedykowanej uczniom.

“Słuchajcie, to są konkrety. Idziemy po malutku, ale do przodu. Zapraszam Was wszystkich i wszystkie, jak tutaj stoicie, do wspólnego działania. Tak dla Łodzi, tak dla równości i tak dla naszej wspólnoty” – zakończyła z entuzjazmem przemówienie.

Będą związki?

Zaraz potem przyszła pora na spontaniczne wystąpienie Katarzyny Lubnauer. Liderka Nowoczesnej. poinformowała, że projekt ustawy o związkach partnerskich, przygotowany przez jej partię zostanie złożony w Sejmie RP we wtorek (24.04.2018). Do parlamentu wpłynie również dokument o przepisach wprowadzających, konsultowany z tęczowym środowiskiem.

“Nie ma tak, że jakaś miłość jest gorsza. Nie ma tak, że ktoś nie ma prawa do szczęścia. Nie uważamy też, że te emocje są papierowe. Uważamy, że to jest nasze zobowiązanie i to zobowiązanie realizujemy”– deklarowała.

I chociaż zdaje sobie sprawę z tego, że w obecnej kadencji Sejmu szanse dla tych ustaw są mocno wątpliwe – jest pewna tego, iż “ważne jest, żeby te tematy były w przestrzeni publicznej” oraz aby były one przedmiotem rozmów. Na osłodę dodała, że “nadejdzie taki czas, kiedy taka ustawa zostanie przyjęta”.

Lubnauer wyliczyła korzyści płynące z zawarcia związku, o którym jej zespół wspomina w przygotowanych przez siebie materiałach i ostrzegła, że w naszym kraju musimy jeszcze wiele zrobić, by osoby LGBTQ+ mogły cieszyć się równością. Potem przywołała jeszcze jedną, zaproponowaną przez Nowoczesną rezolucję, która do katalogu czynników chronionych przed dyskryminacją dodałaby płeć i orientację seksualną.

Stonewall po łódzku

Swoje pięć minut miał, ponadto, Arek Kluk z organizacji Stonewall. “Niepoprawny optymista” gościł w Łodzi już drugi raz i w tym roku zabrał ze sobą cały autokar przyjaciół i znajomych.

Aktywista w “dwóch zdaniach” podtrzymał zebranych na duchu, twierdząc, że “pełna równość w Polsce nadejdzie szybciej, niż nam się wszystkim wydaje”.

Żeby osiągnąć ten cel, musimy jedynie “robić swoje i walczyć o nasze prawa”. A w międzyczasie możemy odwiedzić Poznaniaków (już w sierpniu!) podczas Pride Week i wybrać się z nimi na resztę kolorowych imprez.

Amnesty International na kolorowo

Tuż po szefie Stonewall mikrofon otrzymał Miłosz Herka z Amnesty International. Młody filantrop opowiadał o równości jakie pierwszy artykuł Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka nadaje nam od chwili naszych narodzin.

Dokument ten powstał siedemdziesiąt lat temu. Jednak, pomimo tak odległego przyjęcia przez rodzime władze, nadal przez wielu nie jest respektowany. A my “wciąż musimy walczyć o wolność do bycia sobą, o prawo do decydowania o sobie”.

Działacz pytał retorycznie, czy nie jest to aby za długi czas a także o to, “ile jeszcze musimy znosić upokorzenia i prześladowania”. Przecież powinniśmy być równi i wolni już w tej chwili, teraz. Właśnie w tym momencie potrzebujemy zmian i godności, bo “świat zbudowany na fundamencie nienawiści i uprzedzeń nie ma szans przetrwać”.

Miłosz Herka zwrócił uwagę na to, że na przypadki dyskryminacji i sankcji karnych, nakładanych za sprzeciwy wobec niej, odnotowywane są na całym świecie. Podzielił się z obecnymi własnym doświadczeniem i wspomniał o historii Dominika z Bieżunia, symbolizującą traumę wielu innych nastolatków.

“Nie takiej Polski chcemy i nie taką Polskę chcemy nazywać domem. Dlatego wzywamy władzę, żeby przestrzegała postanowień ratyfikowanej w 2015 roku ustawy antyprzemocowej”– apelował.

Na koniec zachęcał do natychmiastowego naprawiania świata, które “nigdy się nie przeterminuje”  i zapewniał, że praw i marzeń tęczowej rodziny, jakimi są wolność i miłość– nikt nam nie odbierze. Bo “razem mamy siłę”, więc możemy to osiągnąć.

Razem po równość

A propos bycia razem – kolejną mówczynią była przedstawicielka ugrupowania o takiej właśnie nazwie. W telegraficznym skrócie wymieniła swoje życzenia wobec sprawujących władzę. Czego chciałaby doczekać się ze strony oficjeli?

“Tylko tyle, żeby politycy przestali nas wszystkich, Was wszystkich zawodzić. Żeby w końcu zrobili to, co postulujemy tutaj zawsze, co roku”– skwitowała.

“Miśki”

Na kolorowej scenie zawitali też członkowie Stowarzyszenia Bears of Poland. W imieniu drużyny “panów którzy są trochę więksi, niż przeciętna” oraz ich sympatyków wypowiedział się Jacek Ben.

Zaprosił do “umiłowania Miśków”, pojawiających się “wszędzie tam, gdzie tolerancja jest najważniejszą rzeczą (…)”.

Miłość nie wyklucza

Wśród mówców nie zabrakło aktywistów z Miłość nie Wyklucza. Jak pewnie wiecie – jej członkowie robią wszystko co tylko mogą, by pary LGBTQ mogły spęłniać swoje marzenie o złożeniu ślubnej przysięgi i adopcji dzieci.

“Pełna równość, tylko pełna równość. Nie bierzemy ćwierć równości, nie bierzemy pół równości. Mamy być traktowani tak samo”– oznajmił szef MNW, Hubert Sobecki.

Społecznik prosił, by zapamiętywać reprezentantów władzy wprowadzających karty różnorodności i edukację antydyskryminacyjną. W jego odczuciu ludzie Ci są “naszą siłą” i to właśnie na nich powinniśmy głosować przy okazji najbliższych wyborów.

Tęcza a Konstytucja

Jako ostatni przemówił Andrzej Kompa, który od dwóch lat pojawia się na wszystkich demonstracjach, organizowanych w celu obrony niezależnego sądownictwa, konstytucji, wolnych sądów i tolerancji.

Aktywista zapewnił, że jego otoczenie (KoD, obywatele RP) sprzyja osobom LGBTQ+ a potem odczytał fragmenty ustawy zasadniczej, mówiącej o prawie do godnego życia, wolnego od dyskryminacji.

Następnie zwrócił się do obecnych o ochronę aktualnej wersji tego dokumentu, gdyż jej nowelizacja mogłaby być szkodliwa i niewrażliwa na nasze prawa. Do polityków, którzy nie zaszczycili 8. Marszu Równości wnosił o to, by zrozumieli i zaakceptowali słowa Davida Camerona – brytyjskiego konserwatysty, popierającego równość małżeńską.

Ruszamy!

Niedługo potem uczestnicy tegorocznego pochodu byli już gotowi do startu. Towarzyszył im zespół grający sambę, a rolę przewodnika przejął Michał Kwiatkowski, związany z Łódzkimi Dziewuchami. W animowanie imprezy włączyli się też Damian Graczyk i Weronika Justyńska.

Początkiem trasy był Stary Rynek, a metą Piotrkowska 217. Przez cały czas świeciło słońce, co dodatkowo ucieszyło przechadzających się zwolenników równości. Dobrego nastroju nie zepsuli im nawet przeciwnicy zebrani w okolicach domu handlowego „Magda”.

Łódzka policja była tak skuteczna, że jedyne, co mogli zrobić, to okazywać swój bunt przez stanie w miejscu i groźne łypanie okiem. Narodowcy planowali większą kontrmanifestację, ale ich wydarzenie zostało usunięte z facebook’a.

Hasła, jakie mogliśmy usłyszeć to np. “Stop przemocy wobec mniejszości”, “stop przemocy wobec kobiet”, “demokracja nie zabawa, wszyscy mamy równe prawa”. Część z nich była żartobliwa.

W okolicach “stajni jednorożców” (czyli przystanku Łódź Centrum) roznosiło się wesołe “Wolność, równość, jednorożec!”. Hitem była także inna parafraza, nawiązująca do osoby Magdy Gessler.

Pomysłowe były, ponadto, niesione przez członków marszu transparenty. Jeden z nich nawiązywał do hasła wydarzenia i przedstawiał dwie księżniczki Disney’a. Z jednej strony Aurora komunikowała z oburzeniem, że przez „burdel” jaki zrobili parlamentarzyści, obudziła się i zaczęła protestować. Na odwrocie – Pocachontas ostrzegała: “Nie jesteśmy kolorowym wiatrem. Jesteśmy tęczowym huraganem”.

Czasem mignęła tablica informująca, że “nie płeć zdobi człowieka”. Albo taka, która pozwalała każdemu na całowanie się z chłopakami/dziewczynami. “Jeśli tylko na to pozwolą”. Co więcej, jeden z działaczy Fabryki niósł obrazowe przedstawienie hasła “LGBT/Life gets better together”. Nie zabrakło także znanych już transparentów, np. “Za burtę z homofobią”

A czy Wy spędziliście ostatni weekend w Łodzi? Jeśli tak, to koniecznie podzielcie się wrażeniami! Mamy nadzieję, że łódzki marsz dał Wam energię na dalsze manifestowanie miłości.

Źródła: facebook.com, Fot. Rainbow Star

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×