Aktualności Lifestyle 

Szachownica z tęczową obwódką została przedmiotem kolejnej walki o symbole

Pamiętacie, jakie kontrowersje wzbudziły dwie wersje tęczowego godła i stworzony przez Elżbietę Podleśną obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej z tęczową aureolą? Tym razem w centrum sporu znalazła się koszulka zaprojektowana przez Piotra Moszczeńskiego. Działacz dodał kolorową obwódkę do szachownicy lotniczej z II wojny światowej, za co w minionym tygodniu otrzymał wezwanie do stawienia się w jednym z poznańskich komisariatów.

Orzeł, Matka Boska…

Walka z tęczowymi symbolami to w Polsce nic nowego. W ubiegłym roku o „profanację” godła Rzeczypospolitej oskarżony został Bart Staszewski, który na I Marszu Równości w Częstochowie razem z przyjaciółmi niósł materiałowy, biały baner z orłem na kolorowym tle i wielobarwnymi paskami poniżej. Na szczęście lokalna prokuratura nie była tak zapalczywa, jak Joachim Brudziński i wkurzony „Emeryt” (to on zwrócił uwagę na „problem”). Śledztwo zostało umorzone.

Inne, w podobnej sprawie, nawet się nie rozpoczęło. Członkowie Młodzieży Wszechpolskiej musieli więc pogodzić się z porażką. Jak pewnie większość z Was pamięta, narodowcy zgłosili się do prokuratorów z Poznania bo niezwykle obraził ich obrazek kolorowego orła na czarnym tle. Zdjęcie w bluzce z rzeczoną grafiką i hasłem „TĘCZA NIE OBRAŻA” opublikował w social mediach Arek Kluk. Co więcej, nakładek z takim właśnie wzorem użyły Karolina Niedźwiecka i Marta Mazurek, czyli była Pełnomocniczka Prezydenta Miasta Poznania ds. przeciwdziałania wykluczeniom (a także wiele innych osób LGBTQ+ oraz ich sojuszników, ale skarga dotyczyła wyłącznie tych dwóch pań i poprzedniego szefa Grupy Stonewall).

W tym roku łatkę „profanatorki” otrzymała Elżbieta Podleśna, która pod koniec kwietnia stworzyła obrazek reprezentujący Matkę Boską Częstochowską, Dzieciątko Jezus i tęczową aureolę nad ich głowami. Owocami swojej pracy tydzień po świętach (w nocy 26/27.04.2019) ozdobiła „cały szlak dojścia” do kościoła św. Dominika. Naklejki i plakaty znalazły się na tablicach ogłoszeń, słupach, drogowskazach, latarniach. W niektórych miejscach działaczka zostawiła też listy wysokich rangą duchownych, którzy dopuścili się „zamiatania pod dywan” czynów pedofilskich, do jakich posunęli się podlegli im księża.

W pierwszy poniedziałek maja (06.05.2019) 51-latkę z samego rana „odwiedziła” policja. Bez żadnego uprzedzenia ani jakiejkolwiek informacji czy wezwania do złożenia zeznań. Po przeszukaniu mieszkania i znalezieniu w nim sprzętu elektronicznego tudzież kilkudziesięciu egzemplarzy grafiki mundurowi zdecydowali się aresztować kobietę. Ich szybkie działanie pochwalił, jak zwykle na Twitterze, szef MSWiA.

„Dziękuję @PolskaPolicja za sprawną akcję z wytypowaniem i zatrzymaniem osoby podejrzewanej o profanację świętego od wieków dla Polaków wizerunku Matki Bożej. Żadne bajanie o wolności i tolerancji NIKOMU nie daje prawa do obrażania uczuć ludzi wierzących” – zachwycał się oficjel.

Kilka dni później (13.05.2019) poszkodowana opowiedziała o tym, jak została potraktowana i dodała, że konkretne zarzuty usłyszała dopiero podczas przesłuchania. Jej zdaniem było to spowodowane tym, że minister Brudziński miał świadomość kuriozalności ścigania jej tylko i wyłącznie z powodu tęczowego atrybutu świętych.

Polityk odpowiedzialny za to, co dzieje się w kraju skompromitował się tym bardziej, że oskarżenia przedstawione artystce były częściowo nieprawdziwe. Elżbieta Podleśna żadnego z pokolorowanych wizerunków Maryjnych nie przykleiła ani do kosza na śmieci, ani do przenośnej toalety. Tak postąpiła jedynie w przypadku nazwisk kościelnych zwierzchników.

Dzień po zatrzymaniu o obrazie uczuć religijnych mówił też Rzecznik Episkopatu Polski (jego słowa dotyczyły też anonimowej osoby, która w nocy 06/07.05.2019 nakleiła sześć kopii prac Podleśnej na budynku warszawskiego domu Zakonnego Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Część wiernych mu przytaknęła, inni bronili artystki.

…i szachownica

Kolejna afera dotyczy grafiki związanej z polską armią, a konkretnie znaku nazywanego „szachownicą” Element bardzo podobny do tego, jakim posługiwali się lotnicy z II wojny światowej wykorzystał Piotr Moszczeński, dawny członek Grupy Stonewall. Działacz stworzył projekt koszulki ze wspomnianym symbolem dodając tęczową obwódkę w lewym dolnym i prawym górnym rogu.

Pomysłowi filantropa przyświecają dwie idee. Po pierwsze, autor chciał „złożyć hołd wszystkim Polakom i Polkom, którzy 80 lat temu rozpoczęli walkę z nazizmem i ją wygrali”. Jego zamiarem było i jest nadal także zwrócenie uwagi na fakt, iż wśród tych śmiałków nie brakowało osób LGBTQ+. Moszczeński marzy bowiem o tym, żeby poprzez upamiętnienie pomijanych bohaterów zainspirować tych, którzy prawa człowieka postrzegają jako drogie swemu sercu.

Jeśli minister pozwoli…

W T-shircie wykonanym według własnej wizji społecznik przyszedł na współorganizowany przez siebie I Marsz Równości w Gnieźnie oraz poprzedzający (07.06.2019) to wydarzenie piknik dyskusyjny „Poznajmy się”. Impreza była nagrywana przez telewizję WTK, a udział Piotra Moszczeńskiego został udokumentowany w reportażu na temat przedsięwzięcia.

W ubiegłym tygodniu stróże prawa zrobili aktywiście niemiłą niespodziankę. Funkcjonariusze z komisariatu Poznań – Nowe Miasto wezwali fana historii do stawienia się w siedzibie jednostki.  Podjętą decyzję, argumentowali treścią art. 61 par. 2 Kodeksu wykroczeń. Według tego fragmentu osoba, która „ustanawia, wytwarza, rozpowszechnia publicznie, używa lub nosi: godło, chorągiew albo inną odznakę lub mundur organizacji prawnie nieistniejącej albo odznakę lub mundur, na których ustanowienie lub noszenie nie uzyskano wymaganego zezwolenia, podlega karze aresztu lub grzywny”.

Treść pisma, jakie otrzymał Piotr Moszczeński, nawiązywała również do – najprawdopodobniej – „Ustawy o znakach Sił Zbrojnych” („Ustawy o znakach Rzeczypospolitej Polskiej”, wbrew przekonaniu policjantów, nikt nigdy nie napisał). Ta z kolei głosi, iż „Znaki wzorowane na znakach [Sił Zbrojnych RP – red.] mogą być używane poza Siłami Zbrojnymi Rzeczypospolitej Polskiej za zgodą Ministra Obrony Narodowej”.

„Trudno”

Sprawę aktywisty poprowadzi mec. Paweł Knut. Prawnik stale współpracujący z KPH ma wątpliwości, czy znak utrwalony na koszulce społecznika mieści się w kryteriach przytoczonych wyżej reguł.

„Znak, który został przetworzony, nie jest bowiem tzw. szachownicą lotniczą, której wzór jest dołączony jako załącznik do ustawy. Jest do niej podobny, ale nie jest z tym znakiem tożsamy” – tłumaczy

Jeśli przyjmiemy wariant optymistyczny, zachowanie filantropa zostanie uznane jako mieszczące się w granicach wolności słowa, z jakiej można korzystać także w formie symboli. Jej ograniczenie przez władzę może natomiast nastąpić „wyłącznie w razie posiadania szczególnie mocnego uzasadnienia”. Mimo wszystko, mec. Paweł Knut alarmuje o cenzorskim charakterze działań poznańskiej policji. Adwokat obawia się przy tym, że case, którym się zajmuje, zniechęci część osób do podnoszenia w debacie publicznej kwestii ściśle związanych z sytuacją społeczno-prawną, w jakiej znajduje się obecnie tęczowa społeczność.

Sam główny zainteresowany zachowuje spokój. Nie bulwersuje go ryzyko konieczności zapłaty grzywny. Jeżeli taka sankcja faktycznie zostanie mu wymierzona – powie „trudno” i zapłaci, bo kwota nie będzie dla niego dużym wyzwaniem finansowym. Mężczyzna zdecydowanie chętniej skupia się na pozytywach zamieszania, jakie wzbudził jego pomysł.

Jakie są Wasze odczucia w związku z opisanymi przez nas zawirowaniami? Która ze spraw wywołała w Was największe zażenowanie i czego możemy się jeszcze spodziewać? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

Źródła:, fakty.interia.plczestochowa.wyborcza.pl,, facebook.comtvn24.plrp.pltwitter.com [1] [2] wiadomosci.gazeta.pl  [1] [2]  poznan.wyborcza.pl [1] [2] fot. Agencja Gazeta

Polecane artykuły

Zostaw komentarz