Aktualności Prawo 

Kto oszukał ONZ i tęczowych Polaków?

W środku ubiegłorocznej wiosny (09.05.2017) w Genewie odbył się trzeci już Powszechny Przegląd Okresowy ONZ. Polski rząd obiecał wtedy, że zadba o to, aby przestępstwa motywowane homofobią i transfobią były traktowane jak te, których podstawą jest rasizm albo ksenofobia. Okazało się, że deklaracje te nie były nic warte, bo władza wykonawcza nie ma zamiaru zmienić prawa tak, aby dotrzymać słowa.

Pod lupą ONZ

W maju 2017 r. Polska po raz trzeci została poddana Powszechnemu Przeglądowi Okresowemu ONZ. Spotkania te mają na celu sprawdzenie, jak 193 państwa należące do Organizacji Narodów Zjednoczonych wywiązują się z obowiązku respektowania praw człowieka. Kraje biorące udział w Przeglądzie oceniają się na zasadzie wzajemności, przyznając rekomendacje innym uczestnikom i wskazując, co powinno ulec zmianie.

Każde państwo członkowskie podlega ocenie cyklicznie, co 4 lata. Jej podstawą jest raport, jaki przygotują lokalni parlamentarzyści. Na jego bazie pracuje Grupa Robocza ds. UPR (Universal Periodic Review). W roli recenzenta mogą postawić się również przedstawiciele innych państw członkowskich. Zgłaszają wtedy swoje pytania, na które musi odpowiedzieć krytykowany rząd. Przy wydawaniu rekomendacji pomocne okazują się też sprawozdania organizacji pozarządowych. Pozwala to na porównanie różnych punktów widzenia i obiektywne wskazanie problemów, nad którymi cenzurowani politycy muszą popracować.

Posiedzenie trwa około 3,5 godziny i polega na „dialogu państw członkowskich z delegacją rządową”. Kolejnym etapem jest przygotowanie sprawozdania, które uwzględnia „wszystkie pytania, wyjaśnienia, komentarze, a przede wszystkim rekomendacje formułowane przez poszczególne państwa wobec kraju podlegającego ocenie”. Politycy mogą zdecydować, które z rekomendacji wcielą w życie, a które tylko przyjmą do wiadomości.

Polska w 2008 roku uzyskała 29 rekomendacji. Po 4 latach ich liczba wzrosła do 124, a ostatnio wyniosła 185. Co więcej, raport przygotowany przez partię rządzącą wyraźnie mija się z prawdą. Dokument jej autorstwa był zupełnie inny, niż ten, który przedstawiło polskie Amnesty International.

Ostatecznie ubiegłoroczny przegląd Polski skoncentrowany był na tematach związanych z Trybunałem Konstytucyjnym, sądownictwem, pluralizmem mediów i dostępem do legalnej aborcji. W zaleceniach pojawił się m.in. aspekt zagrożonej pozycji Rzecznika Praw Obywatelskich i tajnych więzień CIA. Poza tym, uczestnicy pochylili się nad zagadnieniami „ochrony mniejszości, dostępu do legalnej aborcji, walki z rasizmem i ksenofobią oraz poprawy prawnych standardów antydyskryminacyjnych – głównie w stosunku do kobiet, osób LGBT, osób z niepełnosprawnościami i migrantów”.

Krytykę wobec rodzimych działaczy wyraził m.in. reprezentant Czech. Victor Velek domagał się głównie niezależnych wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Szwecja, Kanada oraz Irlandia największy nacisk położyły na podarowanie Polkom szansy na bezpieczną i legalną aborcję. Delegaci ze Słowenii wyrazili jeszcze bardziej kompleksowe oczekiwania. Polecili, by Polscy politycy zadbali o „zapewnienie prawdziwie rzetelnej edukacji seksualnej i dostępu do świadczeń medycznych z zakresu ochrony zdrowia reprodukcyjnego, w szczególności legalnej i bezpiecznej aborcji”.

”Najwyższe standardy równościowe”

W ramach trzeciej odsłony UPR pobiliśmy swój niechlubny rekord rekomendacji. Jest to wyraźny dowód na to, że polityczny oksymoron, jakim jet „dobra zmiana” – wyraźnie odbiega od ogólnie przyjętego rozumienia pozytywności. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie miało nawet odwagi wspomnieć o próbach zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej i przywrócenia recept na antykoncepcję awaryjną.

Obecna sytuacja jest już tak opłakana, że na stronie MSZ pierwszy raz nie opublikowano nawet polskiego raportu. Partia rządząca udaje przy tym, że prawa człowieka są bliskie sercom jej członków. I bezczelnie kłamie, że w Polsce sytuacja poszanowana praw człowieka zdecydowanie się poprawiła. Zespół ministra Waszczykowskiego stwierdził, że podczas spotkania w Genewie spotkał się z uznaniem dla swojej pracy.

We wspomnianym już raporcie krajowym jego autorzy chwalili się programem 500 plus, i redukcją ubóstwa. Przypisywali sobie zasługi organizacji „szerokich konsultacji społecznych” (wśród których jest wspomniana przez nas konferencja na temat rodziny, dyskryminująca osoby LGBTQ+ i ich związki. Brawo.) i przekonywali o „najwyższych standardach równościowych w Polsce”.

Faktycznie, pojawiały się pewne głosy aprobaty dla działania w imię praw dziecka czy równego traktowania. Nie zmienia to jednak faktu, że wersja wydarzeń przedstawiona przez posłów znad Wisły jest niedorzeczna.  Pytamy więc: jakie „najwyższe standardy równościowe” mają na myśli członkowie Prawa i Sprawiedliwości? Wolimy się upewnić, bo chyba żyjemy w jakimś świecie alternatywnym, gdzie wszystko jest na odwrót. Potwierdza to fakt, że w znacznej części wystąpień uczestnicy spotkania podkreślali problem marginalizowania mniejszości.

Podwładni posła Kaczyńskiego najwyraźniej nie pamiętają, albo nie chcą pamiętać, że w 2016 r. Lambda Warszawa, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej i Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności – SPR przygotowały raport na temat braku rozwiązań w sprawie penalizacji przestępstw wynikających z homofobii i transfobii. Na forum ONZ politycy deklarowali, że dokonają pewnych zmian prawnych, aby sprostać oczekiwaniom dot. równouprawnienia, jednak szybko zmienili zdanie. Oznacza to, że akty przemocy wobec osób LGBTQ+ w dalszym ciągu nie będą traktowane tak samo poważnie, jak przestępstwa, których fundamentem jest ksenofobia lub rasizm.

(Nie)Ważne bezpieczeństwo?

Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego zwróciło się w tej sprawie do Ministerstwa (Nie)Sprawiedliwości. Odpowiedź na wniosek o udostępnienie planów realizowania rekomendacji jasno dała do zrozumienia, że pracownicy Zbigniewa Ziobry nie przejmują się bezpieczeństwem nieheteronormatywnych obywateli. Bezpieczeństwem, które nierzadko jest zagrożone w wyniku niechęci do ich inności.

„Harmonogram prac legislacyjnych Prawa i Sprawiedliwości budowany jest w oparciu o analizę najpilniejszych i najistotniejszych potrzeb społecznych, potrzeb wymiaru sprawiedliwości oraz rekomendacji międzynarodowych” – tłumaczył Wojciech Ulitko.

Zastępca Dyrektora Departamentu Legislacyjnego dodał, że wymienione przez niego kryteria wpływają na bieżące ustalanie harmonogramu sporządzania ustaw. W odpowiedzi, jaką skierował do Krzysztofa Śmiszka dał do zrozumienia, że cele Ministerstwa Sprawiedliwości nie zakładają „podęcia prac obejmujących kwestie podniesione w piśmie” i poinformował, że konsultacje eksperckie z nimi związane nie mają racji bytu.

Wygląda na to, że nienawiść związana z orientacją seksualną, tożsamością płciową, wiekiem, płcią oraz niepełnosprawnością nie jest wystarczająco istotna i nie kwalifikuje się do miana „najpilniejszych potrzeb”. Przykre jest, że nie możemy liczyć na ludzi, którzy powinni być wrażliwi na każdy wymiar zranienia drugiego człowieka. Ludzie Ci bezczelnie udają zainteresowanie, aby uniknąć problemów i móc brylować w towarzystwie, a następnie wszystkiego się wypierają. Obrzydliwa praktyka.

Na szczęście mamy jeszcze NGO’sy. Jednym z nich jest – znana nam wszystkim – Lambda Warszawa. Aktywiści opublikują w tym roku wyniki badań, których przedmiotem był „brak dostępu do wymiaru sprawiedliwości dla osób LGBT pokrzywdzonych przemocą”.

Pamiętajcie, że zawsze możecie skorzystać z telefonu zaufania i anonimowo zgłosić jednorożcowemu zespołowi każde naruszenie Waszej nietykalności. Macie też szansę na uzyskanie bezpłatnej pomocy prawnej. Oferuje ją np. Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, Kampania Przeciw Homofobii.

Źródła: facebook.comamnesty.org.plkph.org.pl, oko.press [1][2]

Fot. Blasting News

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×