Aktualności Lifestyle Sport i zdrowie Travel 

Organizatorzy Sydney Gay Lesbian Mardi Gras po raz pierwszy bez brokatu

Miesiąc temu (15.02. 2019) w stolicy Australii rozpoczął się najbardziej tęczowy festiwal, jaki od 41 lat odbywa się w tym kraju – Sydney Gay and Lesbian Mardi Gras. A w pierwszą sobotę marca (2.02. 2019) ulicami miasta przeszła lokalna parada, stanowiąca główną atrakcją cyklu wydarzeń gloryfikujących miłość i szacunek. Tegoroczna edycja celebracji równości różniła się jednak od poprzednich, bo w trosce o kondycję planety organizatorzy zakazali użycia brokatu oraz balonów i plastikowych butelek.

SGLMG

Ponad cztery dekady temu (właściwie 41 lat) grupa aktywistów z antypodów postanowiła zjednoczyć siły, by wspólnie stawić czoła „szeroko rozpowszechnionemu, zinstytucjonalizowanemu uciskowi i dyskryminacji”. Tak w 1987 r. powstała Sydney Gay and Lesbian Mardi Gras, czyli jedna najstarszych, australijskich organizacji LGBTQ+ Friendly.

Flagowym przedsięwzięciem tej grupy jest doroczny festiwal z kulturą LGBTQ+ w roli głównej, którego najważniejszym przedsięwzięciem jest lokalna parada równości. Jak przyznają główni zainteresowani, ich wizja funkcjonowania NGO’su zakłada bycie „globalnym liderem w promowaniu różnorodności, integracji i sprawiedliwości społecznej poprzez kulturę, kreatywność i partnerstwo”

I chociaż na przestrzeni lat ich starania skupiły się głównie festiwalu, to podstawą wykonywanej przez nich pracy jest – niezmiennie – działanie w imię dążenia do tego, by osoby nieheteronormatywne były traktowane fair.

No more glitter

Tegoroczna odsłona SGLMG ruszyła w piątek, miesiąc temu, a zakończyła się na początku marca  (3.03.2019). Wśród atrakcji zaplanowanych na ten okres wymienić możemy m.in. „Ceremonię wznoszenia Flagi”, Warsztaty „Queer Thinking Day”, imprezę nad basenem, festiwal filmowy czy spotkania w galerii „Queer Art. After Hours”.

Najważniejsza jest, mimo wszystko, parada. Warto wiedzieć, że tym razem perełka programu przygotowanego przez Australijczyków z SLGMG  różniła się znacznie od poprzednich odsłon. Członkowie kolorowej przechadzki nie skorzystali już bowiem z brokatu (za wyjątkiem tego ekologicznego). Goście większości wydarzeń nie mogli przynosić również napojów w plastikowych butelkach i balonów, które zwierzęta często mylą z meduzami, a ptaki plączą się w przywiązane do nich sznurki.

Decyzję o zakazie zdobienia ciała migoczącymi, kolorowymi drobinami a także rozsypywania ich na trasie parady ogłosiła dwa dni po rozpoczęciu festiwalu (17.02.2019) dyrektorka wykonawcza SGLMG.

”Zwykliśmy sprowadzać z Chin około trzech ton brokatu. To dostaje się do ścieków, a kończy w naszych oceanach, nasze ryby to jedzą, znajdziesz to w muszlach krabów i ostrygach. Musimy być odpowiedzialni i dokonać pilnych zmian” – mówiła Terese Casu w wywiadzie dla Sydney Morning Herald.

Aktywistka zwróciła też uwagę na skalę marnotrawstwa, do jakiego dochodzi podczas imprezy i zdecydowanie stwierdziła, że „trzeba z tym skończyć”. Nie pozostaje nam nic innego, jak z bólem serca zgodzić się z tymi słowami. Powinniśmy mieć bowiem świadomość faktu, iż ponowne przetworzenie wprawiających w dobry nastrój i często kojarzonych z tęczowymi eventami błyskotek jest naprawdę karkołomnym zadaniem.

Brokat to po prostu jeden z mikroplastików. Tworzą go malutkie (ich średnica nie przekracza 5 milimetrów) kawałki politereftalanu etylenu (polimeru PET) lub BoPET. Ten drugi materiał stanowi większe zagrożenie, gdyż charakteryzuje się większą odpornością na zniszczenie.

Co w zamian?

O tym, że zestawienie mikroskopijnego rozmiaru i wytrzymałości nie wróży planecie nic dobrego alarmowali już jakiś czas temu naukowcy i działacze na rzecz ekologii. A w związku z ich pouczeniami – sypkie szczęście w metalicznych barwach straciło trochę na popularności.

Z drugiej strony, na pewno wiele uczestników SGLMG za brokatem zatęskniło. Organizatorzy wzięli to pod uwagę i zaproponowali alternatywne, która także zdołała wywołać uśmiechy na twarzach zwolenników równouprawnienia.

Liz Carter, odpowiedzialna za prowadzenie warsztatów przygotowawczych, dokłada wszelkich starań, by mieszkańcy Sydney i ich goście uznali paradę za bajeczną pomimo wspomnianych wyżej ograniczeń. Społeczniczka przekonana o tym, że „istnieją sprytne sposoby na uzyskanie efektu błysku bez korzystania z brokatu”, wraz ze swoimi pomocnikami wpadła na pomysł zabawy ze światłem fluorescencyjnym, diodami LED i lampionami.  Zespół wpadł również na pomysł wykorzystania dekoracji z ubiegłego roku.

”Silny znak kulturowy”

Pomimo tego, iż Carter „sekretnie” lubi małego szkodnika, filantropka stara się uwrażliwiać innych na istnienie śladu węglowego (podobnie, jak Casu, która poruszyła ten temat w rozmowie z Louise Rugendyke), jaki powstaje w związku z każdą odsłoną współtworzonego przez nią projektu. Zarówno ona, jak jej przyjaciele chcą sprawić, by w najbliższych pięciu latach SGLMG było całkowicie neutralne na tym polu.

Postanowieniem dbania o środowisko zachwyciła się profesor nadzwyczajna z Sydney Environment Institute. Ruth Barcan uważa, że skoro organizatorzy festiwalu będącego „niemalże usposobieniem syntetyczności i plastiku” są zdolni o tym mówić dążyć do zmiany, to możemy mówić o „silnym symbolu kulturowym”

Co ciekawe, SGLMF jest jedynym cyklem imprez, jakiego organizatorzy odważyli się na zakazanie używania plastiku. Inne (np. Splendour in the Grass and czy Falls Festival) tylko „odradzają” korzystanie z niego podczas swoich wydarzeń.

Co myślicie o brokatowych restrykcjach? Czy Waszym zdaniem powinniśmy brać przykład z naszych kolegów i koleżanek z daleka? Zapraszamy do dyskusji.

Źródła: pinknews.co.uksmh.com.aucrazynauka.pl, mardigras.org.au [1] [2] fot. pinknews.co.uk

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×