Aktualności Lifestyle Prawo 

Konserwatyści obrazili Bartosza Niedzielskiego i obwinili go za atak w Strasburgu

W ubiegłym tygodniu (16.12.2018) we francuskim szpitalu Hautepierre zmarł Bartosz Niedzielski. Polak zginął w wyniku ran postrzałowych głowy po tym, jak – z pomocą znajomego Włocha – udało mu się uchronić gości jednego z klubów w Strasburgu przed atakiem terrorystycznym. Konserwatyści wątpią jednak w bohaterstwo społecznika, nazywając go „eurolewakiem” i obarczając winą za to, co się wydarzyło.

Jarmark grozy

Drugi wtorek grudnia (11.12.2018) skończył się w Strasburgu tragicznie. Na tamtejszy jarmark Bożonarodzeniowy wtargnął bowiem zamachowiec, którego nazwisko od jakiegoś czasu figuruje w kartotece „S” (akta te zawierają dane ludzi stwarzających „zagrożenie terrorystyczne”).

Cherif Chekatt zaczął strzelać, a ludzie stojący w pobliżu byli przekonani, iż właśnie zaczął się pokaz sztucznych ogni. Gdy zorientowali się, co tak naprawdę się dzieje – zaczęli uciekać. Francuz o marokańskim pochodzeniu próbował też dostać się do miejscowego klubu Les Savons d’Helene, gdzie tego wieczoru miał odbyć się koncert.

Masowej masakry nie było

Media donoszą, że Francuza o marokańskich korzeniach powstrzymał Barto Pedro Orent-Niedzielski i jego kolega, Antonio Megalizzi. Panowie, którzy w towarzystwie dwóch muzyków czekali na imprezę, zauważyli uzbrojonego mężczyznę. Kumple rzucili się w stronę Chekatt’a by udaremnić mu dokonanie zamachu. I udało się. Zgodnie z relacją Renaty i Bogusława Bojczuków – drzwi do lokalu, do którego napastnik próbował się wedrzeć, zostały w porę zamknięte.

”Inaczej doszłoby do masakry. Byłoby jak w paryskim klubie Bataclan, gdzie terroryści strzelali do ludzi jak do kaczek” – relacjonowali świadkowie niegodziwości.

W wyniku napadu agresora trzy osoby zginęły na miejscu, a dwunastka poskzodowanych trafiła do szpitala. W tym gronie był też Niedzielski i Megalizzi. Dziennikarz z Włoch odszedł w czwartek, a jego równie odważny przyjaciel – w niedzielę (16.12.2018).

”Orędownik jedności”

Barto Pedro Orent-Niedzielski stracił życie w wyniku rany postrzałowej głowy. Bliscy rodowitego Katowiczanina zdecydowali, iż nie zgodzą się na to, by personel szpitala Hautepierre odłączył 36-latka od aparatury podtrzymującej życie. Mama i brat Bartosza (to z nimi dwie dekady wcześniej wyjechał do Francji) chcieli by każdy, kto czuje taką potrzebę – zdążył się z nim pożegnać.

Chętnych nie brakowało. Bo Niedzielski był po prostu bardzo przyjacielski. Z radością pomagał innym, gdyż – jak wspomniała jego siostra- „kochał ludzi, kochał życie”. I ta miłość do niego wróciła. Jeszcze kiedy walczył ze śmiercią, wielu ludzi bardzo go wspierało. Znajomi i krewni organizowali pomoc na Facebooku, słali ciepłe słowa oraz zamówili mszę w intencji zdrowia „Barta”.

Warto wiedzieć, że mieszkaniec Strasburga zaangażowany był w kilka ciekawych przedsięwzięć. Pracował z zespołem „Wiosna”, tańczącym i grającym m.in. na zaolziańską nutę. Pełnił funkcję przewodnika wycieczek po parlamencie, współpracował z tamtejszą prasą. Miał zagrać w filmie o śląskich dąbrowszczakach, ale w trakcie nagrywania współorganizował festiwal komiksów. Poliglota znający siedem języków miał również duszę społecznika. Szczególnie bliska była mu tęczowa społeczność (on sam był nieheteronormatywny), kultura jidysz, niekomercyjne radio oraz ekologia.

Co więcej, dla Niedzielskiego „niezwykle ważna” była jego „europejska tożsamość”. „Eurofil” wraz z Claire Audhuy napisał książkę „Penser et parler l’Europe”, co w języku francuskim oznacza „myśl i mów w Europie”.

”Kochać bezkrytycznie”

Jednym z żałobników dzielących się refleksjami w mediach społecznościowych był Selçuk Balamir, którego fan komiksów poznał ponad dziesięć lat temu (2007). Były partner działacza wspominał pierwsze spotkanie w Parlamencie Europejskim, pierwszą randkę połączoną z nauką tureckiego, wspólne tłumaczenie „Małego Księcia”, wydanego w tym właśnie języku oraz wyjście do kina na film „The International”.

Kompan aktywisty przybliżył realia ich związku na odległość i opisał to, jak w ten feralny wtorek nie udało mu się dodzwonić do Niedzielskiego.

”Zmieniłeś moje życie w najbardziej niedoskonały, ale wzbogacający i wyzwalający sposób. Nigdy nie dane mi było nauczyć Cię dużo tureckiego – zamiast tego, Ty nauczyłeś mnie jak kochać bezkrytycznie. To coś, czego nigdy nie zapomnę” – napisał wzruszony Balamir dodając, iż kochał śmiałka z Polski i będzie za nim tęsknił.

Odwaga ponad podziałami

O dzielnym działaczu z Północy Francji i jego interwencji pisał też sam Jacek Dehnel. W opublikowanym na portalu Marka Zuckerberg’a tekście pisarz rozprawiał nad istotą prawdziwej odwagi, którą przeciwstawił pozoranctwu.

”Mało co na świecie jest tak imponujące, jak odwaga mężczyzn hetero, kiedy opowiadają o tym, co by zrobili, gdyby ktoś (zwłaszcza ktoś z ich bliskich) znalazł się w niebezpieczeństwie. Ich cojones rosną wówczas do wielkości arbuzów, o jakich nie śniło się radzieckim naukowcom. Przy czym należy powiedzieć, że dotyczy to zarówno ich osobistych mniemanych zasług, jak i zasług wszystkich heteryków. Ileż razy słyszałem, że kiedy przyjdzie co do czego i zaleje nas taka czy śmaka horda, to obronią nas nie geje w rurkach, tylko zdrowy heterokwiat narodu, który ćwiczy na siłkach jak Polska długa i szeroka, żeby potem własnej piersi nadstawiać”– zauważył.

Jacek Dehnel wykrył w takim szpanowaniu dwa zasadnicze błędy. Jeden z nich polega na tym, że autorzy przechwałek pewnie nigdy nie uruchomili aplikacji grindr podczas przerwy w „robieniu rzeźby”. Poza tym – ani odwaga bojowa, ani cywilna, nie zależy od orientacji seksualnej danego człowieka, lecz od jego charakteru.

Literat zaznaczył, iż jego zdaniem „nic nie wskazuje na to”, by zmarły kiedykolwiek deklarował na forum sprawne poskromienie zamachowców w razie ich ewentualnego ataku. „Bart” do swoich zdjęć zamieszczanych w sieci nie pozował w koszulkach moro lub oznaczonych motywem Polski Walczącej. Nie przeszkodziło mu to jednak w znalezieniu w sobie siły do tego by – wraz z kumplem – udaremnić skrzywdzenie licznych gości Les Savons d’Helene.

Były gospodarz programu ŁOSssKOT nawiązał ponadto do postaci Marka Bingham’a, który w 2001 r. pomógł zapobiec zburzniu Białego Domu i Kapitolu przez porwany samolot. Skomponował też kilka słów na temat Wesley’a Mercer’a. Senior ten przeprowadził ewakuację 3700 pracowników banku, mieszczącego się w World Trade Center! Ostatni oddech oddał dopiero po upewnieniu się, że wszyscy koledzy i koleżanki są w bezpiecznym miejscu. Jego partnerowi nie przysługiwało, mimo wszystko, odszkodowanie przyznawane rodzinom ofiar.

Poeta i prozaik zaznaczył, że osoby homoseksualne podejmują się wykonywania zawodu pracowników ochrony, policjantów, żołnierzy. Czasami narażają swoje życie dla innych jako cywile. Część społeczności LGBTQ+ walczyła w wojnach, powstaniach. A Ci, którzy działali w konspiracji, robili to podwójnie. Bo z jednej strony kryli się przed wrogimi siłami, a z drugiej – ukrywali swoją tożsamość przed ludźmi stojącymi po ich stronie.

Polacy mają nikłą znajomość tęczowego oblicza historii. A wynika to ze sporych zdolności do konspiracji w wymiarze życia prywatnego, jakimi charakteryzowali się jej bohaterowie oraz obawy przed agresywną reakcją (taka miała miejsce, gdy Elżbieta Janicka z Instytutu Slawistyki PAN zasugerowała, że „Zośka” i Jan Bytnar „Rudy” byli sobą romantycznie zainteresowani).

”Ale Bartosz Niedzielski żył w innych czasach i dziś możemy powiedzieć, że był nie tylko bohaterskim Polakiem, ale również bohaterskim gejem, który za ocalenie zupełnie obcych ludzi, chroniących się w strasburskim klubie, zapłacił najwyższą cenę. Więc na drugi raz, koledzy heterycy, darujcie sobie te heheszki o rurkach” – podsumował Dehnel

”Mieszane uczucia”

Poświęcenie piątej ofiary śmiertelnej Chekatt’a, który po dwóch dniach został odnaleziony i zastrzelony przez antyterrorystów doceniły niektóre media prawicowe. Część dziennikarzy porównała Niedzielskiego do zamordowanego w Berlinie Łukasza Urbana. Zachwytu nie kryli też politycy. Premier Morawiecki obiecał przyznanie rodzinie 36-latka „specjalnej renty”, a prezydent RP „zdecydował o przyznaniu pośmiertnie odznaczenia dla bohatera”. W poniedziałek taką informację podał Andrzej Dera (prezydencki minister), chwaląc działacza na antenie TVP 1.

Nienajlepsze zdanie o fascynacie kultury jidysz mieli za to zwolennicy prawicy. Ci narzekali, że specjalną rentę rodzinie zmarłego powinien wypłacić raczej Emanuel Macron. We wpisach konserwatystów można było również wychwycić pretensje o ratowanie obywateli Francji oraz złośliwe komentarze na temat tego kraju. Najbardziej doskwierała im jednak otwartość krytykowanego oraz jego proeuropejski, wolny od uprzedzeń światopogląd.

„(…)Tragedia Bartosza Niedzielskiego polega na tym, że rzeczywiście bohatersko zginął, ale za barbarzyńską, ideologiczną utopię, którą propagował” – ocenił Piotr Wielgucki, właściciel bloga „Matka Kurka”.

Jeszcze bardziej „rozpędzili się” przedstawiciele grupy „Narodowcy RP – Wrocław”. Grono tych panów wyznało, że ich sercami targają „mieszane uczucia” w kwestii nagrodzenia Ślązaka. Gest ze strony szefa władzy ustawodawczej opisali za to jako „skrajny populizm i chęć podlizania się europejskim urzędnikom z PE”

I Chociaż przyznali, że Niedzielski zachował się „w porządku, odważnie” – pokusili się o zasianie ziarna niepewności, czy nie postąpił w ten sposób jedynie w obronie własnej.

”Należy jednak pamiętać, że koniec końców był to skrajny eurolewak, pracownik PE, zwolennik LGBT, arabmiłości, tolerancji i całego tego europejskiego syfu” – podsumowali.

Miłujący tradycyjne układy Wrocławianie zaznaczyli, że ten serdeczny człowiek różnił się od Łukasza Urbana i zarzucali mu, bycie „kojarzonym przez polityczną wierchuszkę polityków”. Osądzili go winnym przekonując, iż „ludzie tacy jak Bartosz Niedzielski swoją pracą utrwalają każdego dnia to, co mamy na zachodnich ulicach”.

Na koniec „prawilni” chłopcy rzucili zdawkowe: „Niemniej jednak szkoda chłopa”.

Alert

Odpowiedzialność za czyny Chekatt’a w pełni przyjęło Państwo Islamskie. Śledczy od razu zakładali, że motywacją zbrodni był religijny fundamentalizm. Politycy znad Loary nie przyjmują takiej wersji.

Przed napadami na ludzkie życie ostrzega natomiast polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Na łamach strony internetowej MSZ czytamy, że „Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaleca podróżującym do Francji zachowanie szczególnej ostrożności (…)”. Po wydarzeniach minionego tygodnia członkowie tego resortu wprowadzili najwyższy poziom „alertu antyterrorystycznego”.

Sam Orent-Niedzielski był bardzo ostrożny w kwestiach związanych z terroryzmem. Gdy po zamachu, jaki w 2015 r. sparaliżował Paryż, rozmawiał z Dariuszem Załugą – nie chciał pochopnie ferować wyroków.

”Nie szukał winnych tam, gdzie szukają ich fanatycy, rasiści, zwolennicy łatwych odpowiedzi czy Ci, którzy i tak wiedzą lepiej. Winnych widział wśród tych, którzy wywołują wojny, sprzedają broń, sieją nienawiść” – wspominał kolega Barto

Rodzinie, przyjaciołom i znajomym Bartosza składamy serdeczne kondolencje.

Źródła: www.donald.pl, oko.press, wiadomosci.wp.plnaszemiasto.plpolskatimes.pltvn24.pl, newsweek.plgazetakrakowska.pl, pl.wikipedia.org,  wiadomosci.gazeta.pl [1] [2] [3]  fot. kobieta.wp.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz