Aktualności Prawo 

Jarosław Kaczyński w Trzciance – Nie dla tęczowych małżeństw!

W połowie kwietnia (15.04.2018) ponad 30 członków Prawa i Sprawiedliwości spotkało się z mieszkańcami różnych stron kraju. Prezes partii, który odwiedził Trzciankę, jako karty przetargowej użył homofobii. Jarosław Kaczyński obiecał, że jego frakcja podczas pełnienia swojej kadencji nie dopuści do legalizacji małżeństw osób LGBTQ+. Tęczowe organizacje szybko zareagowały w tej sprawie i wyraziły swój sprzeciw w oświadczeniu przygotowanym przez Miłość nie Wyklucza.

“Dobra Zmiana” w trasie

Inicjatorzy “dobrej zmiany” zaangażowali się w bezpośredni kontakt z obywatelami. Jarosław Kaczyński planuje, że w ciągu najbliższych 3 miesięcy reprezentanci PiS odwiedzą około 700 miejscowości – wsi, miast i miasteczek mniejszych, niż powiatowe.

Wielki rajd po Polsce rozpoczął się w niedzielę (15.04.2018). W wydarzeniach udział wzięli “premier Mateusz Morawiecki, a także marszałkowie Sejmu i Senatu oraz ministrowie”. Do akcji włączył się, ponadto, sam Jarosław Kaczyński. Z gronem swoich sympatyków spotkał się w wielkopolskim mieście Trzcianka.

W trakcie przemówienia przyznał, że jego celem jest “Wielka rozmowa”. Ma ona, służyć do wytłumaczenia potencjalnym wyborcom “co ma być zrobione w najbliższym czasie”. Przy okazji przypomniał też to, co wywalczył jego klub w ostatnim czasie: niskie bezrobocie, nowe warunki dotyczące płac i podatków, tudzież wprowadzenie zakazu handlu w poszczególne niedziele.

Kaczyński deklarował wznowienie programu Mieszkania Plus. Tym razem planowane jest powstanie tysięcy, a – w razie potrzeby – miliona lokum sprzedawanych po cenach niższych, niż do tej pory. Dodatkowo, w bliskiej przyszłości co najmniej 10 tys dróg będzie, odremontowanych lub zbudowanych od nowa. Umożliwi to dofinansowanie rzędu 5 mld złotych.

Po wystąpieniu lidera PiS przyszła pora na pytania od uczestników. Zebrani pytali o zaostrzenie prawa łowieckiego, dalszego postępowania w kwestii wraku Tu-154 oraz ewentualne wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej Rady Europy.

Co dalej z Konwencją antyprzemocową?

Jak się, zapewne, domyślacie – członkowie spotkania z Jarosławem Kaczyńskim wykazali troskę o wycofanie się z założeń tego dokumentu głównie ze względu na skojarzenia z gender. Ustawa ta już od czasu podpisania (2012 r.), a potem ratyfikacji (2015 r.) przez władze, była solą w oku konserwatystów. Wielokrotnie zarzucano jej niekonstytucyjny charakter, jak również szkodzenie tradycjom związanym z rodziną.

Gość Wielkopolan twierdził, że wycofanie się rodzimych władz z Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej “wywołałoby kolejny atak na Polskę”.

Polityk retorycznie zastanawiał się nad tym, czy jest sens robienia sobie “kolejnej awantury”, skoro – w jego ocenie – ustawa przygotowana przez organ unijny nie wywołuje żadnych praktycznych skutków na terenie kraju. Dał tym samym sygnał, że nie planuje rozwiązania, którego dotyczyło pytanie.

Z drugiej strony – oznajmił, jakoby dowodzona przez niego frakcja intensywnie pracowała nad przekonaniem działaczy z Brukseli do zaniechania procedury ochraniającej polską praworządność. Dodał, iż jest w tym aspekcie “dość optymistyczny”.

Przekonywał, że stan ochrony prawnej kobiet jest zadowalający. Wmawiał: “u nas jest wszystko tak, jak powinno być”. Jego zdaniem sama konwencja jest “do niczego niepotrzebna”, jeśli spojrzymy na nią “z polskiego punktu widzenia”.

Szef partii rządzącej upierał się przy tezie wskazującej na brak problemu prawnej dyskryminacji kobiet i dumnie dodał, że “Jesteśmy, jeśli chodzi o sposób traktowania pań, na trzecim, piątym miejscu od góry”. Następnie podkreślił bardzo niski, w swoim mniemaniu, odsetek różnicy w zarobkach kobiet i mężczyzn posiadających podobne kwalifikacje. Kaczyński jest zdania, że różnica ta wynosi zaledwie “kilka procent”.

I może zwrócił uwagę na to, jak odmienna może być w tym kontekście sytuacja w różnych zakątkach Polski, ale nie przejął się chyba zbytnio takim stanem rzeczy.

“Wiem, że do ideału jest bardzo daleko, ale nie wszystko da się załatwić przy pomocy prawa”– skwitował.

Wojna z “Gender”

A co będzie ze wspomnianym już potworem dżęder, którego tak obawiają się miłośnicy tradycyjnych układów społecznych? Prezes PiS doszedł do wniosku, że walka z nim jest “bez sensu” i uspokajał potencjalnych wyborców, którzy poczuli się wielce zagrożeni wizją równouprawnienia.

“Zapewniam, że póki my rządzimy, żadnych małżeństw homoseksualnych nie będzie i będziemy sobie spokojnie czekać, aż kraje Unii Europejskiej otrzeźwieją”– obiecywał z butą.

Ostrzegał przy tym przed utrzymywanym w znacznej części Europy braku swobody w wyrażaniu swojego zdania, jakiekolwiek deprecjonujące by nie było. Narzekał na sprzeciwy wobec mowy nienawiści i wyciąganie konsekwencji z jej stosowania.

“Za powiedzenie kilku prawdziwych słów, np. że ze związków homoseksualnych nie ma dzieci, można iść do więzienia”– kontynuował z rozgoryczeniem.

Mieszkańcy Trzcianki usłyszeli jasny przekaz. Takie przepisy wprowadzą “tamci”, jeśli wygrają wybory. Jeżeli natomiast zwycięstwo przypadnie w udziale Prawu i Sprawiedliwości,
Kaczyński wraz ze swoimi podwładnymi nie dopuści do karania homofobii. Ustali zasady gry politycznej tak, by nasze państwo stało się “wyspą wolności”.

Na czym stoimy?

Wszystko wskazuje na to, że Jarosław Kaczyński nie dba o status kobiet i nie zależy mu na jego podnoszeniu, a przemoc wobec przedstawicielek płci żeńskiej jawi mu się jako zjawisko marginalne, z którym nie ma zamiaru się zmierzać.

Poza tym, gospodarz rezydencji przy ul. Nowogrodzkiej przywłaszcza sobie prawo nie tylko do obrażania osób LGBTQ+, ale także do odbierania im praw rodzinnych i nie tylko.

Mało tego, oczekuje od Rady Europy, by przymknęła oko na działania skrajnie niezgodne ze standardami właściwego traktowania drugiego człowieka, które są przecież jednym z fundamentów demokracji.

Interwencja

Na wystąpienie głowy PiS szybko zareagowały polskie organizacje LGBTQ+ Friendly. Działacze Miłość nie Wyklucza napisali oświadczenie, manifestujące brak zgody na grę uprzedzeniami prowadzoną dla zdobycia władzy. Pod tekstem podpisali się koledzy i koleżanki z innych organizacji pozarządowych.

W treści komunikatu aktywiści streścili przebieg zaistniałej sytuacji i przytoczyli fragment wypowiedzi szefa partii cieszącej się większością głosów. Następnie dali znać, że nie pozwalają na to, by PiS straszył tęczową społecznością tylko dla “podbicia partyjnych słupków sondażowych”.

Członkowie kolorowych NGOsów przypomnieli też o słabej pozycji Polski w kwestii regulacji prawnych na rzecz osób nieheteronormatywnyh. Aktualnie jesteśmy jednym z 6 krajów, które do tej pory swoim obywatelom LGBTQ+, (tak samo ważnym, jak osoby heteroseksualne i cispłciowe) nie zaoferowały nawet związków partnerskich.

W dalszej części sygnatariusze alarmowali o zagrożeniach, towarzyszących ignorowaniu potrzeb dokonania pewnych zmian. W dzisiejszych realiach na niebezpieczeństwo narażeni są nie tylko członkowie kolorowej społeczności, ale także wychowywane przez nich dzieci.

Społecznicy skrytykowali rząd także za ignorowanie zobowiązań wobec Rady Europy i ONZ. Penalizacja mowy nienawiści na tle homofobicznym, transfobicznym czy bifobicznym nadal nie została wprowadzona w życie. W związku z tym, “w przeciwieństwie do grup etnicznych i wyznaniowych, osoby nieheteroseksualne czy transpłciowe nie mogą liczyć na ochronę z urzędu”.

Kolejną, podniesioną przez filantropów kwestią jest niewłaściwy system edukacji, niewrażliwy na młodzież LGBTQ+. A skutki niekompetentnego postępowania kadry dydaktycznej mogą być naprawdę dramatyczne, o czym wielokrotnie się przekonaliśmy, Młodzi uczniowie pozostawieni są sami sobie. Ta samotność czasem skłania ich do targnięcia się przez nich na własne życie. Politycy nabierają wody w usta i „zamiatają sprawę pod dywan”.

Oświadczenie wskazuje też na kontrast, jaki występuje między frazami używanymi przez dowódcę obozu rządzącego, a rzeczywistym działaniem reprezentantów rzeczonej partii.

“Lider ugrupowania, które z taką łatwością używa wielkich słów o godności i wartościach rodzinnych, nie tylko odmawia przyznania elementarnych praw wszystkim rodzinom w Polsce, lecz cynicznie manipuluje fobiami i uprzedzeniami. To niemoralne, nieodpowiedzialne i haniebne zachowanie. Co więcej, słowa Kaczyńskiego to publiczna zachęta i przyzwolenie do okazywania pogardy wobec osób nieheteroseksualnych” – zauważył Hubert Sobecki.

Prezes Miłość nie Wyklucza wyraził także obawy o naśladowanie czytelnika „Atlasu kotów” przez innych przedstawicieli parlamentu. Zaznaczył, że efekty, jakie przyniesie “nakręcanie spirali nienawiści” dotkną nie oficjeli, a osoby LGBTQ+ żyjące w Polsce. Będzie to więc kolejny cios wymierzony w mniejszość, która już teraz musi zmagać się z przemocą oraz brakiem “podstawowych praw do godnego i bezpiecznego życia”.

Tęczowe organizacje znad Wisły dały znać, iż protestują przeciwko wykorzystywaniu ich podopiecznych jako obiektu propagandy politycznej.

Należne premie i niechciane obowiązki

Adwokaci LGBTQ+ raz jeszcze wspomnieli o sondażach i wskazali na wyraźny spadek słupków poparcia. Powodem gorszych wyników w statystykach jest przyznanie premii ministrom rządu premier Beaty Szydło.

Nie jest tajemnicą, że wynagrodzenia te opiewały na bardzo wysokie kwoty. Łącznie członkowie rady ministrów otrzymali około 1,53 mln złotych. Ale przecież “te pieniądze się im po prostu należały”… Zastrzyk gotówki (co najmniej 50 tys złotych) ucieszył jeszcze “osoby w randze ministra pracujące w kancelarii premiera”

W takim wypadku, Jarosław Kaczyński i jego świta powinni czuć się zobligowani do wypełniania deklaracji, jakie padły podczas konwencji PiS. Wymaganym postępowaniem byłoby zatem naprawianie popełnionych uprzednio błędów oraz faktyczne “życie bez skazy”.

Okazuje się, że pozostanie to tylko w sferze życzeniowej, bo frakcja z orłem w logo nie wykazuje chęci zmiany nastawienia. Dużo bardziej wygodne jest organizowanie nagonki na barwne środowisko i próby zepchnięcia do roli kozła ofiarnego.

“Wykluczanie osób LGBT+ i ich rodzin ze wspólnoty obywatelskiej nie jest nieskazitelnym moralnie sposobem na odbudowanie topniejącego poparcia”– czytamy w podsumowaniu oświadczenia.

Trudno nie zgodzić się z tym stanowiskiem i nie zauważyć, że aktualnie kierująca Sejmem RP partia przyjęła wyjątkowo roszczeniową postawę. Łatwo jest zgrywać wielkich obywateli i upominać się o apanaże.

Dużo więcej wysiłku wymaga właściwe odnoszenie się do ludzi i wykonywanie swojej pracy zgodnie z regułami społeczeństwa obywatelskiego. Z tym, najwidoczniej, posłowie i inni moralizatorzy z frakcji wiodącej prym mają spore trudności. Sugerujemy więc przemyślenie swojego zachowania  i pożegnanie się z mandatami.

Źródła: mnw.org.plfacebook.comtvn24.plwiadomosci.wp.plwyborcza.plwiadomosci.gazeta.pl,

Fot. youtube.com

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×