Aktualności Lifestyle Prawo 

“Drag Queen Story Hour” budzi sprzeciw amerykańskich konserwatystów

Personel teksańskiej Brooklyn Public Library włączył się w akcję „Draq Queen Story Hour, polegającą na czytaniu dzieciom książek. Uwrażliwianie maluchów na kwestię płynności płciowej nie spodobało się „Podążającym za Chrystusem”, którzy pozwali kadrę placówki do sądu.

Draq Queen Story Hour

Początki Draq Queen Story Hour związane są z San Francisco. Tam z inicjatywą zrealizowania akcji wyszła Michelle Tea i zespół RADAR Productions. Istotą przedsięwzięcia, jakie zrodziło się w głowach społeczników, jest wykształcenie w pociechach postawy otwartej na inność. Drag Queens odwiedzają lokalne biblioteki i spędzają czas z kilkulatkami na czytaniu bajek. Towarzyszą im także rodzice ciekawskich kruszynek. Jedną z historii, z jaką mają szansę poznać dzieci, jest opowieść o chłopcu, który lubił przebierać się w sukienki księżniczek („My princess boy”).

”Drag Queen Story Hour oddaje wyobraźnię i zabawę płynności płciowej, zawartych w dzieciństwie, a także zapewnia dzieciom efektowne, pozytywne i wolne bezwstydnie queer’owe modele. W miejscach takie, jak to, dzieci mogą zobaczyć ludzi, którzy sprzeciwiają się sztywnym ograniczeniom genderowym oraz wyobrażają sobie świat, gdzie ludzie mogą prezentować się tak, jak chcą, a strojenie się jest czymś realnym”– czytamy na fanpage’u inicjatywy.

Bibliotekarze i bibliotekarki, które zdecydowały się na podjęcie współpracy ze specjalistkami od Glamu, nie żałują swojej decyzji. Barbara Warden z San Francisco Public Library ocenia program jako „wspaniały” i cieszy się, że przyczynił się on do otworzenia się na różnorodność przez lokalne społeczności.

Pozytywne emocje towarzyszą też rodzicom najmłodszych słuchaczy. Megan Tuohy ma świadomość tego, jak maluchy od najmłodszych lat są „wpychane w te role płciowe”. Zdaniem kobiety taki stan rzeczy jest „absolutnym absurdem, bo „to tylko dzieci”. Jedna z bohaterek reportażu magazynu Vice  chciałaby, żeby jej córka była tym, kim ona sama będzie chciała.  Jej celem jest wychowanie „uprzejmego, kochającego, życzliwego dziecka” i stara się o to już “od samego początku”.

Niesprawiedliwość?

Początkowo bajeczne “czytaczki” działały jedynie na terenie San Francisco. Obecnie są aktywne w wielu innych częściach USA oraz w Kanadzie. Draq Queens zawitały m.in. do Teksasu. Tam ochotę współdziałania wyraziła kadra biblioteki działającej w okolicy Freed-Montrose Neighborhood (Houston). Taka działalność nie spodobała się „Naśladowcom Chrystusa”. Pod koniec ubiegłego tygodnia (19.10.2018) wrogo nastawiona grupa wiernych złożyła pozew przeciwko personelowi obiektu. Co więcej, tego samego dnia jej członkowie urządzili pikietę pod gmachem sądu federalnego.

Chrześcijanom nie podoba się, że spotkania z Divami realizowane są dzięki finansom publicznym. W opinii konserwatystów bibliotekarze postępują niesprawiedliwie, gdyż nie zaangażowali się równolegle w organizację „Godziny historii o małżeństwie mężczyzny z kobietą”. Szkoda tylko, że nie potrafią dostrzec, iż takie zajęcia są zbędne. Heteronorma jest lansowana codziennie i naprawdę każde dziecko styka się z nią na co dzień. Zwroty w stylu „jaki fajny chłopak, dziewczyny będą za nim szalały” lub „ale śliczna dziewczynka, na pewno szybko znajdzie kawalera” są tego przykładem. Szacunek i empatia nie są tak powszechne, więc każda próba oswojenia z nimi jest warta realizacji. I właśnie to jest, wbrew tego, co twierdzą „Christian Followers”, wydaje nam się być przejawem gry fair play.

Kto nie lubi Drag Queens?

Wśród oburzonych wyznawców wspomnianego odłamu Chrześcijaństwa wymienić możemy m.in. Chris’a Sevier’a – człowieka znanego z próby poślubienia komputera i innych prowokacji. Swoje niezadowolenie konserwatysta demonstrował także w związku z czytelniczym spotkaniem w Lafayette Public Library (06.10.2018). Prawnik zdecydował się na poprowadzenie procesu, jakie wytoczyły przeciw władzom miasta Lafayette dwie organizacje o charakterze religijnym. Nie zraziło go nawet to, że nie ma możliwości legalnego wykonywania zawodu. Stracił ją, bo Stowarzyszenie Adwokackie Tennessee zawiesiło go z powodu jego rzekomej „choroby psychicznej”.

Zgorszony praktyką odkrywaniem przed dziećmi piękna różnorodności był ponadto  sam burmistrz położonej w Louisianie miejscowości. Joel Robideaux chciał zakazać realizacji „Drag Queen Story Hour” i deklarował, że zgłosi się do bibliotecznej rady kontrolnej. Polecił jej wtedy” przeprowadzenie szczegółowego przeglądu procesu programowania i podjęła się „zatwierdzania wydarzeń finansowanych przez podatników”.

Latem na organizowaną Toronto, pro-równościową akcję narzekał chrześcijański bloger i działacz ruchu pro – life. Jonathonowi Van Maren’owi nie odpowiadało to, że dzieci poznają historie „propagujące zasady transgenderyzmu”. Zarzucał tęczowym aktywistom „infiltrację systemu szkół publicznych” i wpływanie na zakres programu edukacji seksualnej.

Co więcej, w podsycanie dyskryminacji rok temu zaangażowała się redakcja magazynu „The Sun”. Brytyjskie medium opatrzyło artykuł na temat „Drag Queen Story Hour” pełnymi pogardy tytułami – zarówno w wersji analogowej („Spódnica na drag Queen szeleści. Trans lekcje dla dwulatków”), jak i tej cyfrowej („Drag queens wysyłane są do przedszkoli, aby uczyć dzieci w wieku dwóch lat „o różnorodności płci „). Nic dziwnego, że Aimee Challenor, złożyła skargę do IPSO, czyli organu kontrolującego pracę gazet.

”To, jak „The Sun” opisało zajęcia z płynności płciowej smutną mieszanką paniki, dyskryminacji i nieodpowiednich dowcipów” – podsumowała sprawę była rzecznika prasowa Partii Zielonych, zajmująca się sprawami osób LGBTIQA+

Smutne jest to, jak wiele osób wybiera wygodę i nawet nie próbuję podjąć wysiłku, by zakwestionować stereotypy płciowe i zrozumieć innych… A przez to zaniedbanie naraża innych na doświadczenie dyskryminacji. A co Wy o tym sądzicie? Poszlibyście z dzieckiem na zajęcia z królowymi błysku i brokatu?

Źródła: en.wikipedia.orgfacebook.com,  gaystarnews.com [1] [2] [3] [4]

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×