Aktualności Lifestyle 

Czy Łukasz opuści dom Wielkiego Brata?

Niecałe trzy tygodnie temu (17.03.2019) na TVN Player ruszyła szósta edycja polskiego „Big Brothera” – reality show inspirowanego orwellowską antyutopią. Jednym z uczestników tej części jest Łukasz Darłak – aktor gnębiony przez współlokatorów z powodu swojej nieheteronormatywnej orientacji.

Wielki Brat patrzy po raz szósty

”Wielki Brat” to reality show wzorowane na holenderskim „Big Brotherze”. Nazwa formatu nawiązuje do postaci, która w totalitarnym świecie, opisanym przez George’a Orwell’a, rządziła najdrobniejszymi szczegółami życia bohaterów „Roku 1984”.

Podobnie jest w programie. Rytm dnia uczestników, pozbawionych kontaktu ze światem zewnętrznym, dyktuje tajemniczy i niewidzialny głos (wcześniej męski, aktualnie kobiecy. Taka zmiana zabolała konserwatystów, którzy nazywają ją „lewacką propagandą”). Zagadkowa persona wyznacza lokatorom małego domku zadania, a oni – obserwowani jak rybki w akwarium – muszą je wykonać.

Na początku co dwa tygodnie, a później każdej niedzieli – lokatorzy mają obowiązek udać się do Pokoju Zwierzeń. W tym dźwiękoszczelnym pomieszczeniu uczestnicy reality show opowiadają o swoich relacjach z innymi i zwierzają się z tego, z którymi dwoma kolegami lub koleżankami chcieliby się pożegnać i dlaczego,

Para najczęściej typowanych osób (lub większa ich liczba, jeśli mamy do czynienia z remisem) zostaje oficjalnie nominowana, a przez cały następny tydzień widzowie pomagają wskazać przegranego lub przegraną za pośrednictwem sms-owego głosowania. Gdy pod kuratelą apodyktycznego głosy zostaną już tylko trójka mieszkańców, rozpoczyna się finał, a fani programu głosują na swojego faworyta lub faworytkę.

Tym razem bohaterowie zamieszkali w Gołkowie, a w codziennych perypetiach towarzyszą im Bartek Jędrzejak i Agnieszka Woźniak-Stara. To, jak grupa radzi sobie ze specyficznym trybem życia możemy śledzić na TVN Playerze oraz TVN7.

Psycholog na planie!

Jednym z szesnastu lokatorów i lokatorek willi, jaką możecie podziwiać np. W programie „Top Model” jest Łukasz Darłak. Ten optymista potrafi cieszyć się najmniejszym drobiazgiem, a za swój główny atut uznaje spokój ducha. Nie odmawia sobie również szczerości i atrakcyjności (swoje zdjęcia chętnie publikuje na Instagramie obserwowanym przez 7,741 osób).

Rzeszowianin na co dzień profesjonalnie dodaje skrzydeł osobom doświadczającym autyzmu. Ale jego sposobem na utrzymanie się jest też aktorstwo, o którym marzył już sześć lat temu. Świadomego swojego potencjału młodzieniec pielęgnuje tę pasję we współpracy z agencją, a jego doświadczenie obejmuje głównie role w paradokumentach. I chociaż 26-latek najlepiej dał się poznać dzięki wcielaniu się w postać Błażeja z „19+”, możecie go oglądać także w „Szkole”, „Detektywach”, „Szpitalu” oraz „W11”.

Doświadczenie nabyte w świecie szklanego ekranu nie zostało wspomniane w wizytówce przybysza z Dolnego Śląska. Przemilczenie to spowodowało, że wielu współmieszkańców przestało jakkolwiek ufać Łukaszowi i oskarżało go o obycie „podstawionym aktorem”. Utalentowany szatyn zdementował jednak te plotki i tłumaczył, iż jego pobyt w Domu urządzonym pod dyktando „wielkiego Brata” ma charakter wyłącznie prywatny.

“On może być bohaterem”

Spory między Łukaszem Darłakiem a innymi „kukiełkami” Wielkiego Brata skoncentrowane są również wokół jego orientacji psychoseksualnej. Piętnastka pozostałych uczestników od początku miała wrażenie, iż gwiazdor TVN jest osobą LGBTQ+.

Główny zainteresowany unikał komentowania tych domysłów, ale gdy w ubiegłą środę (20.03.2019) doszło do konfrontacji  z kilkoma osobami – zdecydował się skłamać i powiedzieć, że „nie jest gejem”. Całe zajście skomentowała Marlena, oznajmiając 2-latkowi, iż wygląda “zniewieściale”.  W rzeczywistości były partner Michała Witkowskiego (panowie spotykali się w 2015 r., co bez wątpienia wpłynęło na karierę młodego specjalisty od ludzkiej duszy) „czuje się osobą biseksualną, ale bliżej mu do geja”.

Taką też wersję zapalony crossfitowiec przedstawił w Pokoju Zwierzeń, tłumacząc się przy tym z wprowadzenia znajomych z planu w błąd. Jak się okazało, Łukasz minął się z prawdą z obawy przed homofobicznymi reakcjami.

“Powiedziałem im, że jestem hetero, bo nie chcę być postrzegany przez pryzmat swojej orientacji. Za mało ich znam, żeby się tak otwierać” – usprawiedliwił się.

Wyznał też, iż chciałby zbliżyć się intymnie do kobiety, czego nigdy wcześniej nie robił. Ostatecznie „lukidarlak” (tak brzmi jego instagramowy nick) postawił na szczerość i dokonał coming out’u przed ludźmi, z którymi od niedawna mieszka.

Po stronie krytykowanego  za kłamstwo Rzeszowianina stanął m.in. Robert Biedroń. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski były prezydent Słupska wskazał na hipokryzję, jaką nierzadko stosują osoby heteroseksualne.

“Jeżeli społeczeństwo oczekuje, że będziemy ukrywali naszą orientację, to niech się potem nie dziwi, że on o tym nie mówi. Jest zamknięty 24/7 w jakimś domu z obcymi ludźmi, więc nie wie, jak oni zareagują. Mam nadzieję, że będą tolerancyjni. Myślę, że cała Polska mu kibicuje. Zwłaszcza teraz, jak jest nagonka na społeczność LGBT. On może być bohaterem” – pouczał polityk.

Lider partii Wiosna Roberta Biedronia wspomiał przy okazji innego, tęczowego członka jednej z poprzednich ekip Big Brother’a, podkreślając, że człowiek ten dał sobie radę. Aktora z potencjałem pochwalił zaś za odwagę i za to, że „idzie pod prąd”, za co „należy się” mu „szacun”.

”Dziewczyny”

Łukasz  zmierzył się z sytuacją, jakiej wizja powstrzymywała go przed całkowitym otworzeniem się na innych także wtedy, gdy  współlokatorzy dzielący z nim pokój  znowu pozwolili sobie na niewybredne żarty na temat jego osoby. Tym razem powodem do żartów były rozrywki dziewczyn, w których główny zainteresowany nie chciał mieć udziału.

”My mieszkamy w piątkę, czyli ja, Maciek, Tomek, Kaśka i Marlena. I dziewczyny umawiały się na jakiś tam babski wieczór. Że będą sobie robiły jakąś maseczkę, coś takiego. Ja nie chciałem w tym uczestniczyć, bo po prostu chciałem sobie zrobić taki spokojny wieczór, no po prostu też nie chciałem po prostu w tym uczestniczyć, ale oni chyba… chłopaki chyba myśleli, że ja chcę w tym uczestniczyć. I powiedzieli: my chyba mieszkamy z trzema dziewczynami. No, on nawet sika na siedząco”– wspominał poruszony Darłak.

Zaraz potem obiekt paskudnego hejtu rozpłakał się. Wyraził swoją nadzieję na to, że wszystko „rozejdzie się po kościach” oraz zadeklarował, że z nikim nie porozmawia o tej sytuacji. Chłopak tłumaczył też, iż nie chce poruszać bolesnego dla siebie tematu, by nikt nie oskarżył go o „robienie dramy”. Nie życzy też sobie litości, będąc osobą nominowaną do opuszczenia Domu Wielkiego Brata”.

”Byłoby mi wstyd”

Ostatniej soboty (23.032019) Łukasz postanowił postawić się jednemu ze swoich prześladowców. Gdy spotkał Maćka w patio – wprost powiedział mu, że nie darzy go sympatią. Nastawienie to, jak później wyjaśnił, wynika z niepewności, jaką DJ próbuje zamaskować męskością. Borowicz „odbił piłeczkę” i wyśmiał adwersarza, kwitując starcie słowami: „o męskości nie będzie go uczył facet, który nie trzymał w ręku śrubokrętu”.

Szybko jednak został sprowadzony przez swojego tęczowego kolegę, który wypunktował go za „prymitywną energię”, a także „dziecinne i żenujące” żarty.

”Jakbym za 10 lat był takim mężczyzną jak Ty, to byłoby mi strasznie wstyd” – celnie zripostował Darłak.

Antypatia Łukasza jest jak najbardziej zrozumiała. Warto wiedzieć, że zanim ulubieniec widzów paradokumentów „wyszedł z szafy”, Maciej zakładał się z kumplami i kumpelami (Karolina Wnęk, Igor Jakubowski oraz Tomasz Urban) o to, który z mieszkańców Domu Wielkiego Brata lubi mężczyzn. Rozbawione – aż za bardzo – towarzystwo stawiało na Darłaka i Olega Riaszeńczewa. Co więcej, Borowicz wulgarnie naśmiewał się ze społeczności LGBTQ+ i demonstrował, jak, jego zdaniem, nielubiany kolega lubi się kochać. Te żenujące sceny można było obejrzeć w ramach streaming’u.

Oglądacie nową edycję „Big Brother’a”? Komu kibicujecie najbardziej? Niezależnie od tego, czy śledzicie losy tej ekipy, czy raczej nie oglądacie reality show – chcielibyśmy Was zachęcić do udziału w głosowaniu i okazaniu Łukaszowi symbolicznego wsparcia. Pokażmy, że nie ma naszego przyzwolenia na poniżanie osób LGBTQ+, głosując na Tomka. Koszt oddania głosu to
3,69 zł, ale myślimy, że dla dobra sprawy warto się trochę „zrujnować”.

Źródła: radiozet.plwww.plotek.pleska.plrmf.fm  decyduj.onlinepl.wikipedia.orgbigbrother.tvn.pl,  teleshow.wp.pl [1] [2] [3] fot. plotek.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×