Aktualności Lifestyle lubuskie Travel 

Marsz Równości w Gorzowie Wielkopolskim jednak się udał

Prezydent Gorzowa zakazał przeprowadzenia w tym mieście Marszu Równości, bo zgłoszenie zgromadzenia przez jego organizatorów nastąpiło z minutowym opóźnieniem. Sąd, do którego zwrócili się gospodarze imprezy, stanął jednak w obronie progresywnych wartości i wyeliminował przeszkodę. Dzięki temu miejscowa, nieheteronormatywna społeczność po raz pierwszy mogła cieszyć się tęczowym spacerem po rodzinnych stronach.

„Kwestia minuty”

Solidarność z osobami LGBTQ+, kobietami, Romami, osobami doświadczającymi niepełnosprawności, obcokrajowcami. Brzmi słusznie? Nie dla wszystkich. A przynajmniej nie wystarczająco słusznie, by pozwolić na demonstrowanie takiej postawy. Kilka dni temu okazało się, że przeprowadzenia pełnej idei wycieczki zabronił prezydent miasta. Sytuacja malowała się tak, że zanim z prośbą o zezwolenie na Marsz Równości do magistratu zwróciła się Monika. i jej przyjaciele, minutę wcześniej władze miasta zezwoliły na przeprowadzenie pierwszej z 25 kontrmanifestacji pt. „Informacja o współczesnych zagrożeniach”.

„Te wydarzenia ze sobą kolidowały, więc aby Marsz Równości mógł się odbyć, potrzebna była zgoda organizatora pierwszego wydarzenia, a tej nie było” – tłumaczył Jacek Wójcicki.

W związku z tym, że inicjator konkurencyjnej demonstracji nie miał zamiaru zgodzić się na żaden z kompromisów, zaproponowanych przez queerowych działaczy: polityk oświadczył, iż kolorowa wycieczka po Gorzowie Wielkopolskim nie może się odbyć. Swoją decyzję, podobnie jak jego sprzeciwiający się pochodom LGBTQ+ friendly poprzednicy, podpierał argumentami dotyczącymi względami bezpieczeństwa. Pozwolenia na akcję nie uzyskali też inni kontrmanifestanci.

Na próbę ograniczania wolności publicznego wyrażania poglądów organizatorzy przeciwdziałającej wykluczeniom wyprawy odpowiedzieli złożeniem w lokalnym Sądzie Okręgowym odwołania od zakazu wydanego przez włodarza. Aktywiści byli oburzeni faktem, że następca Tadeusza Jędrzejczaka nie wskazał konkretnie ewentualnego zagrożenia, nawet podczas rozprawy administracyjnej, jaka odbyła się w ubiegłym tygodniu.

Radca prawny, który podjął się reprezentowania zespołu Moniki Drubkowskiej zauważył, że okolicznością sprzyjającą jego klientom może być swoboda odczuwana przez prezydenta w powoływaniu się na „fakt, że kilkadziesiąt sekund wcześniej zostało zgłoszone inne zgromadzenie. A zostało zgłoszone konkretnie w celu zablokowania Marszu Równości”.

Paweł Majka podkreślił, że mężczyzna pragnący „uświadamiać” Gorzowian nie wykazał odrobiny dobrej woli, a Jacek Wójcicki opowiedział się po jego stronie, co może świadczyć o celowym sabotowaniu filantropów.

„Organizator (…) wprost stwierdził, że nie zgadza się na jakiekolwiek możliwości obejścia, zmiany swojej trasy, że trzema czy czterema samochodami będzie po prostu jeździł po większości ulic miasta. Trudno przyjąć taką argumentację. Próbowaliśmy nakłonić tego pana, aby zmienił swoje trasy, w dalszej kolejności wskazaliśmy alternatywne trasy Marszu Równości, które nie kolidowały z trasą wskazaną przez niego. Bez skutku. Uważamy, że decyzja prezydenta powinna zostać uchylona” – ocenili.

Ostatecznie nieheteronormatywni aktywiści przekonali się, że ich „umiarkowany optymizm” był jak najbardziej uzasadniony. Przyjaciele Temidy zasiadający w miejscowym sądzie są bowiem jednocześnie sprzymierzeńcami grup marginalizowanych. Sędzia wydał wyrok niwelujący przeszkodę postawioną przez samorządowca, więc ciemne chmury nad głowami pomysłodawców I Marszu Równości się rozpierzchły, a oni mogli od tamtej chwili cieszyć się możliwością przeprowadzenia wycieczki popieranej m.in. przez Jakuba i Dawida oraz Michała Kwiatkowskiego.

Ogromna siła

Spotkanie mające na celu przekonywanie, że „warto być równym nad Wartą” rozpoczęło się o 14.00 w Parku 750-lecia, gdzie jeszcze przed rozpoczęciem I Marszu Równości zameldowali się policjanci z psami i antyterroryści. Przed oficjalnym rozpoczęciem pochodu mieliśmy okazję podziwiać popisy taneczne uczestników, a także talent wokalny animatorki wydarzenia – Lelity Petit. Gdy mini przegląd artystyczny dobiegł końca, głos zabrali organizatorzy spaceru.

Jedna z obecnych na scenie wolontariuszek opowiedziała o tym, jak ważna jest dla niej wolność, po czym przytoczyła wypowiedź Olly’ego Alexandra na temat dumy z bycia sobą, niezależnej od strachu odczuwanego czasami przez wokalistę. Młoda aktywistka zachęcała przy tym, by myśli muzyka towarzyszyły nam na co dzień. Zaraz potem, wspólnie z kolegą podziękowali marszałkini województwa Lubuskiego. Elżbieta Anna Polak zasłużyła sobie na honory gdyż postanowiła udzielić wydarzeniu swojego patronatu.

„Szczególne” słowa uznania padły dodatkowo pod adresem mecenasa Majki. Wyróżniony został też RPO Adam Bodnar, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Kampania Przeciw Homofobii, Lambda Szczecin, Lambda Warszawa i Pracownia Różnorodności oraz wspomniany już Michał Kwiatkowski. Artysta pomógł w nagraniu spotu reklamującego Marsz i dzielnie wspierał lubuskich społeczników. Docenieni zostali też główni organizatorzy przedsięwzięcia: Monika Drubkowska, Bernadetta Rojek i Sławomir Zalewski. Chwilę później głos zabrała szefowa eventu.

„(…) Nie poddaliśmy się, wygraliśmy tą walkę. Muszę Wam coś powiedzieć. Witam Was wszystkich z całego serca. Jestem bardzo poruszona patrząc na Was, że jest tutaj Was tylu na I Marszu Równości w Gorzowie Wielkopolskim. Zapowiadam, że to nie będzie pierwszy i jedyny marsz. Co roku, cyklicznie będziemy go powtarzać” – deklarowała.

Jedna z trójki liderów kolorowej ekipy podkreśliła swoją przynależność do miasta, istniejącą już od jej narodzin, a chwilę później przedstawiła motywy podjętych przez siebie działań.

„Powiedziałam sobie w tym roku: mam dość. Mam dość tego, że tyle lat czekaliśmy i czekamy nadal na uregulowanie spraw dotyczących LGBT. Musimy się zrzeszać, pokazywać i organizować te marsze. I Mówić do ludzi o co nam chodzi, bo nie zgadzam się z tym, co kierują w naszą stronę (…)” – wyznała Monika Drubkowska.

Gdy zapoznaliśmy się z zasadami celebracji miłości, na scenie pojawiła się Monika „Pacyfka” Tichy. Szczecinianka zakpiła z sympatyków prawicy akcentując, że na miejsce nie przyjechała – wbrew ich wymysłom – autokarem, lecz zwykłym pociągiem. Orędowniczka pokoju zaprosiła wszystkich na przygotowywany przez nią Marsz Równości, ale za najważniejsze uznała oddanie honorów gospodarzom wydarzenia, w którym uczestniczyła jako gość. Działaczka z zachodniego zakątka Polski zwróciła się również od pozostałych osób.

„Kochani Gorzowianie, to, że jesteście tutaj, to jest aktem odwagi z Waszej strony. To jest po…one, że w dzisiejszych czasach opowiadanie się po prostu za tym, żeby po prostu ludzie byli równi, musi się wiązać z odwagą. To jest zupełnie chore, że żyjemy w czasach, kiedy każą nam wstydzić się miłości. Oni wymagają, żebyśmy się wstydzili naszych miłości, żebyśmy się z nimi nie pokazywali. A wychodzą na zewnątrz ze swoją nienawiścią, ze swoją pogardą. Ze swoją agresją. I są z tego dumni. A nam się każą wstydzić. Oni mówią, że sama nasza obecność, to jest coś, czego nie powinny widzieć dzieci, a przyprowadzają swoje dzieci, żeby patrzyły, jak nas biją. Czy to nie jest postawione na głowie, że nienawiść jest akceptowana, a miłość ma być powodem do wstydu?” – zastanawiała się fioletowłosa zwolenniczka harmonii międzyludzkiej

Pacyfka unaoczniła nam też, jak bardzo dziwny jest świat, w którym możemy korzystać z licznych osiągnięć myśli technicznej, a nie dane nam jest wziąć ślubu z ukochaną osobą i musimy jechać za granicę, by spełniać swoje marzenia o przypieczętowaniu związku. Działaczka przypomniała na pocieszenie drogę, jaką przeszły sufrażystki i dała nadzieję na to, że – podobnie jak one – wkrótce osiągniemy swoje cele, a respektowanie naszych praw będzie, w końcu, postrzegane jak coś „najnormalniejszego”.

„I myślę, że nie będziemy musieli czekać sto lat, bo jest w nas ogromna siła. Ta siła, która powoduje, że cały Wszechświat jest jedną całością i że żyje każda żywa istota: Miłość! I pamiętajcie, nie dajcie sobie wmówić, że to jest nasza wina, bo jesteśmy » zbyt kolorowi«, bo »społeczeństwo jeszcze nie jest gotowe«. Nas nikt nie pyta, czy my się zgadzamy na ich związki. Nas nikt nie pyta, czy my się zgadzamy z ich identyfikacją płci. Dlaczego dają sobie prawo do decydowania o naszych związkach i o naszej identyfikacji płci?” – dodała

Wrażliwa społecznie dziewczyna przypomniała, że wszyscy jesteśmy równi, co gwarantuje nam 23 artykuł Konstytucji. Pacyfka prosiła też, byśmy nie dali sobie wmówić, że niby jesteśmy jakąś „ideologią”. Guzik prawda. Jesteśmy żywymi ludźmi. Mamy twarze, imiona.

„Kiedy w Białymstoku pluli mi w oczy i mnie szarpali to oni szarpali człowieka, a nie ideologię. Kiedy gonili za nami z bejsbolem, to próbowali uderzyć człowieka a nie ideologię”– dodała.

Monika tłumaczyła przy tym , jak ważne – ze względu na nasze człowieczeństwo – jest nasza jawność i to, żeby społeczeństwo widziało, że jesteśmy wszędzie. Szkoły urzędy, sklepy, firmy, a nawet parafie… W każdym z tych miejsc jest ktoś, kto nie wpisuje się w oczekiwania sztywnej, narzuconej „domyślnie” heteronormy. Współtworzymy piękny kraj, jakim jest Polska i jesteśmy tu u siebie. Ktoś chce nas wygonić? Długo nie, a potem wcale.

Walka o miłość

Po wypowiedzi reprezentantki szczecińskiej Lambdy mieliśmy okazję wysłuchać treści listu autorstwa Julii Maciochy. Działaczka w pierwszej części pochwaliła determinację i siłę organizatorów wczorajszego spotkania, a w dalszym fragmencie zwróciła się do gardzących nami ludzi.

„Drodzy przeciwnicy, być może to Was zaskoczy, ale nie zapraszałam i nadal nie zapraszam Was do swojej sypialni. Dziś osoby tu zgromadzone nie przyszły walczyć o Wasze wyimaginowane sprawy łóżkowe” – drwiła prezeska Wolontariatu Równości.

Feministka wyjaśniała, że powodem wzięcia udziału w gorzowskim I Marszu Równości była chęć walki o miłość.

„Miłość rodziców do swoich nieheteronormatywnych dzieci, miłość par jedno i dwu- płciowych. Miłość osób transpłciowych, niebinarnych, miłość do dragu, miłość do rodzin z wyboru, a także miłość do tego kraju, którego jesteśmy obywatelami i obywatelkami. Chcemy bezpieczeństwa. Móc na ulicy trzymać za rękę osobę, którą kochamy. Dostępu do informacji medycznych, wspólnego płacenia podatków i starzenia się. Chcemy lepszego jutra dla dzieciaków LGBT, które przez Waszą nienawiść i kłamstwa mają myśli samobójcze i uciekają za granicę. Chcemy zatrzymania mafijnej, kłamliwej propagandy” – wyliczała wolontariuszka Równości.

Aktywistka oznajmiła, iż nie interesuje jej to, co nasi adwersarze robią we własnych domach. Czy lubią osoby LGBTQ+, ani czy gustują w tęczowych flagach. Nie ma też ochoty dowiadywać się, czy homofobiczni rodacy chcieliby napluć jej w twarz.

„Równe prawa nie zależą od liczby like’ów. Równe prawa należą nam się wszystkim. Drogie, zgromadzone tu osoby, maszerujące dumnie i bezpiecznie, dziś to Wy jesteście naszym najlepszym jutrem” – zakończyła Julia.

Czas się rozsiewać!

Gdy wolontariusze należący do ekipy odpowiedzialnej za realizację gorzowskiego I Marszu Równości przedstawili postulaty towarzyszące wycieczce, nadszedł czas na przedstawienie gościa specjalnego. Gwiazdą wczorajszego popołudnia i animatorką inkluzywnego spaceru była związana ze Stowarzyszeniem Stonewall Draq Queen – Lelita Petit.

Jak pewnie kojarzycie, Marcel wcielający się w tę postać jest też aktywistą, artystą, wokalistą, autorem tekstów piosenek. Mało tego, właśnie kończy studia wokalno – aktorskie! Prawdziwy „człowiek – rozrywka”, czyż nie? Po krótkim przywitaniu pełna szyku wodzirejka zachęciła „drogie bakterie” do „rozsiewania się”, pozdrowiła koleżanki po fachu i poprosiła DJ o włączenie muzyki.

Przygoda animowana przez blond performerkę połączyła ponad 500 osób. W takim składzie spacer ruszył ulicą Czartoryskiego, Piłsudskiego, a także aleję Ruchu Młodzieży Niezależnej. Następnie z chorągiewkami, tęczowymi flagami, transparentami i pieśnią na ustach na rondo Ofiar Katynia. Tam, zanim zgromadzenie zostało rozwiązane, wybrane osoby podziękowały tym, komu chciały. Wszyscy zostaliśmy też pobłogosławieni przez Siostrę Nieustającej Przyjemności.

Pokora i spokój

Miło nam stwierdzić, że lubuscy i wielkopolscy policjanci stanęli na wysokości zadania i wzorowo poradzili sobie z chronieniem nas przed każdą z grup naszych przeciwników. Nie straszne im była obwoźne ucieleśnienie perfidii i arogancji w postaci czarnych furgonetek, z właścicielami których Monika Drubkowska chce walczyć w sądzie. Wrażenia nie zrobili na nich także fanatycy religijni spod Kościoła Rzymskokatolickiego Pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego, w towarzystwie Elżbiety Rafalskiej i posła Jacka Kurzępy.

Dwóch z nich – na tle baneru z apelem, by Matka Boska „broniła ich przed tęczową zarazą LGBT” – stało na miejscu pikiety z materiałem mającym na celu upamiętnienie Powstania Warszawskiego. Szkoda, że ich pamięć jest wybiórcza i zapomnieli o tym, co na temat hejtu wymierzonego w osoby LGBTQ+ mówili ich idole z Panią Wandą Traczyk – Stawską na czele. Przewagi nie udało się uzyskać jeszcze jednej grupie: kibolom wyzywającym nas od najgorszych, jak również tym czającym się w parku im. Mikołaja Kopernika.

Bardzo istotne jest to, że I Marsz Równości w Gorzowie Wielkopolskim minął w bezpiecznej, radosnej i spokojnej atmosferze. Ci, którzy próbowali dopełnić swoich chuligańskich zwyczajów zostali błyskawicznie sprowadzeni do parteru.

„Kilkuset policjantów na pewno robi wrażenie i osoby, które miały niezbyt pokojowe zamiary, postawiły jednak na pokorę i spokój. Nie doszło do istotnych incydentów. Dwie osoby, które chciały przedostać się w rejon zbiórki, obezwładniono jeszcze przed wyjściem marszu – relacjonował nadkomisarz Marcin Maludy.

Miejcie świadomość, że to właśnie stróże prawa poprosili o to, by wczorajszy zlot miłośników postępu społecznego odbył się na terenie Górczyna, nie zaś w centrum rozkopanym przez remonty. Gdyby Monika, Bernadetta i Sławomir uparli się przy pierwszej trasie – zapobieganie atakom byłoby trudniejsze ze względu na wąskie ulice i obecność wrogich frustratów podążających za nami przez całą drogę.

Byliście na I Marszu Równości? Jak Wam się podobało? Czuliście się bezpiecznie? Zapraszamy do dzielenia się swoimi wspomnieniami i spostrzeżeniami.

Źródła: gorzowwielkopolski.naszemiasto.pl, wikipedia.org gazetalubuska.pl, wiadomosci.wp.pl, plus.gazetalubuska.pl, gorzow.wyborcza.pl, rainbowstar.pl  facebook.com [1] [2][3] [4] fot. Robert Stefanowicz (RS Fotografia)

Polecane artykuły

Zostaw komentarz