Aktualności Lifestyle Travel 

Transport for London wspiera osoby LGBTQ+

Transport for London jest tęczowy. Brytyjski przewoźnik z okazji Pride in London, jak co roku, przygotował oznaczenia kilkunastu stacji metra, występujące w wariantach kolorystycznych flag używanych przez społeczność LGBTQ+, wzbogacając zestaw o barwy osób biseksualnych, transpłciowych oraz homoseksualnych Azjatów, gejów o ciemniejszej karnacji oraz queerowych członków mniejszości etnicznych. Co więcej, w korytarzu stacji Green Park zawisło 40 plakatów o sojuszniczej treści. A wszystko po to, by przypomnieć, iż „Każda Opowieść Ma Znaczenie” Bajeczny festiwal zakończył się w pierwszej połowie lipca, ale zdjęcia możemy podziwiać do dziś.

#EveryStoryMatters

Co miłego może nas spotkać ze strony przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej? Taką przyjemną niespodzianką było np. rozwinięcie kolejnej edycji kampanii „#EveryStoryMatters”, jaką – z okazji Pride in London – co roku przygotowuje spółka Transport For London. Myślą przewodnią akcji jest parafraza sloganu, jakim posługuje się firma odpowiedzialna za organizację publicznego przemieszczania się po stolicy Anglii. Z tą tylko różnicą, że hasło oddające ideę projektu nadaje priorytetu nie „każdej podróży”, lecz „każdej opowieści”.

W tym roku kadra TfL zdecydowała się na urozmaicenie przedsięwzięcia nowymi elementami. W stacjach metra rozsianych po całym Londynie pojawiły się nowe krążki z nazwami przystanków, ściśle nawiązujące do barw osób biseksualnych, transpłciowych. Sojuszniczym bonusem był także tęczowy znak z dodatkowymi paskami – czarnym i brązowym. Flaga o takich barwach reprezentuje homoseksualne osoby pochodzenia azjatyckiego, ciemnoskóre oraz nieheteronormatywnych przedstawicieli mniejszości etnicznych. Warto wiedzieć, że jeszcze jednym gestem w stronę tej grupy był udział TfL w paradzie osób LGBTQ+o ciemniejszym odcieniu skóry.

Pomysł docenił sam burmistrz Londynu. Polityk, który osobiście wziął udział w maszerowaniu po lepsze warunki dla osób LGBTQ+, podkreślił, że zarządzane przez niego miasto sprzyja wyrażaniu siebie i kochaniu kogokolwiek mamy ochotę kochać.

„Pride’owe krążki, oddające cześć Londyńczykom LGBTQ+ wszystkich ras, pochodzenia, orientacji seksualnych czy tożsamości płciowych, pokażą gościom z całego świata, że każdy jest tu mile widziany, a Londyn naprawdę jest otwarty na wszystkich. Wiem, że tegoroczna parada będzie kolejnym śmiałym i żwawym świętem londyńskiej społeczności LGBT+, która odgrywa tak ważną rolę w kształtowaniu kultury naszego miasta” – cieszył się Sadiq Khan.

Jeszcze jednym, związanym z kampanią przedsięwzięciem było rozwieszenie w korytarzu metra plakatów z pracownikami transportowej ekipy i ich partnerami. Obok każdej osoby zamieszczony jest cytat odzwierciedlający ich solidarność i zachęcający do tego, by być po prostu sobą.

„Duma oznacza czucie się komfortowo i pewnie na tyle, by celebrować różnorodność w miejscu pracy”– wyjaśnia za pośrednictwem grafiki Dean Milgate, zajmujący w TfL stanowisko Starszego Partnera Biznesowego ds. Finansów.

Inny materiał przedstawia roześmianą Operatorkę ds. Obsługi Klienta.

„Dla mnie duma oznacza bycie dumnym ze swoich decyzji i wyborów, trzymanie głowy wysoko, bo nie ma się czego wstydzić”– opowiada Annemarie Morgan.

Główny planista miasta daje natomiast przykład tego, jak czerpać więcej radości z wykonywanego przez siebie zawodu.

„Staram się budować znaczące relacje z ludźmi, w którymi pracuję” – radzi Colin.

„Kropla drąży skałę”

O plakatach autorstwa TfL dowiedzieliśmy się od mieszkańca Londynu, Kajetana Kozieradzkiego. Nasz rozmówca wykonał kilka zdjęć plakatów i później nam je wysłał a my zapytaliśmy go, dlaczego akcja ma dla niego znaczenie. W sercu Zjednoczonego Królestwa przebywa od pół roku. Kajetan korzysta z metra codziennie, ale – jak sam stwierdził – zdjęcia z tęczowymi wstęgami i kilkoma słowami od modeli zauważył dopiero w drugi piątek sierpnia.

„Poczułem się bardzo mile zaskoczony z kilku powodów. Znałem to miasto wcześniej i się spodziewałem podobnych akcji w okolicach gay pride, na początku lipca. To co w tym roku jest nowe, to fakt, że tęczowe loga TfL z nazwami stacji metra, kolorowe przejścia dla pieszych, czy właśnie takie plakaty nie zniknęły w kilka dni po „paradzie”, tylko zostały na dłużej. Mamy już ponad 6 tygodni po Pride in London, a one wciąż są w przestrzeni publicznej. Być może ma to związek z okrągłą 50 rocznicą wydarzeń w Stonewall” – wspominał współpracujący z nami emigrant.

Naszego nowego znajomego podniosła na duchu świadomość, że nikt nie próbował zniszczyć efektów pracy członków załogi. Takie poszanowanie do tęczowych obiektów może jego zdaniem wynikać z faktu, iż „w transporcie publicznym, na peronach, czy generalnie w centrum miasta jest wszędzie monitoring, co samo w sobie też zwiększa poczucie bezpieczeństwa (…)”.

Informator poruszył ponadto temat lokalnej homofobii. właśnie ona wpływa na to, że akcje tego typu są według Kajetana Kozieradzkiego bardzo potrzebne.

„Pomimo że homofobia jest w UK nieporównywalnie mniejsza niż w Polsce, to nie znaczy, że tutaj ten problem został już do końca wyeliminowany. Z tego co wiem, to najsilniej jest ona odczuwana teraz w środowiskach imigranckich. Fajnie, że tak duża i przez wszystkich tutaj rozpoznawana marka jak TfL swoją renomą wspiera i pokazuje, że bycie gay też jest OK, oraz że na zdjęciach widnieją prawdziwi pracownicy Transport for London, a nie modele z agencji, co też może innym pokazać, że nie ma się czego bać ani wstydzić”– ocenił.

Świeżo upieczony Londyńczyk nawiązał też do sytuacji społeczno – politycznej, panującej aktualnie w Polsce. Z perspektywy ankietowanego warto organizować podobne formy poparcia dla społeczności LGBTQ+ żyjącej nad Wisłą. Kozieradzki w pierwszej kolejności proponowałby jednak „przeciwdziałanie rosnącej agresji (w tym również niestety tej fizycznej) ze strony środowisk związanych z PiS, narodowcami, kibolami oraz Kościołem”.

Jego argumentem przemawiającym za chwilowym wstrzymaniem się od podejmowania podobnych kroków było dodatkowo to, że „pewnie też w Polsce podobna akcja, o ile jakieś miasto by się na nią w ogóle zgodziło, spotkałaby się z dużo większym oporem ze strony środowisk skrajnych. Ale jak to mówią: kropla drąży skałę”.

Dziękujemy Kajetanowi za relację, zdjęcia i ciekawe opinie. Pamiętajcie, że opisana przez niego akcja nie jest odosobnionym przypadkiem. Dla przykładu: wcześniej w tym roku, w maju, w ramach wsparcia dla osób LGBT+, Transport w Londynie wprowadził zakaz przyjmowania reklam z 11 krajów, gdzie nie przestrzegane są prawa człowieka, o czym możecie przeczytać tu. Oby więcej takich akcji, również w Polsce.

A czy Wy napotkaliście na swojej drodze oznakowania i plakaty, o których wspomnieliśmy? Jeśli tak, to który Wam się najbardziej podobał i dlaczego? Zapraszamy do wymiany spostrzeżeń!

Źródła: rozmowa z Kajetanem Kozieradzkim, msn.com, tfl.gov.uk, londonist.com, lgbtlife.co.uk, en.wikipedia.org fot: Kajetan Kozieradzki, secretldn.com

Polecane artykuły

Zostaw komentarz