Kierwiński z Gawkowskim nadal w sporze

Autor: RS

Rząd Koalicji 15 października wciąż zmaga się z impasem w sprawie wdrożenia wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (i w ślad za nim wyroku NSA) dotyczącego transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw osób tej samej płci. Mimo wielokrotnych deklaracji o konieczności respektowania orzecznictwa unijnego, mimo upływu czasu wewnątrz obozu rządzącego nadal utrzymują się głębokie podziały co do formy prawnej tych zmian.

Podczas gdy Ministerstwo Cyfryzacji postuluje wprowadzenie niezbędnych uregulowań drogą rozporządzenia, resort spraw wewnętrznych i administracji wraz z Kancelarią Premiera wykazują większą wstrzemięźliwość, obawiając się politycznych konsekwencji i obstając przy ścieżce ustawodawczej, co w obecnych realiach politycznych może prowadzić do zablokowania prac przez prezydenta.

Szef MSWiA Marcin Kierwiński, pytany o tę kwestię, zapewniał o woli respektowania wyroków sądów, przestrzegając jednocześnie przed nadmiernym pośpiechem. Minister podkreślił, że sprawa niesie ze sobą istotne implikacje dla systemu, wymagające odpowiedzialnego podejścia rządu.

Nie zgodzę się, że to jest prosta sprawa, którą zaraz się załatwi. To sprawa, która ma szereg bardzo poważnych implikacji dla systemu. Proszę pamiętać, że para, która otrzymuje akt małżeństwa ma konkretne prawa i właściwe podejście do tej kwestii to odpowiedzialność moja i odpowiednich ministrów – mówił Kierwiński w programie „Fakty po faktach” na antenie TVN24.

Odmienną optykę prezentuje wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. W rozmowie z portalem OKO.press wskazuje on, że to właśnie rozporządzenie jest najszybszą i najskuteczniejszą drogą do wykonania wyroku TSUE. Argumentuje, że przygotowane przez jego resort rozwiązanie pozwoliłoby na techniczną implementację wyroku, unikając jednocześnie konieczności przeprowadzania procesu ustawodawczego, który w obliczu spodziewanego weta głowy państwa wydaje się skazany na niepowodzenie.

Obecna sytuacja tworzy stan swoistego paraliżu administracyjnego, w którym rzeczywistość prawna rozjeżdża się z praktyką urzędniczą. Sądy w kolejnych miastach, takich jak Warszawa, Olsztyn, Gorzów Wielkopolski czy Lublin, nakazują urzędnikom stanu cywilnego dokonywanie transkrypcji, jednak brak systemowych narzędzi zmusza pracowników urzędów do improwizacji. W efekcie pary jednopłciowe często pozostają w zawieszeniu, nie otrzymując pełnego potwierdzenia swoich praw, podczas gdy rząd poszukuje konsensusu, a w Kancelarii Premiera powołano zespół mający na celu analizę i ewentualne ograniczenie skutków tych zmian, w tym w obszarze zabezpieczeń społecznych.

Punktem spornym w negocjacjach pozostaje nie tylko zakres zmian, ale także obawa przed szerszymi konsekwencjami prawnymi. Resort cyfryzacji dąży do stworzenia ram technicznych umożliwiających transkrypcję, argumentując, że jest to obowiązek wynikający z prawa unijnego. Inne resorty, w tym Ministerstwo Obrony Narodowej czy Ministerstwo Infrastruktury, zgłaszają uwagi sugerujące konieczność rozwiązań ustawowych. Jest to interpretowane przez część obserwatorów jako metoda na uniknięcie realnej implementacji wyroku lub próbę oddzielenia uprawnień przysługujących małżeństwom heteroseksualnym od par jednopłciowych.

Mimo zapewnień o trwających rozmowach, konkretne terminy zakończenia prac pozostają nieznane. Minister Krzysztof Gawkowski przyznaje, że tempo działań zależy od wypracowania wspólnego stanowiska wewnątrz rządu, w którym ścierają się różne koncepcje ideowe i polityczne. Pary jednopłciowe, posiadające zagraniczne akty małżeństwa, pozostają w niepewności, zmuszone do indywidualnych batalii sądowych w celu uzyskania potwierdzenia swoich praw. Do czasu osiągnięcia porozumienia, kwestia transkrypcji pozostaje punktem zapalnym, obnażającym trudności w koordynacji działań rządu w kwestiach światopoglądowych.

Wnioski o transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa składane w urzędach stanu cywilnego pozostają w zawieszeniu proceduralnym. W przypadkach, w których prawomocne wyroki sądów wymuszają realizację transkrypcji, urzędnicy mają stosować doraźne rozwiązania techniczne, wpisując dane osób tej samej płci w pola przeznaczone dla par różnopłciowych, przy jednoczesnym zaniechaniu wpisywania numeru PESEL. Procedura ma pozwalać na wydanie odpisu potwierdzającego zawarcie małżeństwa, jest jednak o tyle wadliwa, że w systemach informatycznych osoby te nie są wykazywane jako małżonkowie, a jedynie jako niebędące stanu wolnego.