Dołączona do „Gazety Polskiej” naklejka z napisem „Strefa wolna od LGBT” wywołała szeroką dyskusję w przestrzeni publicznej na temat granic debaty politycznej oraz standardów etycznych w mediach. Inicjatywa tygodnika, zbieżna z symboliką wykluczenia, spotkała się z krytyką ze strony środowisk aktywistycznych, polityków oraz przedstawicieli świata biznesu, co doprowadziło do wycofania nakładu gazety z wielu punktów sprzedaży.
Wydarzenie to jest porównywane do incydentów z 2011 roku w Londynie, gdzie nieznani sprawcy rozklejali w przestrzeni miejskiej materiały oznaczone hasłem „gay free zone”. Podobnie jak w tamtym przypadku, akcja w Polsce została oceniona jako naruszająca zasady współżycia społecznego oraz godząca w poczucie bezpieczeństwa określonych grup społecznych. Krytycy działań wydawcy, w tym politycy oraz przedstawiciele organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka, złożyli zawiadomienia do prokuratury, argumentując, że dystrybucja takich materiałów stanowi nawoływanie do nienawiści i wykluczenia.
Sprawa wywołała również dyskusję w środowiskach chrześcijańskich na temat zgodności takiej inicjatywy z nauką Kościoła. Publicysta Tomasz Terlikowski w swojej opinii podał w wątpliwość chrześcijański charakter akcji, stawiając pytanie o postawę Jezusa wobec wykluczania konkretnych grup społecznych. Wskazywał, że Kościół powinien pozostawać przestrzenią otwartą dla wszystkich, a stosowanie wykluczenia jest sprzeczne z zasadą miłosierdzia:
Eksperci prawa, w tym prof. Monika Płatek, wskazali na możliwe naruszenia przepisów prawa prasowego oraz konstytucyjnych zasad równości. W ocenie prawniczki, rozpowszechnianie materiałów nawołujących do wykluczenia grup społecznych wykracza poza ramy dopuszczalnej wolności słowa i może być kwalifikowane jako czyn zabroniony:
W odpowiedzi na kontrowersje, sieci handlowe Empik oraz BP podjęły decyzję o wycofaniu wydania gazety z dystrybucji. Przedstawiciele firm uzasadnili to polityką przedsiębiorstw opartą na szacunku do każdego klienta i sprzeciwem wobec dyskryminacji. Sprawa zyskała również wymiar międzynarodowy, gdy amerykańska ambasador Georgette Mosbacher publicznie wyraziła zaniepokojenie promocją nietolerancji. Reakcja ta spotkała się z krytyką części polityków koalicji rządzącej, którzy określili wypowiedź dyplomatki jako nieuzasadnioną ingerencję w wewnętrzne sprawy państwa.
Równolegle do sporów prawnych i biznesowych, w przestrzeni publicznej podjęto inicjatywy promujące postawy solidarnościowe. Redakcja „Newsweeka” oraz organizacje takie jak Kampania Przeciw Homofobii wydały własne naklejki z hasłami o „strefie wolnej od nienawiści”. W Krakowie zorganizowano natomiast spotkanie pod hasłem „Kraków wolny od nienawiści”, w ramach którego władze samorządowe oraz działacze społeczni zamanifestowali otwartość miasta na różnorodność, argumentując, że równe traktowanie wszystkich obywateli jest warunkiem niezbędnym dla prawidłowego funkcjonowania społeczności lokalnej.

