Na posiedzeniu zaplanowanym na 24-26 czerwca 2026 roku, Senat RP rozpatrzy jeden z najważniejszych i najbardziej polaryzujących aktów prawnych obecnej kadencji – rządową ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu oraz przepisy ją wprowadzające (druki sejmowe 2110 i 2111, druki senackie 743, 743 A, 744, 744 A). Akt ten, uchwalony przez Sejm 29 maja 2026 r., ma zrewolucjonizować polski system prawny, choć analiza przedłożonych dokumentów i opinii dowodzi, że jego ostateczny kształt budzi skrajne emocje.
Projekt stanowi prawną odpowiedź na ugruntowaną linię orzeczniczą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (głośne sprawy Przybyszewska, Formela i Szypuła przeciwko Polsce), która jednoznacznie zobowiązała nasz kraj do zapewnienia ochrony prawnej parom jednopłciowym. Procesowi towarzyszyły bezprecedensowe konsultacje publiczne, w ramach których wpłynęło blisko 5800 opinii. Rządowy projekt, w poszukiwaniu politycznego kompromisu, odszedł od koncepcji klasycznych „związków partnerskich” na rzecz zawieranej notarialnie „umowy o wspólnym pożyciu”, która nadaje stronom status osoby najbliższej w związku podlegający rejestracji w Urzędzie Stanu Cywilnego.
Przebieg prac w Sejmie uwidocznił głębokie podziały polityczne. W toku prac Komisji Nadzwyczajnej (druki nr 2594, 2594-A) kluby PiS i Konfederacji wnosiły o odrzucenie projektu w całości, uznając go za zagrożenie dla tradycyjnej rodziny. Z kolei ugrupowania lewicowe bezskutecznie forsowały poprawki zmieniające nazwę na „związki partnerskie”, przenoszące całą procedurę do USC oraz wprowadzające możliwość przysposobienia dziecka partnera. Mimo tych napięć projekt przetrwał bez rewolucyjnych zmian. Sama ustawa wprowadzająca to legislacyjny gigant – nowelizuje aż 238 innych ustaw, w tym prawo podatkowe, medyczne, spadkowe czy kodeksy postępowania.
Z dokumentów załączonych do druku nr 2111 (obecnie 744 w Senacie) wynika, że choć instytucje takie jak Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) nie zgłosiły żadnych uwag, a Parlament Studentów RP, Rada Działalności Pożytku Publicznego i OPZZ poparły projekt jako krok w stronę równości i sprawiedliwości społecznej, to w środowiskach eksperckich ustawa wywołała lawinę krytyki.
Organizacja Amnesty International oceniła projekt bardzo surowo, nazywając go „karkołomnym”, „quasi-kontraktową konstrukcją”, która de facto odbiera parom podmiotowość, sprowadzając ich relację do roli kontrahentów. Ośrodek Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Izby Radców Prawnych (KIRP) podziela to zdanie, określając ustawę jako „kadłubową” i dyskryminującą. Według ekspertów (m.in. prof. Anny Śledzińskiej-Simon) projekt pozostawia gigantyczną lukę – nie reguluje statusu dzieci wychowywanych w takich relacjach, pomijając instytucję domniemania ojcostwa czy wspólnej adopcji, co w praktyce pozostawia najmłodszych w prawnej próżni. Zwrócono też uwagę na absurd sytuacji, w której brak zmiany stanu cywilnego w Polsce może prowadzić do zjawiska „międzynarodowej bigamii”.
Po drugiej stronie sporu stanęły instytucje państwowe powołane do strzeżenia porządku konstytucyjnego. Krajowa Rada Sądownictwa (KRS) oraz Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego wydały kategorycznie negatywne opinie. Przedstawiciele KRS odrzucili unijną argumentację projektu, uznając, że wyroki ETPC nie mogą stać ponad Konstytucją RP, a nowa ustawa jest w istocie obejściem art. 18 Konstytucji. Z kolei Krajowa Reprezentacja Doktorantów (KRD) wypunktowała niespójności systemowe i ryzyko nadużyć w sferze podatkowej – przyznanie przywilejów (jak wspólne rozliczanie PIT) relacjom deklaratywnym, bardzo łatwym do zakończenia (poprzez oświadczenie) budzi obawy o lawinowe unikanie opodatkowania.
Mimo miażdżących ocen, zarzucających projektowi fragmentaryczność i brak logiki prawnej, wszystko wskazuje na to, że ustawa zostanie przyjęta przez Senat. Po skierowaniu projektu 2 czerwca do prac w komisjach, 17 czerwca 2026 r. połączone Komisje: Ustawodawcza, Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej oraz Praw Człowieka i Praworządności zawnioskowały do Izby Wyższej o przyjęcie ustawy całkowicie bez poprawek (druk nr 743 A i 744 A).
Co więcej, większość senacka zignorowała nawet opinię własnego Biura Legislacyjnego, które w dokumencie z 16 czerwca wskazywało na konieczność wprowadzenia technicznych poprawek czyszczących błędy redakcyjne w przepisach przejściowych. Może to wskazywać, że – w ślad za wielokrotnymi deklaracjami weta prezydenckiego – dla rządu ustawa jest stracona. A cel wydaje się wyjątkowo jasny: jak najszybsze przesłanie dokumentu na biurko Prezydenta RP, bez konieczności odsyłania go ponownie do Sejmu.
Podczas posiedzenia w dniach 24-26 czerwca Senat pochyli się nad legislacyjnym kompromisem, który – jak wynika z dokumentów – w swojej obecnej, „zszytej z 238 ustaw” formie, nie zadowala ani obrońców praw człowieka, ani konserwatystów, tworząc jednocześnie ogromne wyzwanie dla praktyki stosowania prawa. Jeśli prezydent złożyłby swój podpis, nowe przepisy miałyby zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2027 r.

