Milowy krok w historii polskiej społeczności LGBT

Autor: RS

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński podpisał dzisiaj rozporządzenie w sprawie transkrypcji małżeństw zawartych za granicą. Decyzja ta, opublikowana już w Dzienniku Ustaw, stanowi systemowy przełom w polskim prawie i bezpośrednią odpowiedź na orzecznictwo krajowych oraz europejskich trybunałów.

Nowe przepisy zaczną obowiązywać za trzy miesiące. Zmiany oznaczają dostosowanie systemów PESEL oraz Rejestru Stanu Cywilnego do obsługi aktów par jednopłciowych, co dotychczas blokowały kwestie techniczne i brak odpowiednich rubryk w urzędowych formularzach.

Ogłaszając decyzję w mediach społecznościowych, szef MSWiA podkreślił realizację wcześniejszych zobowiązań rządu oraz konieczność respektowania prawa.

Do sprawy odniósł się również wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, którego resort współuczestniczył w przygotowaniu nowych regulacji. Wskazał on na wymiar godnościowy oraz modernizację struktur państwowych.

Podpisanie dokumentu to realizacja wcześniejszych zapowiedzi premiera Donalda Tuska, który nakazał pilne wypracowanie nowych wzorów dokumentów, argumentując, że sprawa dotyczy praworządności i praw człowieka. Zgodnie z nowym schematem, w polskich urzędach stanu cywilnego obowiązywać będą trzy formy aktu małżeństwa: dla związków kobiety i mężczyzny, dwóch kobiet oraz dwóch mężczyzn.

Bezpośrednim impulsem do zmian była presja prawna. W listopadzie 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że państwa członkowskie muszą respektować małżeństwa jednopłciowe zawarte legalnie w innych krajach UE w celu zapewnienia swobody przemieszczania się. Z kolei w marcu 2026 roku Naczelny Sąd Administracyjny nakazał warszawskiemu urzędowi rejestrację małżeństwa dwóch Polaków, którzy pobrali się w Berlinie. Od tamtego momentu NSA wydał analogiczne wyroki w sprawach siedmiu par.

W niektórych częściach kraju wprowadzenie nowych przepisów budzi jednak silne emocje i opór. Blokadę stosowania nowych procedur ogłosił burmistrz Zakopanego, Łukasz Filipowicz, argumentując, że rejestracja związków jednopłciowych stoi w sprzeczności z polską ustawą zasadniczą. Zapowiedział w związku z tym, że podhalańscy urzędnicy będą odmawiać dokonywania wpisów do ksiąg stanu cywilnego.

Filipowicz zaznaczył jednocześnie, że rozporządzenie ministrów ułatwi techniczne procedury, ale w jego ocenie nie jest równoznaczne z legalizacją małżeństw jednopłciowych w Polsce. Wskazał, że sprawa ze względu na stopień skomplikowania prawnego prawdopodobnie znajdzie swój finał w Trybunale Konstytucyjnym.

Co ciekawe, bieżące wydarzenia zaczynają przypominać nieco proces legislacji na rzecz osób nieheteronormatywnych na ultrakatolickiej Malcie (pisaliśmy o tym tutaj), gdzie środowiska konserwatywne i kościelne próbowały sabotować nadchodzące zmiany. Tak samo jak tam, również i w Polsce, w ślad za wydanym rozporządzeniem pojawiło się m.in. stanowisko rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny, w którym hierarchowie apelują o odpowiedzialność za prawo, za przyszłość polskiej rodziny oraz za zachowanie konstytucyjnego i moralnego fundamentu Rzeczypospolitej Polskiej.

Maszyna urzędnicza w końcu ruszyła, dla Polski to moment historyczny, bo zrównanie wzorów dokumentów i dostosowanie rejestrów państwowych do realiów współczesnej Europy to gigantyczny krok naprzód w walce o równe traktowanie obywateli. Opór, z jakim spotyka się ta decyzja, pokazuje jedynie, jak głębokie są wciąż podziały społeczne wokół praw osób LGBT+. Jednak tak jak na wspomnianej Malcie, tak i w Polsce prawo zaczyna w końcu nadążać za życiem – i za wyrokami sądów, które przypomniały, że godność ludzka nie kończy się na granicach państwa.