Mimo nie tak dawnej przegranej Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich oraz pytań o dalszy sens inicjatywy, organizatorzy oficjalnie potwierdzili powrót Campusu Polska Przyszłości. Wydarzenie odbędzie się tradycyjnie w olsztyńskim miasteczku akademickim Kortowo, w dniach od 26 do 30 sierpnia.
Inicjatywa, która wystartowała w 2021 roku, przez lata zyskała status kluczowej platformy dialogu dla młodego pokolenia, przyciągając liderów opinii, politologów, artystów i sportowców. Podczas konferencji prasowej w Warszawie ogłoszono, że tegoroczna edycja skupi się wokół trzech głównych osi tematycznych: „świat, Europa i ja”, „możliwości w Polsce” oraz „odporność jutra”, dedykowanej m.in. walce z dezinformacją.
Jednym z głównych motorów napędowych przedsięwzięcia pozostaje prezydent Warszawy, który podczas spotkania z mediami mocno akcentował dotychczasowy dorobek i pozycję wydarzenia.
Campus Polska Przyszłości wpisał się na stałe w krajobraz polityczny i społeczny. To największa tego typu impreza społeczna w tej części Europy – mówił podczas konferencji Rafał Trzaskowski.
Organizatorzy szacują, że pod koniec sierpnia do Olsztyna zjedzie około tysiąca uczestników z całego kraju. Choć rekrutacja już ruszyła, a sam udział pozostaje całkowicie bezpłatny, to wokół ideologicznego profilu imprezy i jej rzeczywistej otwartości niezmiennie toczy się ostra dyskusja. Przedstawiciele projektu stanowczo odcinają się jednak od zarzutów o partyjną selekcję.
Jesteśmy otwarci dla wszystkich. Bardzo wierzymy w dialog i możliwość rozmowy ponad podziałami – zaznaczył Sławomir Nitras.
W obronie formatu stają również jego wychowankowie, tacy jak Aleksandra Kot, która podkreślała, że to właśnie udział w Campusie kilka lat temu stał się dla niej bezpośrednim impulsem do rozpoczęcia aktywnej działalności publicznej i politycznej.
Powrót Campusu do Kortowa budzi jednak mieszane uczucia. Krytycy przypominają sytuację sprzed roku, kiedy to po porażce w walce o prezydenturę Rafał Trzaskowski zdecydował się na odwołanie wydarzenia. W kuluarach politycznych i na lewicy wciąż żywe są głosy wytykające politykowi liczne wizerunkowe i programowe potknięcia. Przeciwnicy przypominają m.in. chwiejne stanowisko w sprawie transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw osób jednopłciowych czy głośny incydent z tęczową flagą podczas prezydenckiej debaty w Końskich.
Środowiska progresywne pamiętają także jego jednoznaczne słowa z anteny Polsat News, gdzie prezydent stolicy, określając się mianem „polityka zdrowego rozsądku”, stwierdził, że „według polskiego prawa mamy dwie płci biologiczne i wszyscy o tym wiedzą”. Czarę goryczy wśród dotychczasowych sojuszników przelały jednak wydarzenia z maja 2025 roku, wywołując potężny kryzys wizerunkowy w relacjach z ruchem LGBT+.
Czy Rafał Trzaskowski wstydzi się społeczności LGBT+? Czy gardzi naszymi głosami i postulatami? Ten przykry obrazek pozostanie z nami na długo – napisali wówczas w emocjonalnym oświadczeniu działacze ze stowarzyszenia Queerowy Maj.
Protest aktywistów był reakcją na jaskrawą zmianę scenografii podczas wiecu wyborczego w Krakowie. Rano na krakowskim rynku, obok budowanej estrady, powiewały duże miejskie flagi z napisem „Kraków dla Równości”. Gdy jednak na miejscu pojawił się kandydat Platformy Obywatelskiej, symbole te zostały zastąpione flagami biało-czerwonymi.
Dla wielu obserwatorów sceny politycznej tegoroczny Campus nie jest już zatem autentycznym forum wymiany myśli dla progresywnej młodzieży. W oczach krytyków jawi się on raczej jako czysto pragmatyczny instrument marketingowy partii, która w zależności od sondaży i przedwyborczych kalkulacji potrafi gwałtownie skręcić w prawo, bez oglądania się na dawne deklaracje.

