Kampania Przeciw Homofobii (KPH) poinformowała o wykryciu działań o charakterze szpiegowskim, prowadzonych przez osobę podającą się za wolontariuszkę organizacji, która w rzeczywistości była związana z Telewizją Polską. Materiały zarejestrowane w sposób niejawny podczas wewnętrznych spotkań aktywistów zostały wykorzystane do stworzenia filmu dokumentalnego zatytułowanego „Inwazja”, wyemitowanego na antenie TVP w okresie przedwyborczym.
Kobieta, która zgłosiła się do organizacji jako ochotniczka pod koniec sierpnia, przez kilka dni uczestniczyła w życiu wewnętrznym KPH, nagrywając poufne rozmowy. Jak ustalono, osoba ta wykorzystywała do tego celu sprzęt rejestrujący, w tym ukrytą kamerę. Po tym, jak pracownicy organizacji zorientowali się, że wolontariuszka może przekazywać informacje podmiotom zewnętrznym, kobieta unikała kontaktu, a następnie opuściła biuro w towarzystwie osób trzecich. Dziennikarskie śledztwo przeprowadzone przez serwis OKO.press wskazało, że działania te były inspirowane przez TVP, a w sprawę zaangażowani byli pracownicy stacji związani z programem „Wiadomości”.
Film „Inwazja” został zaprezentowany widzom w czwartkowy wieczór, w paśmie programu „Alarm”. W gronie twórców reportażu znalazł się m.in. kierownik tej redakcji, Przemysław Wenerski. Produkcja poruszała tematykę finansowania oraz działalności organizacji pozarządowych, przedstawiając je w krytycznym świetle. Materiał zawierał fragmenty rozmów zarejestrowanych przez podstawioną osobę, które w opinii przedstawicieli KPH zostały wyrwane z kontekstu i wykorzystane w sposób zmanipulowany, aby przedstawić legalną działalność organizacji jako kontrowersyjną.
Dyrektor Kampanii Przeciw Homofobii, Slava Melnyk, odniósł się do kwestii finansowania wyjazdów aktywistów na marsze równości, wyjaśniając, że pokrywanie kosztów transportu i diet przez organizację jest standardową procedurą wynikającą z prawa pracy i statutu stowarzyszenia. Przedstawiciele KPH zaznaczyli, że organizacja prowadzi w pełni przejrzystą gospodarkę finansową, a wszystkie sprawozdania są publicznie dostępne, co czyniło stosowanie metod prowokacyjnych zbędnym. Organizacja podniosła również kwestię etyczną, wskazując na wykorzystanie publicznych środków na realizację materiału szkalującego działalność sektora pozarządowego.
Sprawa wywołała liczne reakcje w przestrzeni publicznej. Robert Biedroń ocenił działania telewizji publicznej jako niedopuszczalną formę politycznego ataku, wskazując na niebezpieczne konsekwencje używania retoryki wykluczenia. KPH zapowiedziało podjęcie kroków prawnych przeciwko nadawcy publicznemu z pomocą mec. Jakuba Turskiego, argumentując, że doszło do naruszenia dóbr osobistych oraz etyki dziennikarskiej poprzez zastosowanie prowokacji dziennikarskiej w celu dyskredytacji organizacji. Sprawa pozostaje przedmiotem debaty dotyczącej standardów funkcjonowania mediów publicznych i granic wolności słowa w kontekście politycznej rywalizacji.

