Po niemal dwóch dekadach działalności, kultowy krakowski Cocon Music Club zakończył swoją obecność na mapie miasta. Lokal, działający od 2001 roku przy ulicy Gazowej, był jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc przyjaznych społeczności LGBTQ+ w Europie. Symboliczne zamknięcie klubu, poprzedzone serią pożegnalnych imprez pod nazwą „Ostatni Bal”, zostało jednak zakłócone przez incydent o charakterze homofobicznym, do którego doszło w ostatni weekend września przed wejściem do lokalu.
Przez niemal 20 lat lokal pełnił funkcję nie tylko miejsca spotkań i zabawy, ale także istotnego punktu na kulturalnej mapie Krakowa. Organizowano tam wydarzenia literackie, dyskusje z autorami książek, warsztaty tańca oraz pokazy body paintingu, a sam lokal często współpracował z pobliskimi teatrami i kinami. Dzięki swojej unikalnej atmosferze, Cocon przyciągał zarówno mieszkańców, jak i gości z zagranicy, zdobywając uznanie w międzynarodowych przewodnikach turystycznych jako przestrzeń otwarta dla społeczności LGBTQ+ oraz jej sojuszników.
Decyzja o zamknięciu klubu była podyktowana trudnymi warunkami ekonomicznymi. Jak przekazał w mediach właściciel lokalu, Janusz Marchwiński, głównym powodem było wygaśnięcie dziesięcioletniej umowy najmu oraz wysokie oczekiwania finansowe właściciela budynku. Podwyżka czynszu do poziomu 10 tysięcy euro miesięcznie, w połączeniu z koniecznością przeprowadzenia kosztownego remontu zniszczonego XIX-wiecznego obiektu, okazały się barierą nie do pokonania. Wobec braku perspektyw na znalezienie nowej lokalizacji o podobnym charakterze, podjęto decyzję o całkowitym zakończeniu działalności klubu.
Ostatnia noc funkcjonowania lokalu zakończyła się brutalnym incydentem. Około godziny 5:00 nad ranem sprawcy zaatakowali jednego z uczestników pożegnalnych imprez. Według relacji świadków, dwóch młodych mężczyzn użyło wobec ofiary gazu pieprzowego oraz dopuściło się pobicia, wypowiadając przy tym wyzwiska o podłożu homofobicznym. Świadek zdarzenia, który podjął próbę interwencji, również stał się celem agresji słownej i fizycznej ze strony napastników. Na miejsce wezwano policję, jednak zdaniem obserwatorów, służby przybyły z opóźnieniem, co pozwoliło sprawcom oddalić się z miejsca zdarzenia przed podjęciem działań przez funkcjonariuszy.
Sytuacja ta wywołała falę krytyki pod adresem policji, a także nagłośniła problem bagatelizowania zgłoszeń dotyczących ataków na osoby nieheteronormatywne. Sprawą zajmuje się Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który udziela pomocy prawnej poszkodowanemu. Obecnie trwają działania zmierzające do identyfikacji sprawców, których wizerunek został utrwalony na nagraniach wideo. Środowisko związane z klubem zwraca uwagę na powtarzający się problem bierności służb wobec przestępstw motywowanych nienawiścią, co ich zdaniem buduje poczucie bezkarności wśród agresorów.

