Aktualności Lifestyle Prawo 

Policja zapobiegła atakowi na uczestników II marszu Równości w Lublinie

II Marsz Równości w Lublinie mógł zakończyć się bardzo krwawo. Małżeństwo homofobicznych mieszkańców wniosło bowiem na teren zgromadzenia samodzielnie wykonaną bombę, której wybuch prawdopodobnie spowodowałby śmierć wielu osób. Zamach nie doszedł do skutku dzięki czujności policjantów, którym udało się wykryć niebezpieczny ładunek i w porę zatrzymać jego twórców

W ubiegłym tygodniu mogliśmy cieszyć się aż dwoma marszami Równości. Jednym z nich była „Wielka promocja homoseksualizmu”, zorganizowana przez Barta Staszewskiego i jego drużynę. Wydarzenie to, podobnie jak w ubiegłym roku, nie przypadło do gustu kontrmanifestantom, którzy już od początku próbowali zagradzać nam drogę. Ostatecznie 34 dorosłych wandali trafiło do aresztu, a czwórka młodocianych została zwolniona do domu zaraz po spisaniu danych. W starciu z narodowcami ucierpiał duet reporterów Oko. Press. W Agatę Kubis ktoś rzucił puszką z colą, a Maciej Piasecki został pobity.

Poza wrażliwymi społecznie dziennikarzami nikt inny nie poniósł obrażeń, a marsz animowany przez Macieja „Gąsia” Gośniowskiego bez względu na przeszkody obudził w nas wiele pozytywnych emocji i zapewnił moc wzruszeń. Sam koordynator przechadzki ocenił ja natomiast jako wspaniałą, kolorową i bardzo wesołą. wyrażając wdzięczność za bezpieczeństwo zagwarantowane nam przez mundurowych. Gdy Marsz się kończył, reżyser Artykułu Osiemnastego chwalił nas za pokazanie, że Lublin jest wolny od faszyzmu. Zdaniem aktywisty Marsz był jeszcze piękniejszy, niż jego poprzednia edycja.

Bomby nienawiści

Brutalność świata przypomniała o sobie w poniedziałek. Wtedy kierujący Prokuraturą Rejonową Lublin – Południe Bartosz Frąk, potwierdził ustalone przez biegłych informacje o grożącej nam śmierci.

Zamiar targnięcia się na życia uczestników II Marszu miała para domorosłych terrorystów. Małżonkowie zamieszkujący w stolicy województwa lubelskiego samodzielnie skonstruowali bombę, złożoną z petard i pojemników z gazem. Szczęście w nieszczęściu, że zanim okrutni kochankowie doprowadzili do wybuchu, ich próbę wyrządzenia tęczowym bliźnim krzywdy udaremnili policjanci. Funkcjonariusze zatrzymali ich jeszcze na al. Racławickich, zanim wyruszyliśmy w drogę.

Prokuratura nie chce jeszcze publikować zeznań niedoszłych zabójców. Pewne jest jednak, że Ci zaślepieni nienawiścią ludzie najbliższe trzy miesiące spędzą w areszcie. Gdy dojdzie do rozprawy, Lublinianie odpowiedzą za złamanie przepisów opisanych w art. 171 Kodeksu Karnego.

„Kto, bez wymaganego zezwolenia lub wbrew jego warunkom, wyrabia, przetwarza, gromadzi, posiada, posługuje się lub handluje substancją lub przyrządem wybuchowym, materiałem radioaktywnym, urządzeniem emitującym promienie jonizujące lub innym przedmiotem lub substancją, która może sprowadzić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”– poucza pierwszy paragraf reguły.

Wstrząśnięci

Gdy przykre wiadomości dotarły do organizatorów II Marszu w Lublinie, na facebook’owym fanpage’u ich stowarzyszenia pojawiło się oświadczenie na temat zaistniałej sytuacji.

„Jesteśmy wstrząśnięci niedoszłym zamachem na zdrowie i życie uczestników i uczestniczek II Marszu Równości w Lublinie. To był także atak na naszą godność, na filar demokracji, jakim jest prawo do zgromadzeń. Materiały wybuchowe, które miały być użyte podczas naszej pokojowej manifestacji, mogły doprowadzić do niewyobrażalnej tragedii” – napisali działacze.

Laureat Nagrody Toleracji oraz jego przyjaciele dziwili się, że oburzenia nie wykazali prezydenci miast ani dziennikarze, którzy wcześniej obwiniali całą społeczność LGBTQ+ za występ z kukłą abp Jędraszewskiego.

„Uważamy, że za tę eskalację nienawiści odpowiadają dziennikarze dobrej zmiany, hierarchowie kościoła a także politycy i polityczki PiS. Dehumanizujecie nas na każdym kroku, mówicie o nas jako o tęczowej zarazie, zboczeńcach i wynaturzeniu. Głęboko się obawiamy, że doprowadzicie w końcu do tragedii” – dodali aktywiści.

Kolorowi filantropi są przekonani o tym, że jesli ich czarny scenariusz się ziści, Z krwią na rękach będą musiały żyć wymienione wyżej postacie. To samo można powiedzieć o Januszu Korwin – Mikke’m. Ostatnio jeden z liderów Konfederacji w rozmowie z Kamilą Biedrzycką gorąco przekonywał, że „trzeba wyrżnąć te wszystkie elity, które popierają zboczenia”.

Łaskawca zapewnił później, że za ewentualnych rządów współtworzonej przez niego koalicji nic by się nam nie stało. Tylko co nam po takich deklaracjach, skoro omamione przez niego jednostki nasłuchają się tego bełkotu i włączą się w nakręcanie spiralę hejtu? Co więcej, grupa politycznych nacjonalistów, w skład której wchodzi partia KORWIN, dąży do uchwalenia ustawy anty – LGBTQ+. Najwyższa pora, by fan muszek dojrzał emocjonalnie do zrozumienia, że przemoc psychiczna jest tak samo zła, jak rękoczyny.

Sajgon

Członkowie Stowarzyszenia Marsz Równości w Lublinie z otwartą niechęcią spotkali się już miesiąc przed spacerem, zanim jeszcze zdążyli zgłosić chęć jego zorganizowania magistratowi. Wtedy ktoś napisał do aktywistów na Instagramie, by uprzedzić o planach rozjechania ich samochodem. Ekipa NGO zgłosiła to policji, ale ostatecznie uznała wiadomość za głupi żart jakiegoś dzieciaka.  Kiedy od „Wielkiej Promocji Homoseksualizmu” dzieliły nas trzy dni, Kadra lubelskiego NGO otrzymała kolejne pogróżki. Tym razem adresat elektroniczego listu podał swoje nazwisko.

„Pisał, że samochód jest już przygotowany, podobnie jak – tu cytat – »rajdowiec z żółtymi papierami, który go poprowadzi«. I jeszcze to: »Rozglądajcie się też od dupy strony, bo od tyłu dojedzie Was śmieciarka SUEZ, lub coś w zastępstwie. Sajgon, który Wam urządzimy, zapamiętacie na długo«” – wspominał Bart Staszewski w rozmowie z Renatą Kim.

Koniec e-maila odczłowieczał najmocniej. Mistrz reportażu wyczytał w nim bowiem, iż „tych tęczowych zboczeńców trzeba przeprowadzić w eskorcie policji szlakiem wyznaczonym przez prezydenta Żuka, z dawnego getta na Placu Zamkowym do baraków na Majdanku. „A tam już czeka infrastruktura do utylizacji tęczowego śmiecia, którą Niemcy nam wybudowali”.

Koordynator tęczowej wędrówki ponownie poprosił o pomoc stróżów prawa. Mimo, że – wbrew obietnicy – nikt z mundurowych nie odwiedził filmowca i na komendę musiał jechać sam, na miejscu został potraktowany „priorytetowo”. Nie potrafił jednak powiedzieć, kim jest internetowy wróg.

Strach działaczy urósł po przeczytaniu komentarzy, przed którymi ostrzegał ich redaktor naczelny Queer.pl. Treść tych wpisów sugerowała bliskie spotkanie z ciężarówką w przypadku, gdy adresaci zdecydują się zignorować prezydencki zakaz. Następna fala wpisów zawierała już imienne groźby skierowane do Barta, Honoraty i Alicji. Całą trójka w policyjnym zgłoszeniu zażądała natychmiastowego działania. I chociaż ekipa z Lubelskiego miała świadomość bycia „na celowniku”, to właśnie wiadomość o przygotowanej bombie zrobiła na niej największe wrażenie.

„Wpadłem w paranoję, wszędzie widzę jakieś zagrożenie, ludzi, którzy chcą mnie zabić albo zrobić krzywdę”– wyznał Staszewski.

Mimo wszystko, walczący o równość małżeńską społecznik nie uważa, by prezydent Żuk miał rację, odmawiając zgody na zorganizowanie wycieczki po sprawiedliwość. Jak podkreślił Bart, odmowa ze strony samorządowca była podyktowana jego wygodą, a nie troską. Polityk nie uwzględnił w swojej argumentacji małżeństwa terrorystów, lecz kontrmanifestacje faszystów. Z tymi powinien sobie natomiast poradzić, zapewniając jak najlepszą ochronę, a nie zmuszając obywateli do chowania się po kątach.

#maszpotępić

Głos w tej sprawie zabrało również Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza, które właśnie ruszyło z akcją #maszpotępić. Zespół Huberta Sobeckiego podkreślił, że „Nienawiść, którą zapałali niedoszli sprawcy, nie wzięła się znikąd” i wypunktował winnych szerzeniu homofobicznej pogardy za dotychczasowe przewinienia. Aktywiści porównali panującą w kraju wrogość wobec osób LGBTQ+ do zabijającego nas powoli smogu, zaś Marsze i Parady opisali jako „wzięcie haustu świeżego powietrza”.  Takiej ulgi w postaci możliwości przespacerowania się za rękę z ukochaną osobą, poczucia się bezpiecznie, możemy doświadczyć tylko raz w roku. Z jakiej racji nawet wtedy mamy czuć strach?

Za warte refleksji kadra MNW uznała też to, jak wszelkiego rodzaju przemocowcy osłabiają ochronne właściwości naszego ulicznego azylu. Warszawiacy zaznaczyli przy tym, że „sami i same nie jesteśmy w stanie obronić się przed zorganizowaną kampanią przemocy prowadzoną przez Prawo i Sprawiedliwość, polski rząd i urzędników publicznych, telewizję i inne publiczne media, prawicowe tygodniki i portale, fundamentalistów religijnych oraz hierarchów Kościoła Katolickiego, który już nawet symbolicznie nie broni ofiar homofobicznej przemocy”. Z tego względu konieczne jest, aby Ci najbardziej wpływowi gracze raczyli potępić całe zło, jakiego doświadczamy.

 „Politycy! Każda lesbijka, gej, osoba biseksualna, transpłciowa – każda nieheteronormatywna osoba, która dostała w twarz, była skopana na ulicy, wyrzucona z pracy, zastraszona przez sąsiadów, zadręczona w szkole, doprowadzona do samobójstwa… Każda z nich ryzykuje po prostu żyjąc w Polsce. Wy ponosicie jedynie ryzyko polityczne. To nie jest czas na tchórzostwo i polityczne kalkulacje. Dość bredni o »światopoglądzie« i »tematach zastępczych«. Nie chcemy pustych gestów i »wyrazów solidarności”. Nie chcemy wieńców na naszych grobach. Macie głośno i wyraźnie potępić nagonkę na ludzi LGBT+ prowadzoną przez władze, media i Kościół. Macie potępić homofobiczną i transfobiczną przemoc. Zanim będzie za późno” – apelowali członkowie organizacji.

Z pełną treścią oświadczenia możecie zapoznać się.  Tekst jest poruszający, ale czy wzruszenie poczują  wywołani do tablicy przez MNW  duchowni oraz urzędnicy?  I czy postawione warunki zdążą przed wyborami spełnić kandydaci na parlamentarzystów kolejnej kadencji? Oby.

A jak Wy czujecie się po wiadomości o udaremnionym zamachu? Jeśli macie ochotę, podzielcie się przemyśleniami na ten temat. Pamiętajcie, że w tych trudnych chwilach nie jesteście sami. Zachęcamy przy tym do podzielenia się dobrym słowem z Alicją, Honoratą i Bartoszem.

Źródła:  newsweek.pl, lublin.wyborcza.pl, rp.pl, dorzeczy.plarslege.pl, natemat.pl, queer.pl, mnw.org.pl. wiadomosci.wp.pl, wiadomosci.dziennik.pl, kurierlubelski.pl  lublin.onet.pl [1] [2]       dziennikwschodni.pl [1] [2] facebook.com [1] [2] [3] [4] [5] fot. polityka.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz