Aktualności Lifestyle Travel 

Mój pierwszy Marsz Równości w… Manchesterze. Reportaż z „Krainy Deszczowców”

Manchester Pride to 4-dniowy festiwal, podczas którego celebruje się życie, tradycje i walkę o prawa osób LGBT+. Odbywa się on co roku, w tzw. weekend sierpniowego dnia wolnego, czyli ostatni poniedziałek sierpnia. W tym roku składał się z 6 głównych wydarzeń: głównego, 2-dniowego koncertu Manchester Pride Live (m. in. z Arianą Grande); Candlelit Vigil – Wieczór w Blasku Świec dla upamiętnienia ofiar HIV; the Superbia Weekend, the Gay Village Gathering, Manchester Pride Parade,w której wziąłem udział oraz Youth Pride MCR. Więcej o poszczególnych wydarzeniach można poczytać na oficjalnej stronie wydarzenia.

Manchester Pride Parade 2019 – ekwiwalent znanych w Polsce marszy równości – liczył sobie około 10,000 uczestników w 150 grupach przedstawicieli firm, instytucji i grup społecznościowych. Jest tak popularna, że trzeba się na nią rejestrować dużo wcześniej. Parada przechodzi przez centrum miasta, gorąco witana przez tłumy złożone z osób LGBT+, sojuszników, ludzi zaciekawionych wydarzeniem i turystów.

Impreza przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Przed dniem Pride Parade w głowie miałem różne obrazy z transmisji marszy równości z Polski: niektóre radosne i pełne dobrej energii, inne smutne, a niektóre – ukazujące nienawiść pewnych środowisk – wręcz zatrważające. My, emigranci przejmujemy się losami Polski, bo nadal czujemy się Polakami. I pewnie zawsze będziemy. Oprócz tego mamy w Polsce rodziny, przyjaciół. Chcemy dla nich jak najlepiej, dlatego wielu z nas martwi obecna nagonka na osoby LGBT+.

Z jednej strony cieszy mnie ilość marszy równości, z drugiej – przeraża przemoc ze strony mniej lub bardziej zorganizowanych chuliganów, którym pozwala się wykrzykiwać nienawistne hasła, czy nawet fizycznie atakować osoby nieheteronormatywne. Napaści wandali na Manchester Pride Parade się, oczywiście, nie spodziewałem. Przywdziawszy tęczowy strój otrzymany w pracy (reprezentowałem firmę, gdzie jestem zatrudniony), spodziewałem się natomiast możliwości doświadczenia pojedynczych aktów homofobii.

Kiedy szliśmy w Paradzie, na ulicach entuzjastycznie witały nas tłumy. Odczuwało się bezpieczną atmosferę otwartości, radości i akceptacji. Ludzie stali na całej długości Parady. Machali do nas, robili sobie z nami zdjęcia. Siedzieli nawet na parapetach domów, biur. Uderzyła mnie niska liczba policjantów i policjantek. Pojedynczych funkcjonariuszy można było spotkać co 80-100 metrów. Po drodze widać było kilka grup religijnych wspierających Paradę. Widziałem tylko jedną grupę religijną potępiającą wydarzenie, która stała z boku, wygwizdaną przez uczestników i widzów. Wznosili nienawistne hasła, co nie było przyjemne do oglądania, Potem dowiedziałem się, że próbowali zatrzymać Paradę. Na szczęście jeden z widzów trzymał przed nimi wysoko napis o treści „Bóg Was kocha”, którym poprawiał nastrój uczestnikom.

Równie zachwycona była Ola Sobańska, która na paradę specjalnie przyleciała z Polski, a doświadczyła jej z pozycji „widza”.

Manchester Pride to przede wszystkim parada, którą większość ogląda bez czynnego uczestnictwa. W prawie 3-godzinnym przemarszu udział biorą przedstawiciele i przedstawicielki firm, takich jak Coca-Cola. Obecne są, ponadto delegacje instytucji: policji, straży pożarnej, tudzież służby zdrowia; organizacji, wśród których możemy wymienić Lesbian & Gay Immigration Group, a nawet Manchester’owskiego Klubu Biegacza. Przemarsz Lesbian & Gay Immigration Group wzruszył mnie w tym roku najbardziej. Przyznam przy tym, że dwa lata temu największe wrażenie zrobiła na mnie policja! Tęczowi, uśmiechnięci funkcjonariusze i polakierowany na tęczowo radiowóz. Wyobraźcie sobie coś podobnego w Polsce! Nie do wiary. Ale tak naprawdę najbardziej podoba mi się to, że w paradzie i innych wydarzeniach zrealizowanych w ramach Pride Weekend uczestniczą zarówno osoby hetero, jak LGBTQ+. Rodziny, staruszkowie, dzieci, ciemnoskórzy, biali… Wszyscy świętują Pride!

Karolina Chmielewska*, zamieszkała w Greater Manchester. W Wielkiej Brytanii żyje od 13 lat. W tym roku na Pride była po raz pierwszy, ale – jak entuzjastycznie podkreśla – „na pewno nie ostatni”.

Byłam z córką i partnerem, to młodej pierwsza parada w życiu. Była zachwycona, my zresztą też. Młoda jest trochę pogubiona, niestety ludzie są mało tolerancyjni … Ale tam zobaczyła ogromne wsparcie i tysiące ludzi pozytywnie nastawionych. Była moc! Nieprzyjemności jeszcze większych nie miała, na szczęście, ja za to tak… Komentarze „że jak, że co to znaczy że córka jest les? Że do lekarza z nią” itp. Okropne…

Takie właśnie krzywdzące postawy próbuje zmienić Ola Sobańska, która na Manchester Pride nie wybrała się prywatnie.

Przede wszystkim jeżdżąc na marsze równości lub parady zawsze czuję się reprezentantką Fabryki Równości. Dzięki moim kolegom i koleżankom zaangażowałam się w walkę o równe prawa dla osób odbiegających od heteronormatywizmu, co bez wątpienia miało ogromny wpływ na moje coraz częstsze i szersze uczestnictwo w marszach. Ogólnie jako stowarzyszenie staramy się pojawiać na jak największej ilości tego typu wydarzeń, żeby dumnie wspierać społeczność LGBT+. Sami przecież też potrzebujemy wsparcia!

Z kolei po paradzie, która  wraz z Wieczerzą w Blasku Świec, jest – w pewnym sensie – tą „poważniejszą częścią”, Ola skorzystała z „czysto rozrywkowej” części imprezy.

W ramach after party poszłam z dwiema koleżankami na Gay Village [dzielnica miasta z dużą liczbą pubów, kafejek i restauracji z motywami LGBT+ (przyp. red.)]. Kilka skrzyżowanych ulic zapełnionych klubami i ludźmi! Nie dało się przejść! Odwiedziłyśmy kilka miejsc i potańczyłyśmy. Szczerze, to nie przepadam za klubami, więc nadrobiłam za cały rok, ale koleżanki były zachwycone!

Świetnie bawiła się też Karolina z rodziną:

Byliśmy w „wiosce” [Gay Village (przyp. red.)] Bawiliśmy się wyśmienicie, dużo muzyki na żywo było, DJ’e, fajna atmosfera, zero agresji i niebezpieczeństwa, mnóstwo kolorów, pyszne jedzenie, malowanie twarzy i ciała. Było bajkowo. Czułam miłość do wszystkich i od wszystkich. Byliśmy w kilku pubach, a w Village ludzie bawili się na ulicy, muza na żywo i DJ’e także na ulicy. Ogromne, kolorowe party. Żałujemy, że niestety nie mogliśmy zostać dłużej na koncertach. Ale może w następnym roku się uda.

Zapytana, jak Manchester Pride wypada w porównaniu do innych tego typu imprez, Karolina ocenia Manchester bardzo pozytywnie:

Nottingham było ok, ale Manchester je przebija. W Notts nie działo się aż tyle, było o wiele skromniej.

 Tymczasem Ola wskazuje różnice między Pride, a Marszami Równości w Polsce:

Wydaje mi się, że ciężko porównać Manchester Pride do polskich marszy równości. Zasadniczą różnicą jest fakt, że polskie organizacje pro-równościowe wciąż walczą i krzyczą o równe prawa. Oczywiście bawimy się na after party oraz uśmiechamy się i tańczymy w trakcie przemarszu, ale wciąż poprzez marsze staramy się osiągnąć tą równość. W Manchesterze, jeśli ktoś kontrmanifestuje to jest to jedna osoba stojąca na chodniku, którą otoczenie uważa za dziwaka.  Jeśli natomiast chodzi o after party w manchesterowskim Gay Village – cóż mogę powiedzieć? Impreza pomarszowa w UK to jak zebranie wszystkich afterów w Polsce w jedno miejsce. Dziesiątki klubów świętuje Pride, a ponadto odbywają się koncerty światowych gwiazd!

Walka o prawa osób LGBT+ trwa, zwłaszcza w Polsce. A jeśli ktoś chciałby złapać oddech i naładować baterie, to polecam mały wypad za rok na Manchester Pride. Dlaczego? Myślę, że najlepiej tłumaczy to nasza przedstawicielka Fabryki Równości:

To bardzo budujące, że ostatecznie parada równości kojarzy się Anglikom i Angielkom z zabawą i dumą, a nie z walką. Flagi tęczowe wiszą na każdym rogu, sklepie, aptekach, bankach, instytucjach, restauracjach… dosłownie wszędzie! Ludzie, niezależnie od orientacji cieszą się, że miasto nabiera tęczowych kolorów już kilka tygodni przed paradą. To wszystko daje nam nadzieję, że kiedyś w Polsce również będziemy świętować równe prawa, a problemy, z jakimi aktualnie się mierzymy będą tylko wspomnieniem, które będziemy opowiadać wnukom i wnuczkom!

*imię i nazwisko zmienione, w obawie przed dyskryminacją w Polsce oraz wśród Polonii w UK

Autorki/rzy zdjęć: Rainbowstar.pl, Ola Sobańska i Karolina Chmielewska.

Polecane artykuły

Zostaw komentarz