Jak podaje Ogólnopolski Strajk Kobiet, w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia zapadło uniewinniające rozstrzygnięcie (wyrok V W 2415/25) w głośnej sprawie Marty Lempart oraz Marty Puczyńskiej, kończące wielomiesięczny proces dotyczący używania słów wulgarnych podczas zgromadzenia publicznego pod Sejmem.
Choć postępowanie mogło zostać sfinalizowane na etapie wniosku o naganę, oskarżyciel publiczny zdecydował się na pełną ścieżkę procesową z udziałem biegłych, by ostatecznie – co podkreślił skład orzekający – zaniechać stawiennictwa na kolejnych rozprawach, mowie końcowej oraz samym ogłoszeniu wyroku.
W ustnym uzasadnieniu orzeczenia sąd wskazał, że choć formalnie doszło do wypowiedzenia słów powszechnie uznawanych za niecenzuralne, to ocena tego czynu nie może abstrahować od szerokiego tła społeczno-politycznego. Wydarzenia te miały miejsce bezpośrednio po sejmowym głosowaniu nad nowelizacją Kodeksu karnego w zakresie depenalizacji pomocy w przerywaniu ciąży. Sąd uznał za wiarygodne wyjaśnienia obwinionych, iż ich reakcja była bezpośrednią odpowiedzią na wynik głosowania, który stał w jawnej sprzeczności z obietnicami wyborczymi formacji politycznych, do popierania których aktywistki same wcześniej namawiały obywateli.
Organ orzekający, mimo krytycznego stosunku do używania wulgaryzmów w przestrzeni publicznej, zwrócił uwagę na brak konkretnego adresata zniewagi. Słowa Marty Lempart były wymierzone w koalicję rządzącą jako całość, a motywacją ich użycia był silny, uzasadniony społecznie sprzeciw oraz emocje podzielane przez dużą część zgromadzonych. W ocenie sądu działanie to nastąpiło w obronie interesu społecznego, co znosi cechę społecznej szkodliwości czynu.
W wyroku podkreślono również selektywność działań organów ścigania. Sąd zauważył, że policja nie interweniowała wobec innych uczestników protestu z podobnymi transparentami, a także rzadko wykazuje zainteresowanie nieparlamentarnym językiem używanym przez samych polityków na sali plenarnej. Zdaniem sądu ściganie uczestników manifestacji w takich okolicznościach nosi znamiona hipokryzji. Skład sędziowski rozszerzył interpretację pojęcia „nieprzyzwoitości”, wskazując, że o ile słowa aktywistek były niestosowne językowo, o tyle mianem nieprzyzwoitych można określić także określone działania polityczne, które ten sprzeciw wywołały.

