Protest społeczności LGBTIQ+ przed KPRM w Warszawie

Autor: RS

W sobotę, 25 kwietnia 2026 roku, przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie odbyła się głośna manifestacja środowisk LGBT+, będąca wyrazem narastającej frustracji z powodu opieszałości rządu w kwestii realizacji wyroków sądowych dotyczących par jednopłciowych.

Kilkaset osób zgromadzonych w Alejach Ujazdowskich domagało się od gabinetu Donalda Tuska pełnego wdrożenia przełomowego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada 2025 roku oraz wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Protest, prowadzony przez aktywistę Barta Staszewskiego, był bezpośrednią odpowiedzią na sygnały płynące z resortów, sugerujące, że rząd rozważa ograniczenie skutków tych wyroków jedynie do konkretnej pary, której dotyczył spór prawny, zamiast wprowadzić rozwiązania systemowe.

Atmosfera pod budynkiem kancelarii była nasycona poczuciem zawodu wobec Koalicji 15 października, której środowiska tęczowe udzieliły wcześniej ogromnego kredytu zaufania. Bart Staszewski, przemawiając ze sceny, postawił premierowi szereg retorycznych pytań: „Panie premierze, dlaczego przez pół roku rząd nie zrobił nic, aby wykonać wyrok TSUE w sprawie transkrypcji małżeństw? Dlaczego nie chcecie zburzyć tego muru, który nadal oddziela nas od demokratycznej Europy?”.

Aktywista wskazał, że urzędy stanu cywilnego są gotowe do zmian, a Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało już odpowiednie rozporządzenie. Według jego relacji, dokument ten wymaga jedynie podpisu ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego, który jednak ma zasłaniać się koniecznością zmian ustawowych, co Staszewski określił mianem „sabotażu i kapitulacji”.

Teraz, kiedy ten temat stał się tematem publicznym, kiedy zaczęliśmy protestować, pokazywać się na ulicach, okazuje się, że politycy dostali tempa. I najważniejsze jest też to, żeby to tempo nie skończyło się na tym, że powstanie jakaś quasi ustawa, która ma coś uregulować. Bo nie trzeba ustawy, trzeba rozporządzenia. Trzeba nalegać na premiera Donalda Tuska, bo nie łudźmy się, że minister Kierwiński nie realizuje tutaj swojej wizji.

Minister Kierwiński realizuje wizję rządu, wizję szefa rządu Donalda Tuska. Więc jeżeli mówimy o tym, że minister Kierwiński nie podpisuje, że powołuje jakąś komisję, to znaczy, że taka jest wola pana premiera Donalda Tuska. [buczenie] Ta sprawa powinna być ponadpartyjna. Ta sprawa powinna być ponad jakimikolwiek podziałami, bo chodzi o to, że my jako obywatele, którzy przez osiem ostatnich lat byliśmy ofiarą ataków rządu PiS-u, my, którzy siedzieliśmy na ulicach, byliśmy aresztowani, prześladowani, kryminalizowani, wytykani palcami, wskazywani jako obywatele drugiej kategorii.

Musimy dzisiaj przypomnieć, że chcemy tak podstawowej rzeczy. Wzięliśmy ślub za granicą, chcemy, żeby był rozpoznany w Polsce.A teraz słyszymy jeden z nowych pomysłów, o którym mówi minister Sprawiedliwości pan minister Żurek, że wprowadza do obiegu takie obrzydliwe słowo małżeństwa weekendowe. Musimy się przed tym bronić.

W tłumie powiewały tęczowe flagi, a manifestujący skandowali hasła uderzające bezpośrednio w liderów koalicji rządzącej, takie jak „Tusk – kłamca” czy „Kosiniak, jesteś tchórz!”. Na transparentach można było przeczytać napisy: „TSK ŁŻE”, „Stop segregacji małżeństw” oraz „W 2022 Tusk osobiście obiecał nam ślub. W 2024 też”.

W dwudziestym drugim roku po Kongresie Kobiet we Wrocławiu szłyśmy sobie przez parking i patrzymy, tam pan Tusk. No to żeśmy podeszły i się pytamy: możemy zadać pytanie? Tak. Panie premierze, kiedy będziemy mogły wziąć ślub? To było rok przed wyborami. I pan Donald Tusk się zamyślił i mówi: No, za rok i parę miesięcy. Czyli w dwudziestym czwartym. Tak. Dobrze. No to super, to do zobaczenia. Człowiek się śpieszył, więc nie zawracaliśmy więcej dużo gitary.

Ale kilka miesięcy potem szykowałyśmy Marsz Równości w Jeleniej Górze. I tam był wiec wyborczy i przed tym wiecem patrzymy przez rynek idzie Donald Tusk. No to podeszłyśmy. I sam do nas się, do mnie po trzecie przywitał. Czy mnie pan pamięta? Tak, pamiętam. A czy ten ślub mój w przyszłym roku to jest aktualny? Tak, aktualny. Patrząc nam w oczy, Donald Tusk obiecał nam, że w dwudziestym czwartym roku będziemy mogły wziąć ślub.

Wśród protestujących znalazły się osoby, których życie bezpośrednio zależy od uregulowania tych kwestii, jak Artur i Cezary, mężowie od 2023 roku, którzy po powrocie z Wielkiej Brytanii w świetle polskiego prawa pozostają obcymi sobie ludźmi. Artur w rozmowie z mediami nie krył rozczarowania: „Politycy przed wyborami zawsze coś nam obiecują, a potem nic się nie dzieje. Niewiele się ten rząd różni od PiSu”.

Szczególnie emocjonalne było przemówienie pisarki Renaty Lis, która wraz z partnerką Elżbietą Czerwińską czeka na uznanie ich związku od ponad 30 lat. Lis odniosła się do pogardliwych określeń o „turystyce małżeńskiej”, deklarując: „Będziemy przychodzić pod Wasze pałace i będziemy krzyczeć: równość dla wszystkich”. W podobnym tonie wypowiadały się Dorota i Małgorzata, które przyznały, że uwierzyły politykom w obietnice o powrocie praworządności, a teraz czują się „wystawione dupą do wiatru”. Uczestnicy zgromadzenia wysłuchali również specjalnie przygotowanego na tę okazję wystąpienia prof. Ewy Łętowskiej, która podkreśliła, że walka o równe prawa nigdy się nie kończy.

Mimo deklaracji Ministerstwa Cyfryzacji i MSWiA o trwających pracach nad zmianą wzorów dokumentów – w tym zastąpieniem określeń „kobieta” i „mężczyzna” terminami „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek” – protestujący nie dają wiary zapewnieniom o dobrej woli rządu. Sędzia Olimpia Barańska-Małuszek, obecna na proteście, apelowała o natychmiastowe wydanie rozporządzenia, by osoby LGBT+ przestały być przedmiotem dyskusji, a stały się ludźmi.

Zgromadzenie, które przebiegło bez incydentów, zakończyło się zapowiedzią kolejnej demonstracji na 17 maja. Na ręce premiera skierowano list, w którym organizacje społeczne domagają się niezwłocznej transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa, podkreślając, że w państwie prawa wyroki najwyższych instancji nie mogą być ignorowane.