Światowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii

Autor: RS

Świat, w którym żyjemy, potrafi być bezwzględny dla każdego, kto w jakikolwiek sposób odstaje od przyjętej przez większość normy. 17 maja, kiedy obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii (IDAHOBIT), staje się corocznym rachunkiem sumienia z tego, jak jako społeczeństwo radzimy sobie z szacunkiem do drugiego człowieka.

Data ta nie jest przypadkowa – upamiętnia moment z 1990 roku, kiedy Światowa Organizacja Zdrowia oficjalnie wykreśliła homoseksualizm z listy chorób. Tegoroczne obchody, pod hasłem „W sercu demokracji”, przypominają, że bez równości i bezpieczeństwa dla wszystkich obywateli, system demokratyczny staje się jedynie pustą fasadą. W Polsce rzeczywistość osób nieheteronormatywnych i transpłciowych wciąż jednak drastycznie odbiega od europejskich standardów.

Codzienność osób LGBTI w Polsce to wciąż walka z uprzedzeniami, niewyszukaną agresją i systemową obojętnością. Badania Agencji Praw Podstawowych UE pokazują, że aż 40% osób ze społeczności doświadczyło w ostatnich latach molestowania lub przemocy. Co gorsza, aż dwie trzecie respondentów nad Wisłą uważa, że poziom nienawiści w ich otoczeniu wzrósł. Jako głównego winnego wskazują oni język debaty publicznej – wypowiedzi polityków oraz przedstawicieli władz.

Polska od trzech lat zamyka ranking ILGA Europe, badający poziom ochrony praw osób LGBTI w krajach Unii Europejskiej, zajmując w nim ostatnie miejsce. Prawnicy i aktywiści podkreślają, że organy państwa przez lata nie tylko nie zwalczały uprzedzeń, ale wręcz legitymizowały nienawiść, czego symbolem stały się m.in. samorządowe uchwały przeciwko tzw. „ideologii LGBT”.

Światełkiem w tunelu stały się wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych, które unieważniły te dyskryminujące akty prawne po skargach Rzecznika Praw Obywatelskich. Sądy wprost uznały, że uchwały te tworzyły wrogą, zastraszającą i uwłaczającą atmosferę wobec ludzi, a także nawoływały do łamania prawa zakazującego dyskryminacji.

Jednym z największych problemów systemowych jest brak odpowiednich przepisów w Kodeksie karnym. Polskie prawo wciąż nie traktuje przestępstw oraz mowy nienawiści motywowanych homofobią czy transfobią w sposób szczególny, tak jak dzieje się to w przypadku rasizmu czy ksenofobii. W efekcie sprawcy publicznych ataków werbalnych często pozostają bezkarni. Sądy powszechne szukają jednak alternatywnych dróg ochrony obywateli. Nadzieję przyniósł głośny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który orzekł, że osoby LGBTI mogą domagać się ochrony dóbr osobistych na drodze cywilnej, gdy są publicznie lżone i nazywane m.in. „zboczeńcami”. Sąd wprost nazwał takie sformułowania mową nienawiści.

Brak instytucjonalizacji związków osób tej samej płci uderza w tysiące par w najbardziej prozaicznych, życiowych sytuacjach. Osoby te są pozbawione prawa do wspólnego opodatkowania, zwolnień z podatku od darowizn, a nawet prawa do zasiłku opiekuńczego w przypadku choroby partnera. Najbardziej dramatyczne konsekwencje ponoszą jednak dzieci wychowywane w takich relacjach. Polskie urzędy konsekwentnie odmawiają transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia, przez co maluchy nie mogą uzyskać numeru PESEL ani polskich dokumentów tożsamości, trafiając w prawną próżnię. Blokowane bywa również potwierdzanie ich polskiego obywatelstwa. Sprawy te, przy wsparciu m.in. Helsińskiej Fundacji Praw Człeczka, regularnie trafiają przed Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

Pewien przełom widać jednak na horyzoncie. Aktualnie w Sejmie rozpatrywane są projekty ustaw dotyczące statusu osoby najbliższej oraz umowy o wspólnym pożyciu. Rzecznik Praw Obywatelskich zaopiniował je pozytywnie, uznając, że realizują one wyroki ETPCz i mieszczą się w ramach polskiego porządku konstytucyjnego. Dodatkowo RPO monitoruje sprawę wykonania przełomowego wyroku TSUE z listopada 2025 roku, który potwierdził obowiązek transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych przez polskie urzędy.

Osobnym, niezwykle bolesnym rozdziałem jest sytuacja osób transpłciowych. Przez dekady jedyną ścieżką uzgodnienia płci w Polsce była ta wypracowana przez praktykę sądową – wymagająca od osoby przechodzącej tranzycję pozwania do sądu własnych rodziców. Procedura ta powszechnie uznawana była za upokarzającą i stygmatyzującą.

Sytuację zmieniła niedawna uchwała Sądu Najwyższego z 4 marca 2025 roku. Sąd uznał, że zmiana oznaczenia płci w akcie urodzenia może odbywać się w trybie nieprocesowym. To fundamentalny krok naprzód, eliminujący konieczność stawiania rodziców w roli przeciwników procesowych. W praktyce jednak wciąż pojawia się wiele wątpliwości interpretacyjnych, a środowiska prawnicze stale apelują o jednoznaczną, nowoczesną ustawę.

Równość nie rodzi się jednak wyłącznie na poziomie suchych zapisów ustawowych – jej fundamentem jest kultura i edukacja. Kluczowe okazuje się podejście samego wymiaru sprawiedliwości do człowieka, który staje na sali sądowej.

Aby uwrażliwić sędziów, adwokatów i radców prawnych na potrzeby tej grupy społecznej, organizacje pozarządowe prowadzą specjalne cykle szkoleniowe. Powstały m.in. praktyczne przewodniki pozwalające prawnikom samodzielnie ocenić, czy ich zachowanie na sali rozpraw jest wolne od stereotypów i uprzedzeń. Jak podkreślają eksperci, równe traktowanie przed obliczem sądu to pierwszy i najważniejszy sprawdzian z tego, czy państwo stoi po stronie swojego obywatela.

W obliczu globalnych trendów, gdzie w wielu miejscach na świecie prawa osób LGBTIQ+ są ponownie ograniczane, a mniejszości stają się wygodnymi kozłami ofiarnymi w grach politycznych, głos organizacji międzynarodowych brzmi wyjątkowo donośnie. Organizacja Narodów Zjednoczonych w swoim oficjalnym stanowisku przypomina prostą prawdę: bycie sobą nigdy nie powinno być przestępstwem. Gdy prawa człowieka są zagrożone, osoby LGBTIQ+ często należą do pierwszych, które ponoszą tego konsekwencje.

Razem wybierzmy bezpieczeństwo, godność i równość dla wszystkich.