Decyzja KE w spr. terapii konwersyjnych

Autor: RS

Komisja Europejska udzieliła oficjalnej odpowiedzi na trwające od miesięcy naciski społeczne w sprawie zakazu tzw. terapii konwersyjnych.

Choć Bruksela jednoznacznie potępia praktyki mające na celu zmianę orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej, unijny organ wykonawczy podjął decyzję o nieprzeprowadzaniu odgórnej legislacji na poziomie wspólnotowym. Odpowiedzialność za wprowadzenie zakazów została w pełni przeniesiona na państwa członkowskie.

Bezpośrednim impulsem do zajęcia stanowiska przez Komisję była Europejska Inicjatywa Obywatelska. Petycja w tej sprawie zebrała ponad milion podpisów, co zgodnie z unijnym prawem obligowało instytucję do wydania oficjalnego komunikatu przed 17 maja 2026 roku. Choć presja społeczna była ogromna, Bruksela uznała, że nie posiada odpowiednich kompetencji prawnych do skutecznego narzucenia takich przepisów wszystkim krajom członkowskim.

Zamiast twardego prawa, Komisja Europejska zapowiedziała przyjęcie w 2027 roku specjalnej rekomendacji. Dokument ten będzie wzywał rządy poszczególnych państw do wprowadzenia wewnętrznych zakazów na poziomie krajowym. Unijni urzędnicy stoją na stanowisku, że skoordynowana presja polityczna przyniesie w tym przypadku lepsze efekty niż próby tworzenia unijnego prawa, które mogłoby zostać łatwo podważone przed sądami.

Decyzja ta wywołała natychmiastowe reakcje na najwyższych szczeblach władzy w Brukseli. Głos w sprawie zabrała przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, deklarując pełne wsparcie dla postulatów zawartych w petycji.

Dziś zobowiązujemy się do przyjęcia rekomendacji dla państw członkowskich, wzywającej je do zakazania praktyk konwersyjnych w całej UE. Nie ma dla nich miejsca w naszej Unii. UE dumnie stoi u boku społeczności LGBTIQ+ i potwierdza swoją wizję Unii Równości – miejsca, w którym każdy może żyć swobodnie, otwarcie i autentycznie.

Równie stanowcze stanowisko przedstawiła unijna komisarz do spraw równości, Hadja Lahbib. Po spotkaniu z autorami petycji nie szczędziła ona słów krytyki wobec samych metod pseudomedycznych, które wciąż pozostają legalne w dziewiętnastu krajach Wspólnoty.

To haniebna praktyka, to niedopuszczalna praktyka, to nie jest leczenie, to ukryta przemoc. Nikt nie powinien przez coś takiego przechodzić.

W oficjalnym, dziewięciostronicowym dokumencie uzasadniającym decyzję, Komisja tłumaczy jednak, że unijne ramy prawne uniemożliwiają stworzenie skutecznej, ogólnoeuropejskiej ustawy. Z analiz Brukseli wynika, że forsowanie takiego rozwiązania na poziomie federalnym spotkałoby się z blokadą prawną, a sam zakaz byłby kruchy i nieskuteczny w starciu z suwerennością państw członkowskich w obszarze zdrowia czy prawa karnego.

Stanowisko Komisji wywołało głębokie podziały wśród aktywistów i organizacji pozarządowych. Część środowisk związanych z ofiarami tych praktyk nie kryje rozczarowania i uważa ruch Brukseli za przejaw słabości. Głos w tej sprawie zabrał Benoît Berthe Siward, założyciel kolektywu „Rien à guérir”.

My, ofiary i ocaleni z praktyk konwersyjnych, przyjmujemy decyzję Komisji Europejskiej z głębokim niezrozumieniem i gniewem.

Rozgoryczenia nie kryje również Mattéo Garguilo, współprzewodniczący stowarzyszenia ACT, które było głównym motorem napędowym miliona obywatelskich podpisów.

Komisja wybrała najmniej ambitną drogę do powstrzymania tych barbarzyńskich praktyk, mimo że miała poparcie społeczne obywateli z wielu krajów oraz Parlamentu Europejskiego.

W obronie strategii przyjętej przez Brukselę stają jednak niektórzy eksperci i dyplomaci, którzy wskazują na realizm polityczny i ryzyko, jakie niosłoby za sobą przekroczenie unijnych uprawnień. Rémy Bonny, dyrektor wykonawczy organizacji Forbidden Colours, zwraca uwagę na potencjalne konsekwencje błędu proceduralnego.

W rzeczywistości Komisja Europejska ma rację, mówiąc, że nie są to kompetencje unijne. Strategicznie nie byłoby nic bardziej szkodliwego niż przegranie przed sądem skargi wniesionej przez jakiś reakcyjny kraj, który wygrałby tę sprawę.

Podobne różnice w ocenie sytuacji widoczne są wśród europarlamentarzystów, którzy pod koniec kwietnia poparli rezolucję wzywającą do zakazu, mimo sprzeciwu lub wstrzymania się od głosu części prawicowych deputowanych. Marc Angel, socjalistyczny eurodeputowany i współprzewodniczący Intergrupy LGBTQI+ w Parlamencie Europejskim, wyraził zadowolenie, że Bruksela wzięła pod uwagę potrzeby osób najbardziej narażonych na dyskryminację. Z kolei ekologiczna europarlamentarzystka Mélissa Camara oceniła odpowiedź Komisji jako zbyt nieśmiałą w stosunku do skali traum, jakie wywołują te procedury.

Mimo nieprzychylnych komentarzy, KE broni swojego zdania:

Komisja Europejska przyjęła dziś komunikat w odpowiedzi na europejską inicjatywę obywatelską „Zakaz praktyk konwersyjnych w Unii Europejskiej”. Odpowiedź ta pojawia się zaledwie cztery dni przed Międzynarodowym Dniem Walki z Homofobią, Transfobią i Bifobią (IDAHOT), potwierdzając zaangażowanie Komisji na rzecz praw osób LGBTIQ+ i budowania prawdziwej unii równości.

Praktyki konwersyjne opierają się na fałszywym założeniu, że osoby LGBTIQ+ są chore. Te szkodliwe interwencje mogą prowadzić do długotrwałych szkód psychicznych i fizycznych. Zgodnie ze sprawozdaniem Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej 24 % osób LGBTIQ+ w UE doświadczyło takich praktyk, w tym przemocy fizycznej i seksualnej, znęcania się werbalnego i poniżania. Liczba ta niemal podwaja się w przypadku transpłciowych kobiet i mężczyzn. Europejska inicjatywa obywatelska – poparta przez 1,1 mln obywateli UE – zwróciła się do Komisji o podjęcie działań i zaproponowanie prawnego zakazu praktyk konwersyjnych skierowanych do obywateli LGBTQ+.

Komisja przeanalizowała możliwości prawne i zamierza przyjąć zalecenie Komisji, w którym wezwie państwa członkowskie UE do zakazania praktyk konwersyjnych. Każdy członek społeczności LGBTIQ+ powinien móc być tym, kim jest, żyć z dumą, bez przemocy, dyskryminacji i strachu. Komisja przyjmie swoje zalecenie w 2027 r., zobowiązując się do wspierania państw w ich wysiłkach na rzecz zakazania tych szkodliwych praktyk. Wraz z zaleceniem Komisja zaproponuje środki uzupełniające.

Na dzień dzisiejszy jedynie osiem państw członkowskich Unii Europejskiej wprowadziło na poziomie krajowym jasne przepisy zakazujące stosowania „terapii” konwersyjnych. W tym gronie znajdują się Francja, Belgia, Cypr, Niemcy, Malta, Portugalia, Hiszpania oraz Grecja.