W wieku 79 lat odeszła Stanisława Celińska, jedna z najwybitniejszych i najbardziej wszechstronnych postaci rodzimej sceny artystycznej. Wiadomość o śmierci legendarnej aktorki i wokalistki wstrząsnęła środowiskiem artystycznym oraz tysiącami wielbicieli jej talentu w całym kraju. Informację tę oficjalnie potwierdził menadżer artystki, Maciej Muraszko.
Jako pierwsza tę bolesną wiadomością podzieliła się Joanna Trzcińska, która wspólnie z artystką prowadziła jej oficjalny profil w mediach społecznościowych. W poruszających słowach pożegnała bliską osobę, podkreślając głęboką duchowość i wyjątkowy charakter zmarłej.
Z wielką rozpaczą muszę Państwa poinformować, że dziś po południu odeszła Nasza Stasia. Mam wielką nadzieję, że spotkała się już z Bogiem, którego tak bardzo kochała. Stasia była Wspaniałym Człowiekiem, Najlepszym jakiego znałam…
Stanisława Celińska była symbolem aktorskiego kunsztu i niezwykłej wrażliwości, która pozwalała jej z równą swobodą kreować role dramatyczne, jak i brawurowe postacie komediowe. Warszawską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną ukończyła w 1969 roku pod opiekuńczymi skrzydłami Ryszardy Hanin. Przez dekady swojej imponującej kariery stała się filarem warszawskich teatrów, występując m.in. na deskach Współczesnego, Ateneum, Dramatycznego czy Studia, na krótko wiążąc się także z Teatrem Nowym w Poznaniu.
W kinie zadebiutowała w sposób spektakularny, grając u boku Daniela Olbrychskiego w „Krajobrazie po bitwie” Andrzeja Wajdy, co natychmiast przyniosło jej nagrodę aktorską w Łagowie. Lata 70. ugruntowały jej pozycję jako jednej z najjaśniejszych, a zarazem najpiękniejszych gwiazd polskiego ekranu. Współpracowała z absolutną czołówką polskich reżyserów, w tym z Krzysztofem Zanussim, Stanisławem Bareją, Jerzym Antczakiem czy Kazimierzem Kutzem.
Jej talent regularnie nagradzano na najważniejszych festiwalach. Za pamiętną, tragikomiczną rolę Izy Gęsiareczki w „Spisie cudzołożnic” w reżyserii Jerzego Stuhra odebrała laury na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Widzowie i krytycy pokochali ją również za role w komediach „Złote runo” oraz „Fuks”, które przyniosły jej nominacje do Orłów. Statuetkę Polskiej Nagrody Filmowej oraz uznanie na festiwalu w Szanghaju zapewniła sobie genialną kreacją w filmie „Pieniądze to nie wszystko” Juliusza Machulskiego.
Celińska zapisała się w historii nie tylko jako ikona kina tradycyjnego, ale też jako artystka poszukująca i odważna. Jej rola w głośnych „Oczyszczonych” Sarah Kane w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego przeszła do historii teatru, przynosząc jej prestiżową nagrodę im. Aleksandra Zelwerowicza oraz Feliksa Warszawskiego. Za zasługi dla kultury została odznaczona m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi oraz radiowym „Wielkim Splendorem”.
Równie wielką miłością Stanisławy Celińskiej była muzyka. Jej przygoda z piosenką zaczęła się na festiwalu w Opolu w 1969 roku, by po czterech dekadach powrócić tam z dojrzałym, przejmującym utworem „Atramentowa rumba”, skomponowanym przez Macieja Muraszkę. Jej późniejsze albumy, takie jak „Nowa Warszawa” nagrana z Royal String Quartet czy platynowa „Atramentowa…”, pokazały, że potrafiła leczyć ludzkie dusze swoim głębokim, pełnym emocji głosem. Artystka chętnie angażowała się również w projekty charytatywne, wspierając m.in. Fundację Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi.
Odejście Stanisławy Celińskiej zamyka pewien niezwykły rozdział w historii polskiego teatru, filmu i estrady. Pozostaje po niej ogromny dorobek, setki niezapomnianych wzruszeń i głos, który na zawsze pozostanie w sercach słuchaczy.

