„Anomalia, patologia obecnych czasów”

Autor: RS

Trudno uciec od wrażenia, że w polskiej polityce czas dla niektórych liderów nie tylko się zatrzymał, ale wręcz zaczął biec wstecz. Jarosław Kaczyński podczas wczorajszej konferencji prasowej po raz kolejny postanowił zrecenzować rzeczywistość społeczną i prawną kraju, powracając do retoryki, która od dekad stanowi fundament jego politycznego uniwersum. Lider Prawa i Sprawiedliwości ostro skrytykował nowe rozporządzenie rządowe, nazywając je aktem „całkowicie sprzecznym z konstytucją”.

W opinii prezesa PiS, autorzy regulacji posługują się chwytami prawnymi, by uderzać w ustawowe i konstytucyjne fundamenty państwa. Dla polityka, który przez ostatnie lata wypracował funkcjonujący do dzisiaj mechanizm głębokich podziałów społecznych i sam współtworzył system zmian w wymiarze sprawiedliwości, obecne działania rządu stały się pretekstem do ogłoszenia alarmu w obronie tradycyjnego ładu.

Głównym punktem narracji Kaczyńskiego nie była jednak sama technika legislacyjna, a rzekome zagrożenie ideologiczne. Lider opozycji przekonywał, że w Polsce ma miejsce próba wdrożenia „bardzo głębokiej zmiany kulturowej”, która stawia interesy mniejszości ponad dobrem większości, a w szczególności – najmłodszych.

Przecież tu chodzi o interes dzieci. (…) Dzieci powinny mieć matkę i ojca. (…) W żadnym wypadku nie można dokonywać czegoś, co można określić jako eksperymenty na dzieciach – oświadczył Kaczyński.

Idąc o krok dalej, zapowiedział radykalne zaostrzenie kursu karnego po ewentualnym powrocie jego formacji do władzy. Zaproponował penalizację działań, które uznał za eksperymenty na małoletnich, sugerując wprowadzenie surowych sankcji więziennych. To jasna deklaracja, że zamiast ustępować miejsca nowemu pokoleniu i nowym realiom społecznym, lider PiS zamierza jeszcze mocniej i przy użyciu aparatu państwowego formatować życie codzienne Polaków.

Ta retoryka to stały element strategii politycznej Jarosława Kaczyńskiego, co potwierdzają jego wypowiedzi z ubiegłych lat. W 2022 roku, podczas serii spotkań w regionach, prezes PiS regularnie budował narrację opartą na wyśmiewaniu i marginalizacji problemów osób transpłciowych oraz społeczności LGBT. W Jedliczu przekonywał, że problem tożsamości płciowej dotyczy jedynie „promila ludzi”, a postulaty środowisk równościowych nazywał próbą „wysadzenia cywilizacji przez szaleńców”.

Podobne sformułowania padały z jego ust we Włocławku, gdzie ironizował na temat procedur korekty płci, co skończyło się nałożoną na niego naganą ze strony sejmowej Komisji Etyki. Z kolei w 2021 roku, podczas zamkniętych spotkań z klubami „Gazety Polskiej”, lider PiS wprost straszył „terrorem ideologicznym” z Zachodu i „zaczadzeniem” młodego pokolenia, obiecując, że jego partia pozostanie jedyną barierą chroniącą „normalny świat”.

Początki tej trwającej od ponad dwudziestu lat krucjaty instytucjonalnej sięgają czasów, gdy stolicą zarządzał jeszcze brat prezesa, zmarły tragicznie prezydent Lech Kaczyński. W latach 2004 i 2005 warszawski ratusz seryjnie zakazywał organizacji Parad Równości, argumentując to m.in. ochroną uczuć religijnych i obawą przed „niechcianymi wydarzeniami o charakterze seksualnym”. Decyzje te były regularnie uchylane przez wojewodę, a ostatecznie Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał działania ówczesnego prezydenta Warszawy za jawne naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Rzeczywistość społeczna zweryfikowała te zakazy. Choć w 2004 roku demonstracje musiały przybrać formę alternatywnego Wiecu Wolności, to już kilkanaście lat później, w 2019 roku, warszawska Parada Równości stała się prawdziwym świętem wolności, gromadząc blisko 80 tysięcy uczestników.

Próba powrotu do retoryki zakazów, penalizacji i odgórnego meblowania życia prywatnego obywateli pokazuje, jak głęboki jest rozdźwięk między linią polityczną nowogrodzkiej a dynamiką współczesnego społeczeństwa. Dla rosnącej grupy wyborców, zwłaszcza młodszych generacji, zacięta walka starszego pokolenia polityków z nieuchronnymi zmianami obyczajowymi jawi się przy tym jako symbol anachronizmu i braku zrozumienia współczesnego świata.