Histeria na prawicy: geje adoptują dzieci!

Autor: RS

Konserwatywna opozycja rusza do kolejnej ofensywy ideologicznej, wykorzystując kontrowersyjny reportaż telewizyjny jako pretekst do uderzenia w rząd Koalicji Obywatelskiej. Sprawa rzekomego procederu legalizacji zagranicznych adopcji dzieci przez pary jednopłciowe stała się dla polityków Prawa i Sprawiedliwości nowym narzędziem do pogłębiania polaryzacji społecznej i destabilizacji pozycji rządu w kluczowych metropoliach.

Punktem wyjścia dla politycznych ataków stał się histerycznie brzmiący materiał wyemitowany przez Telewizję wPolsce24, zatytułowany „Handel dziećmi – berlińskie taśmy prawdy”. Prawicowi publicyści przekonują w nim, że w urzędach stanu cywilnego w Gdańsku, Warszawie i Poznaniu – czyli miastach rządzonych przez polityków związanych z Koalicją Obywatelską – dochodzi do rzekomo prostego procederu legalizacji praw rodzicielskich wobec dzieci urodzonych przez surogatki za granicą.

Politycy PiS natychmiast podchwycili temat, nadając mu skrajnie dramatyczny ton i personalnie uderzając w struktury rządowe oraz samorządowe. Poseł Maciej Małecki zapowiedział już złożenie poselskiej interpelacji, domagając się od rządu Donalda Tuska natychmiastowych wyjaśnień i sugerując, że obecna władza toleruje działania uderzające w dobro najmłodszych.

To są informacje wstrząsające, po których natychmiast powinny rozpocząć się działania polskich służb zmierzające do wyjaśnienia całej tej sytuacji. Każdy taki sygnał, który dotyczy bezpieczeństwa dzieci, dobra dzieci, handlu dzieci – co samo w sobie wydaje się czymś porażającym – powinien być dokładnie wyjaśniony i zbadany.

Jednocześnie parlamentarzysta wprost powiązał sytuację z obecnością u władzy liberalnej koalicji, wpisując sprawę w szerszy, tradycyjny dla prawicy dyskurs anty-LGBT.

Te urzędy powinny zostać przy najmniej prewencyjnie prześwietlone, czy rzeczywiście nie ma w nich procederu, o którym mówi pani mecenas. Aż nie chcę myśleć o tym, co było gdyby potwierdziły się jej słowa i gdyby rzeczywiście ona po prostu chwaliła się czymś takim, co ma miejsce w urzędach za czasów obecnej koalicji. Pamiętajmy o tym, że krok po kroku środowiska LGBT chcą w Polsce zdobywać kolejną przestrzeń.

Narrację nastawioną na zaostrzenie konfliktu politycznego i światopoglądowego jeszcze mocniej podsyca były wicepremier Jacek Sasin. W swoich wypowiedziach nie tylko oskarża samorządy zarządzane przez Platformę Obywatelską o ułatwianie rzekomych procederów, ale też wprost formułuje groźby pod adresem urzędników i sędziów, zapowiadając bezwzględne rozliczenia po ewentualnym powrocie PiS do władzy.

Widzimy, że zostały tu wskazywane wprost urzędy, które są przeciez zarządzane przez polityków Platformy Obywatelskiej: Warszawa, Poznań, Gdańsk. To są miasta, gdzie według tych informacji ten proceder będzie możliwy, będzie mógł być przeprowadzony poprzez tamtejsze urzędy. To pokazuje, że ten proces dokładnie tak wygląda i tak przebiega, jak ostrzegaliśmy. Musimy to absolutnie zatrzymać.

Były wicepremier w swoich wypowiedziach posługuje się ostrym, konfrontacyjnym językiem, uderzając w prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz środowiska lewicowe, co zdaniem komentatorów ma na celu ponowne rozpalenie emocji wokół wojny kulturowej. Sasin deklaruje, że przyszły rząd konserwatywny unieważni wszelkie transkrypcje zagranicznych aktów małżeństw osób tej samej płci, a urzędników państwowych pociągnie do odpowiedzialności karnej.

Wprowadzimy nie tylko jeszcze bardziej zaostrzone przepisy prawne w tym zakresie, ale też bezwzględnie rozliczymy wszystkich – łącznie z samorządowcami i łącznie z urzędnikami samorządowymi – którzy dziś łamią w tej materii prawo. Jeśli ktoś łamie prawo, poniesie za to bezwzględną odpowiedzialność.

A tymczasem materiał redakcji „wPolsce24” – chętnie podchwycony przez prawicę – wielokrotnie odnosił się do materiałów promocyjnych międzynarodowej organizacji „Men Having Babies” i zorganizowanej przez nią jednej z najbardziej kompleksowych konferencji poświęconych tematowi rodzicielstwa oraz surogacji, skierowanej bezpośrednio do europejskich gejów, osób biseksualnych oraz transpłciowych mężczyzn pragnących mieć biologiczne potomstwo. Nie jest tajemnicą, że wydarzenie przyciągnęło do Berlina setki uczestników z całej Europy, w tym z Polski.

Podczas tegorocznego zjazdu w stolicy Niemiec uczestnicy mogli zapoznać się z medycznymi, prawnymi i finansowymi aspektami planowania rodziny, a także skonsultować się z przedstawicielami ponad trzydziestu agencji, klinik oraz wyspecjalizowanych kancelarii prawnych. Organizatorzy zaprezentowali również nowoczesne narzędzia, w tym system porównywania kosztów Surrogacy Advisor oraz programy ułatwiające dostęp do benefitów pracowniczych uwzględniających surogację. Trzydniowe panele edukacyjne i konsultacje medyczne stają się dla wielu jedyną szansą na zdobycie rzetelnej wiedzy o tym, jak bezpiecznie i etycznie przejść przez cały proces.

Historia inicjatywy sięga 2005 roku, kiedy to w nowojorskim centrum LGBT ruszył program wsparcia rówieśniczego dla ojców i przyszłych ojców biologicznych. W lipcu 2012 roku program ten przekształcił się w samodzielną organizację. Z lokalnej sieci wsparcia Men Having Babies rozrosło się do globalnej organizacji zrzeszającej kilkanaście tysięcy ojców na całym świecie, współpracującej z lokalnymi stowarzyszeniami rodzinnymi w metropoliach takich jak San Francisco, Chicago, Tel Awiw, Tajpej czy Bruksela.

Misja organizacji opiera się na dostarczaniu praktycznych informacji oraz promowaniu etycznych praktyk w zakresie surogacji, które minimalizują ryzyko i maksymalizują krótko- oraz długoterminowe korzyści dla wszystkich zaangażowanych stron. Kluczowym elementem tych działań pozostaje zwiększanie dostępności cenowej tego typu usług poprzez doradztwo, transparentność i realne wsparcie finansowe. Wpływy z opłat sponsorskich z berlińskiej konferencji zasilają fundusz Gay Parenting Assistance Program (GPAP), umożliwiający dofinansowanie procedur dla osób w trudniejszej sytuacji materialnej.

Dla obserwatorów sceny politycznej nowa kampania PiS to czytelny sygnał, że opozycja ponownie zamierza budować swój kapitał polityczny na maksymalnym zaostrzaniu sporu wokół kwestii obyczajowych, traktując administrację rządową i samorządową jako bezpośrednich sprzymierzeńców procesów, które nazywa „ideologicznym dyktatem”.