Podczas uroczystości z okazji święta Konstytucji 3 Maja prezydent Karol Nawrocki zainaugurował dyskusję, która może przynieść najgłębszą zmianę w polskim prawie od niemal trzech dekad. Powołanie Rady Nowej Konstytucji i zapowiedź prac nad projektem „Konstytucji roku 2030” to sygnał, że głowa państwa dąży do fundamentalnego przeorganizowania polskiego systemu politycznego.
W wystąpieniu na Placu Zamkowym Nawrocki wskazał, że współczesna kohabitacja i podział władzy na dwa zwalczające się ośrodki paraliżują państwo w obliczu wyzwań zewnętrznych. Jego propozycja zmierza w stronę stworzenia silnego, jednolitego centrum decyzyjnego, co w praktyce oznacza odejście od obecnego modelu parlamentarnego w kierunku systemu o wzmocnionej władzy prezydenckiej.
Tezę o konieczności pisania Konstytucji od nowa prezydent podnosił już w trakcie kampanii wyborczej. Choć narracja płynąca z Pałacu Prezydenckiego sugeruje, że obecne zapisy ustawy zasadniczej z 1997 roku są przestarzałe i nieprzystające do współczesnych zagrożeń, w środowiskach prawniczych i konstytucyjnych pojawiają się odmienne opinie. Wskazuje się, że problemem nie jest sama treść dokumentu, lecz głęboki kryzys jej przestrzegania.
Prezydent RP @NawrockiKn: Musimy raz na zawsze zdecydować, czy chcemy, aby narodem rządzili ci, którzy są wybierani w demokratycznych wyborach wolą suwerena — narodu — i czy chcemy oddać im zarówno władzę, jak i odpowiedzialność. Czy też chcemy, by władza była sprawowana za…
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) May 3, 2026
Prezydent RP @NawrockiKn: Powołałem dziś korpus — fundament Rady ds. Nowej Konstytucji. Zaczynamy pracę nad konstytucją nowej generacji roku 2030.
Bardzo dziękuję profesjonalistom, dziękuję ludziom odważnym, dziękuję tym, którzy mają różne poglądy — nawet wobec tez, które… pic.twitter.com/pj1SbIPdyN
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) May 3, 2026
Paraliż Trybunału Konstytucyjnego sprawia, że w Polsce nie istnieje obecnie organ, który mógłby w sposób autorytatywny stać na straży Konstytucji i rozstrzygać spory kompetencyjne w oparciu o literę prawa. W tym kontekście próby zmiany ustroju budzą poważne obawy o stabilność państwa. Otwieranie dyskusji nad zmianą fundamentów prawnych w warunkach, w których nie funkcjonują mechanizmy kontrolne, niesie za sobą ryzyko „demontażu” ostatnich istniejących bezpieczników demokracji.
Historyczne doświadczenia uczą, że majstrowanie w konstytucjach w okresach głębokich podziałów społecznych często prowadzi do eskalacji konfliktu zamiast jego wygaszenia. Przykładem może być zmiana zapisów ustawy zasadniczej na Węgrzech, gdzie po podporządkowaniu ich doraźnym celom politycznym doszło finalnie do marginalizacji roli mniejszości parlamentarnych.
W sytuacji, gdy państwo nie potrafi wyegzekwować przestrzegania istniejącej Konstytucji, próba stworzenia nowej może okazać się działaniem iluzorycznym. Jeśli bowiem polityczny konsensus nie pozwala na szanowanie obecnych norm, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że nowa ustawa zasadnicza również stanie się zakładnikiem bieżącej walki politycznej, co zamiast uzdrowić państwo, doprowadzi do scementowania postępującego od kilku lat chaosu prawnego.

