Prokuratura nie rozpocznie śledztwa przeciw kardynałowi podejrzanemu o pedofilię

Autor: RS

Przemysław Kowalczyk, wrocławski poeta i informatyk publikujący pod pseudonimem Karol Chum, wystąpił z publicznymi oskarżeniami wobec kardynała Henryka Gulbinowicza. Mężczyzna twierdzi, że w 1990 roku, jako 16-letni seminarzysta, padł ofiarą molestowania seksualnego ze strony duchownego.

Do zdarzenia miało dojść w budynku wrocławskiej kurii, gdzie Kowalczyk przebywał, pobierając korespondencję. Według relacji poszkodowanego, podczas noclegu w placówce, kardynał Gulbinowicz wszedł do jego pokoju. Duchowny miał wówczas inicjować intymne kontakty fizyczne, jednocześnie zadając pytania dotyczące życia w seminarium.

Po blisko trzech dekadach od tych wydarzeń, zainspirowany premierą filmu „Tylko nie mów nikomu”, Kowalczyk zdecydował się przerwać milczenie. W czerwcu 2019 roku zgłosił sprawę do delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Archidiecezji Wrocławskiej.

Przebieg tego spotkania stał się przedmiotem krytyki ze strony poszkodowanego, który w otwartym liście do prymasa Polski, arcybiskupa Wojciecha Polaka, opisał zachowanie delegata, księdza Bartosza Trojanowskiego, jako nieczułe i biurokratyczne.

Wrocławski rzecznik archidiecezji, ksiądz Rafał Kowalski, odniósł się do tych zarzutów, wskazując, że kuria przywiązuje wagę do standardów pracy z osobami skrzywdzonymi i deklaruje otwartość na konstruktywną krytykę.

Równolegle do działań wewnątrzkościelnych, pełnomocnik Kowalczyka, mecenas Artur Nowak, złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do Prokuratury Rejonowej we Wrocławiu. Instytucja podjęła jednak decyzję o odmowie wszczęcia postępowania.

Jako powód takiej decyzji śledczy wskazali przedawnienie karalności czynu. Kowalczyk przyznał, że spodziewał się takiego rozstrzygnięcia. Mimo umorzenia wątku prawnokarnego, zapowiedział kontynuowanie działań na rzecz nagłośnienia sprawy oraz poszukiwanie innych osób, które mogły doświadczyć krzywdy ze strony duchownego.

W świetle decyzji prokuratury, sprawa na gruncie prawa państwowego nie będzie dalej procedowana. Tym samym Kowalczyk nie może dochodzić odpowiedzialności karnej kardynała Gulbinowicza, co sam zainteresowany uznaje za ostateczne zamknięcie drogi prawnej w tym zakresie.