Od jakiegoś czasu dość regularnie relacjonujemy, jak polskie samorządy stanęły w obliczu prawnego i technologicznego pata po przełomowym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Sprawa, która na dobre zelektryzowała opinię publiczną pod koniec ubiegłego roku, dotyczy obowiązku uznawania przez Polskę małżeństw osób tej samej płci, zawartych legalnie w innych krajach członkowskich. Choć unijny trybunał w Luksemburgu jasno wskazał, że odmowa transkrypcji takich dokumentów narusza unijne prawo, urzędnicy w całym kraju wciąż mają związane ręce. Nie inaczej jest w Trójmieście.
Odzwierciedleniem tego impasu są niemal jednoczesne interpelacje, jakie trafiły do władz Gdyni oraz Sopotu. Miejscy radni Jakub Żynis z Gdyni oraz Barbara Brzezicka z Sopotu, reprezentujący partię Razem, skierowali do lokalnych włodarzy identycznie sformułowane zapytania o to, czy podległe im urzędy stanu cywilnego rozpoczną rejestrację zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych na podstawie obowiązującego Prawa o aktach stanu cywilnego.
Wojewódzkie sądy administracyjne regularnie wydają wyroki korzystne dla starających się o wpis par, obnażając bezradność dotychczasowej praktyki urzędniczej. Mimo to, lokalne administracje w Trójmieście otwarcie przyznają, że na drodze do realizacji wyroków nie stoją kwestie światopoglądowe, lecz systemowe bariery, których na szczeblu gminnym nie da się ominąć.
– Przez całą swoją historię, Gdynia uznawana była za okno na świat dla Polski, za miasto nowoczesne i progresywne. Dwa lata temu poszła pani w Trójmiejskim Marszu Równości. Był to również pierwszy raz w historii, kiedy osoba sprawująca funkcję Prezydent Miasta Gdyni objęła patronatem to wydarzenie. Był to na pewno ważny sygnał dla społeczności LGBT+. Była pani również praktykującą prawniczką, zaangażowaną pro bono w pomoc prawną dla kobiet czy też osób przechodzących tranzycję – napisał Żynis wprost do Aleksandry Kosiorek.
Brzezicka do prezydentki Sopotu:
Sopot wielokrotnie pokazywał, że jesteśmy wspólnotą opartą na solidarności i poszanowaniu praw człowieka, nawet jeśli władza centralna nie potrafiła sprostać temu zadaniu. Władze Sopotu potrafiły aktywnie zabiegać o przyjęcie najpierw uchodźców wojennych z Syrii, a potem tych, których polskie państwo brutalnie wypychało na granicy z Białorusią. Mimo braków przepisów wykonawczych do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku i nakładanych na samorząd kar Sopot wypłaca wyższe świadczenia pielęgnacyjne opiekunom osób, które straciły sprawność w wieku dorosłym. Dzisiaj społeczność LGBT+ i wszyscy jej sojusznicy czekają na wykonanie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 25 listopada 2025 r. (C-713/23), wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 20 marca 2026 r. (sygn. II OSK 216/21) oraz kolejnych zapadających wyroków Wojewódzkich Sądów Administracyjnych.
Rzecznik gdyńskiego magistratu, Tomasz Złotoś, pytany przez portal Trojmiasto.pl o stanowisko miasta, zwraca uwagę na całkowity brak przygotowania centralnej infrastruktury informatycznej, która uniemożliwia urzędnikom podjęcie jakichkolwiek działań.
– Mimo wyroków TSUE oraz NSA transkrypcja aktu małżeństwa par jednopłciowych jest niemożliwa od strony technicznej, gdyż nie pozwala na to obecny system teleinformatyczny. Aplikacja USC nie umożliwia wprowadzenia do systemu aktu małżeństwa dwóch osób tej samej płci. Urząd Stanu Cywilnego w Gdyni dotychczas nie otrzymał (podobnie jak żaden inny USC w Polsce) wytycznych od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Cyfryzacji dotyczących dostosowania systemu teleinformatycznego. Ponadto nie zostały zmienione regulacje prawne. W obecnej sytuacji, gdyby do USC w Gdyni wpłynął taki wniosek, urząd musiałby wydać decyzję odmowną z powodu braku prawnych i technicznych możliwości dokonania takiej transkrypcji – mówił portalowi Złotoś.
W podobnym tonie wypowiada się sama prezydent Sopotu:
Podobne pytania otrzymaliśmy już jakiś czas temu i analizowaliśmy tę kwestię. Niestety, bez zmian systemowych nie jesteśmy w stanie tego zrealizować. Chociażby z takiego prostego powodu, że system blokuje wpisywanie numeru PESEL osób tej samej płci. W związku z tym bez rozwiązań systemowych, bez zmian, które umożliwią, że taka ewentualna transkrypcja będzie po prostu ważna, niestety nie mamy możliwości dokonania takiej transkrypcji.
W efekcie, dopóki kluczowe resorty w Warszawie nie dokonają głębokiej reformy legislacyjnej i nie zaktualizują centralnego systemu informatycznego urzędów stanu cywilnego, obywatele starający się o uznanie swoich związków będą odprawiani z kwitkiem, a urzędnicy – zmuszeni do wydawania decyzji odmownych – pozostaną zakładnikami niedostosowanego do unijnych wymogów prawa.

