Odeszła Bonnie Tyler (75)

Autor: RS

Rodzina Bonnie Tyler poinformowała o śmierci wokalistki. Legendarna walijska wokalistka, której zachrypnięty głos stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli rockowej ballady, zmarła w wieku 74 lat. Artystka odeszła w szpitalu Hospital de Faro w Portugalii, gdzie od wielu tygodni toczyła dramatyczną walkę o życie po przebytej operacji jelit.

Choć pierwsze doniesienia medyczne napawały optymizmem, sytuacja gwiazdy uległa gwałtownemu pogorszeniu. Po początkowo udanym zabiegu, u 75-letniej artystki wystąpiły powikłania, które zmusiły lekarzy do wprowadzenia jej w stan śpiączki farmakologicznej. Bonnie Tyler pozostawała nieprzytomna pod opieką specjalistów na oddziale intensywnej terapii, oddychając przy pomocy respiratora, o czym informowały media, powołując się na ustalenia dziennika „Correio da Manhã”. Jakiś czas później miała zostać wybudzona ze śpiączki i powoli wracać do zdrowia.

Tragiczny finał nastąpił w czasie, gdy fani wciąż mieli w pamięci ostatni oficjalny komunikat jej zespołu. Wcześniejsze zapewnienia o pomyślnej rekonwalescencji okazały się ostatnim promykiem nadziei przed nagłym załamaniem stanu zdrowia wokalistki.

Bonnie Tyler, urodzona jako Gaynor Hopkins, przeszła drogę od śpiewania hymnów w lokalnej kaplicy i występów w walijskich klubach R&B, aż na szczyty światowych list przebojów. Jej kariera nabrała tempa w połowie lat 70. dzięki hitom „Lost in France” oraz „It’s a Heartache”, jednak to rok 1983 i album „Faster Than the Speed of Night” uczyniły z niej globalną ikonę. Utwór „Total Eclipse of the Heart” stał się hymnem pokoleń, a sama Tyler regularnie przyznawała, że słysząc go w radiu, wciąż czuje te same, silne emocje.

Jej charakterystyczna, chropowata barwa głosu nie była dziełem przypadku, lecz wynikiem determinacji po przebytej w 1977 roku operacji krtani. Choć guzki na strunach głosowych mogły zakończyć jej karierę, artystka uczyniła ze swojej nowej barwy unikalny znak rozpoznawczy. Przez dekady współpracowała z największymi postaciami branży, od Jima Steinmana po Dietera Bohlena, a w ostatnich latach dzieliła studio z takimi legendami jak Rod Stewart czy Cliff Richard.

Odejście Bonnie Tyler zamyka ważny rozdział w historii muzyki popularnej. Artystka, która jeszcze w tym roku planowała trasę koncertową po Europie, pozostawiła po sobie dziedzictwo pełne energii, autentyczności i potężnego brzmienia, które – jak sama mawiała – miało płynąć prosto z serca. Jej walka zakończyła się w Faro, miejscu, które miało być jedynie przystankiem na drodze do powrotu na scenę.