Ulicami Śródmieścia przeszedł dzisiaj XI Trójmiejski Marsz Równości, gromadząc – według szacunków – od 5 do 6 tysięcy uczestników. Kolorowy, roztańczony pochód, zorganizowany przez Stowarzyszenie na rzecz Osób LGBT+ Tolerado, maszerował w sobotnie popołudnie pod hasłem „Równość wieje od morza!”.
Świętowanie rozpoczęło się już o godzinie 14:00 na Skwerze Świętopełka Wielkiego, gdzie zainaugurowano działalność „Marszowego Miasteczka”. W tej przestrzeni swoje stoiska zaprezentowały liczne organizacje pozarządowe oraz instytucje miejskie. Uczestnicy mogli tam nie tylko zaopatrzyć się w tęczowe gadżety, ale również skorzystać z bezpłatnych profilaktycznych badań medycznych. Klimat przed rozpoczęciem pochodu budowały występy drag queens oraz sety queerowych DJ-ów.
Oficjalna część manifestacji rozpoczęła się po godzinie 16:00 od przemówień na rozstawionej scenie. Wydarzenie zyskało bezprecedensowe wsparcie polityczne – patronat honorowy nad nim objęli włodarze Trójmiasta oraz przedstawiciele rządu. Głos zabrała m.in. prezydentka Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz, która maszerowała na czele kolumny wraz z prezydentką Sopotu Magdaleną Czarzyńską-Jachim oraz wiceprezydentką Gdyni Oktawią Gorzeńską.
Głównym punktem otwarcia były jednak deklaracje płynące ze strony obecnych na miejscu członkiń Rady Ministrów. Głos zabrała szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, która wprost nawiązała do debaty o definicji komórki społecznej.
To jest Marsz Równości, ale to jest także marsz rodzin, bo czym jest rodzina? Rodzina to przede wszystkim miłość, wspólny dom, wzajemna troska, wspólne plany, bliskość i więź. Tylko tyle i aż tyle. Każda rodzina zasługuje na równe traktowanie i równe prawa. Rodzina, która składa się z mamy i z taty, z mamy i babci, z mamy i mamy, taty i taty – mówiła ze sceny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, reagując jednocześnie na krytykę ze strony środowisk prawicowych.
Ministra odniosła się również do unijnych rozstrzygnięć dotyczących transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych, ostro odpowiadając oponentom politycznym z Konfederacji. Zapewniła, że rząd będzie bronił bezpieczeństwa wszystkich obywateli, bez względu na formę ich relacji.
W podobnym tonie wypowiadała się pełnomocniczka rządu ds. równości, która dziękowała zgromadzonym za lata determinacji, często w znacznie trudniejszych warunkach społecznych niż obecne.
Chcę wam podziękować za waszą cichą odwagę. Za to, że wtedy, kiedy można było dostać cegłówką po głowie, chodziliście z partnerem czy partnerką za rękę. Chodziliście na marsze równości tam, gdzie nas była garstka, a ich były tłumy. To wy doprowadziliście do ogromnej zmiany. Doprowadziliście do zmiany, w której Polska w końcu uznaje zagraniczne akty małżeństwa. Będziecie mogli wymienić się obrączkami – wskazywała ministra Katarzyna Kotula, podkreślając, że nikt nie będzie już zmuszany do ukrywania swojej tożsamości.
O motywacjach stojących za coroczną organizacją parady mówiła także radna Gdańska i szefowa stowarzyszenia Tolerado. Podkreśliła, że marsz nie jest wymierzony przeciwko nikomu, a stanowi walkę o równe traktowanie i podstawowe zabezpieczenie prawne.
Idziemy w marszu, bo wciąż nie jesteśmy pełnoprawnymi obywatelami Polski i walczymy od lat o nasze prawa. Idziemy, bo chcemy dać siłę tym, którzy dalej nie mają odwagi żyć w zgodzie ze sobą. Chcemy pokazać, że jesteśmy częścią Gdańska, a nasze rodziny są takie, jak wszystkie inne i mają prawo do kochania i budowania życia na własnych zasadach. Nie chcemy się afiszować. Chcemy po prostu mieć takie same prawa jak inni obywatele – deklarowała Marta Magott.
Wśród postulatów niesionych na transparentach niezmiennie dominowały żądania wprowadzenia pełnej równości małżeńskiej, uregulowania praw tzw. tęczowych rodzin, refundacji procesu tranzycji oraz skutecznej ochrony prawnej przed homofobiczną i transfobiczną mową nienawiści.
Po przemówieniach wielobarwny tłum, w którym znaleźli się przedstawiciele wszystkich pokoleń – od młodzieży, przez rodziców z dziećmi, aż po seniorów – ruszył w trasę Śródmieściem. Korowód przeszedł m.in. ulicami Szeroką, Podwalem Staromiejskim, Rajską, Wałami Piastowskimi, Łagiewniki i Wałową. Muzyczną oprawę i rozrywkowy ton nadawały jadące w kolumnie platformy z tańczącymi drag queens.
Nad bezpieczeństwem demonstracji czuwały znaczne siły policji. Funkcjonariusze sprawnie odseparowali nieliczne grupy kontrmanifestantów z Fundacji Życie i Rodzina oraz działaczy prawicowych, którzy pojawili się w okolicach historycznej siedziby NSZZ „Solidarność” oraz wieżowca Zieleniak z transparentami uderzającymi w społeczność LGBT+ i władze miasta.
Służby mundurowe podkreślają, że dzięki postawie uczestników i prewencji wydarzenie upłynęło bez zakłóceń.
Od początku zgromadzenia nad bezpieczeństwem uczestników marszu, mieszkańców oraz osób odwiedzających miasto czuwali policjanci. W działania zaangażowanych było kilkuset funkcjonariuszy z całego województwa pomorskiego. Dzięki odpowiedzialnemu zachowaniu uczestników oraz sprawnym działaniom służb marsz przebiegł zgodnie z planem i bezpiecznie – podsumował asp. szt. Mariusz Chrzanowski, Oficer Prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku.
Finał manifestacji miał miejsce nad Martwą Wisłą, na terenach historycznej Stoczni Cesarskiej. Tam, w okolicach kultowej przestrzeni 100czni, odbyły się ostatnie występy artystyczne, a wieczorem świętowanie przeniosło się na oficjalne wydarzenia klubowe.

