Internet znów zaskakuje. Po twerkach, shuffle’ach i viralowych challenge’ach przyszedł czas na dwerking – czyli taniec, który sprawia, że mężczyźni… wiesz, pokazują się od przodu.
Dwerking to nic innego jak „twerk, ale po męsku”. Zamiast potrząsać pośladkami jak w klasycznym twerku, panowie poruszają biodrami i miednicą w sposób, który zdecydowanie przyciąga wzrok. Nazwa to połączenie słów „dick” + „twerking”, więc od razu wiadomo, że nie jest to taniec dla miłośników subtelności.
Trend wystrzelił głównie dzięki TikTokowi. Krótkie filmiki, muzyka w tle i błyskawiczne ruchy bioder sprawiły, że dwerking szybko zdobył popularność. Internauci zaczęli tworzyć własne wersje, a memy i reakcje w sieci tylko dolały oliwy do ognia.
Dwerking dzieli ludzi na dwa obozy:
- Ci, którzy śmieją się i próbują sami zatańczyć, bo przecież każdy trend warto przetestować.
- Ci, którzy kręcą głową i pytają: „Czy naprawdę potrzebowaliśmy kolejnej formy tanecznej prowokacji?”
Jedno jest pewne – nie da się przejść obojętnie. Bo prędzej czy później wpadnie na Ciebie filmik z tym trendem w feedzie. To trochę jak internetowy mem, tyle że w ruchu: zabawny, trochę odważny i idealny materiał na rozmowę przy kawie.
Dwerking to kolejny dowód na to, że w sieci nie ma granic kreatywności – ani dla mężczyzn, ani dla ruchów bioder. Jeśli masz odwagę, spróbuj. Jeśli nie – zawsze możesz pooglądać wideo i pośmiać się z dystansem.

