Aktualności Lifestyle Prawo 

XVI Marsz Równości w Krakowie – jak wygladała flagowa impreza Queerowego Maja w nowej odsłonie?

Z powodu pandemii koronawirusa żaden z zaplanowanych na ten sezon Marszów Równości nie doszedł do skutku. Jednakże wbrew związanym z SARS-CoV-2 komplikacjom i sprzeciwom homofobów – w sobotę krakowski Rynek Główny przez kilka chwil mienił się wszystkimi kolorami tęczy. Działacze i działaczki Queerowego Maja poprowadzili bowiem swoje flagowe wydarzenie w formie demonstracji.

„Jesteśmy tutaj”

Ubiegłoroczny sezon paradowo – marszowy trwał w najlepsze. Wiadomości o nowych punktach na tęczowej mapie Polski za każdym razem dodawały nam skrzydeł. Tym razem jest zgoła inaczej, a winny odwołaniu wszystkich spacerów po równość jest, oczywiście, koronawirus.

Mimo wszelkich niedogodności drużyna Queerowego Maja postanowiła jednak wyjść w plener. Aktywiści i aktywistki chcieli dzięki temu zaznaczyć swoją obecność oraz przypomnieć, iż dawna stolica Polski jest domem również dla osób LGBTQ+. Ich zamiarem było ponadto przedstawienie – jak kawę na ławę – wszystkich swoich postulatów. Oczekiwania te dotyczą związków partnerskich, równości małżeńskiej, a także “nowelizacji Kodeksu karnego o takie przesłanki jak orientacja seksualna i tożsamość płciowa”.

Po kwarantannie, która dla wielu osób z naszej społeczności była trudna, następnie odczłowieczającej nas kampanii prezydenckiej, szykanach za tęczę, aresztowaniu Margot i wydarzeniach na Krakowskim Przedmieściu, nie możemy siedzieć w domach i sporo osób LGBT nam to mówi – tłumaczyła Magda Dropek.

Ze względu na nasze bezpieczeństwo działacze i działaczki pokolorowali swoja małą ojczyznę na nieco innych warunkach, niż dotychczas.

Przegrałeś, Zbyszku

Zamiast przełożonego w marcu na inny termin XVI Marszu Równości, Grupa społeczników zorganizowała demonstrację, która odbyła się sobotnim popołudniem na Krakowskim Rynku. Bo na marszu stacjonarnym zachowanie dystansu społecznego jest łatwiejsze.

Na miejscu zjawiły się tłumy ludzi, a Kraków rozbrzmiał krzykami niezgody na niegodziwości, jakimi są przemoc, homofobia i dehumanizacja osób LGBTQ+.

Zobacz, Zbyszku, na swoje miasto. Zobacz Rynek. Możesz wywoływać swoje wojenki. Możesz rozdawać nasze pieniądze na homofobię. Możesz nas prześladować. Ale i tak już przegrałeś. Nie ma i nie będzie stref wolnych od LGBT. Bo my jesteśmy wszędzie. Jesteśmy silniejsze, bo mamy siebie. Żadna z nas już nigdy nie będzie sama – apelowala Dropek.

Członkini zarządu Fundacji Równość.org.pl wspomniała też o wymaganiach, jakimi zasypuje się osoby LGBTQ+. Reprezentantka Rady ds. Równego Traktowania zwróciła uwagę na fakt, iż mili, rozważni i cierpliwi jesteśmy już od kilkunastu lat, lecz “ważne dla nas sprawy, które ratują życie” w dalszym ciągu “nie są załatwione”.

“Boję się, uważaj na siebie”

Przedstawicielka Lewicy wyznała, że w ostatnim czasie nagminnie dochodzą do niej sygnały troski ze strony bliskich jej osób. Aktywistka zaznaczyła przy tym, że wsparcie ze strony krewnych nie zawsze jest regułą. Czasami bywa luksusem, o którym można jedynie pomarzyć.

Ile osób LGBT nie ma takiego szczęścia, (…)? Ile osób opuszcza mniejsze miasta i kraj, bo jedyne czego chcą to spokojne, bezpieczne, szczęśliwe życie? To nie jest wojna kulturowa – jak nazywają to politycy – a wojna o nasze życia. To nie jest polityczna rozgrywka, na której coś ugracie, a gra o nasze zdrowie i bezpieczeństwo. Dziś słyszę: »ciszej«, »wolniej«, »nie tak agresywnie«. Nie, drodzy, tu chodzi o przetrwanie – wyjaśniła Krakowianka.

Jej młodsza stażem koleżanka mówiła z kolei o tym, jak obóz rządzący łamie życia nieheteronormatywnej młodzieży. Nastolatka wytknęła hipokryzję „Ordo Iuris, PiS-owskim kuratorom i urzędnikom”, którzy z jednej strony zarzekają się, że zależy im na bezpieczeństwie dzieci, a z drugiej – “nazywają nas zagrożeniem i pedofilami”.

Przepraszam, ale jakim bezpieczeństwie? To oni bezczelnie narzucają swoją ideologię, ignorują naukowe fakty i głosy osób, takich jak ja, pokrzywdzonych przez system. To nam zależy na ochronie dzieci, bo nie chcemy, żeby doświadczyły tego, co my – ripostowała.

Dzielna dziewczyna argumentowała swoje zdanie licznymi przykładami szkód, jakie w imię rozpętanej przez siebie wojenki wyrządziły elity. A takich przypadków było krocie. Całe pokolenia były “krzywdzone, prześladowane, traktowane jak choroba, zaraza, grzech”, “pozbawione pomocy”. Część osób, jak doskonale wiemy, tego ciężaru pogardy nie utrzymała…

Maryja i tęczowy “szatan”

Idea droga uczestnikom oraz uczestniczkom stacjonarnego Marszu Równości jest, niestety, trudna do pojęcia dla kontrmanifestantów i kontrmanifestantek, okupujących teren położony vis-a-vis sceny. Grupa frustratów zameldowała się tam już kwadrans przed rozpoczęciem pikiety! Agresorzy “przeszli cały Rynek, by stanąć jak najbliżej tęczowego pochodu”, a swoimi nienawistnymi wrzaskami doprowadzili do łez jednego ze zwolenników równouprawnienia.

Niezadowolenie z dojścia do skutku tego wyjątkowego wydarzenia zapragnęli zademonstrować także gorliwi wierni, którzy odmawiali różaniec pod kościołem Mariackim. W tej grupie była – uwaga, niespodzianka – Małopolska Kurator Oświaty. Barbara Nowak dumnie klepała “zdrowaśki”, ale nie przyszło jej do głowy, że skoro poniża bliźnich, m.in. za pośrednictwem trzymanego przez siebie baneru z hasłem: „Tylko Maryja zwycięży szatana”, to jej modlitwa nie ma żadnej wartości. Mrzonki fanatyczki, nic więcej.

Byliście na Rynku Głównym? Co zapadło Wam w pamięci najbardziej? Zapraszamy do wymiany zdań w komentarzach.

Źrodła: wiadomosci.radiozet.pl, natemat.pl, lewica2019.pl, oko.press, tvn24.pl, krakow.wyborcza.pl  fot. krakow.wyborcza.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz