X Marsz Niepodległości – Polskie Święto znowu zawłaszczyła skrajna prawica.

Przez ostatnie 10 lat Marsze Niepodległosci z kameralnych zgromadzeń zwolenników skrajnej prawicy ewoluowały w festiwale nienawiści, podczas których policja ma nakaz ignorowania łamania prawa przez nacjonalistów. W tym roku pokaz pogardy dla jednostek odstających od wizji sterotypowego Polaka odbył się pod hasłem „Miej w opiece naród cały”, a jego gospodarze do stworzenia plakatu promującego wydarzenie wykorzystali grafikę o symbolice związanej z ruchami totalitarnymi.

„Miej w opiece Naród cały”

W poniedziałek obchodzilismy kolejne Święto Niepodległości. Hasłem przewodnim wydarzenia był fragment pieśni maryjnej: „Miej w opiece Naród cały”. Za symbol pochodu posłużyła natomiast grafika przedstawiająca pięść kurczowo trzymającą różaniec – zupełnie tak, jakby dewocjonalium było kastetem. Projekt ten jest na wskroś rasistowski, gdyż zaciśnięta pięść to od lat wzór powiązany z pojęciem „white power”.

Na plakat o wrogim przekazie nie pozostali obojętni Jakub i Dawid. Muzykalni Youtuberzy pokolorowali zdjęcie na tęczowo i dopisali: „w tym lesbijki i p*dały”. Ich interpretacja spotkała się jednak z ambiwalentnymi ocenami, nawet wśród społeczności LGBTQ+. Pomysł organizatorów Marszu skomentował też prof. Wojciech Burszta.

(…) jeśli widzimy papieża Jana Pawła II z różańcem w zaciśniętej pięści, to jest to pewna całość, znak z czysto religijnymi konotacjami. Odwołujący się do potrzeby wiary. Jednak, gdy wyjmiemy to z kontekstu, to mamy wiele podobnych przykładów symboliki pięści w faszystowskiej, hitlerowskiej czy stalinowskiej propagandzie. Nawet w PRL była pięść robotnika. Przekaz jest jednoznaczny. (…) Wiarą i siłą wystąpimy przeciwko tym, którzy nie myślą tak, jak my. Bójcie się nas – to jest główne hasło. Jesteśmy potęgą zarówno duchową, jak i taką prawdziwą siłą. Idziemy po Was. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości – tłumaczył antropolog.

„Wyjątkowa” rocznica

Od samego rana ochotnicy ze Stowarzyszenia Roty Niepodległości zbierali podpisy pod projektem ustawy, napisanej pod wpływem potrzeby wystąpienia „przeciwko roszczeniom żydowskim”. Następnie narodowcy zebrali się na Rondzie Romana Dmowskiego, gdzie wspólnie się modlili. X Marsz Niepodległości rozpoczął się około godziny 14.00, oficjalnie otworzony przez Roberta Bąkiewicza.

Szef przedsięwzięcia mówił o zespoleniu narodu polskiego z katolicyzmem, ściąganiu „marksizmu kulturowego” przez rodzime elity czy Żydach, którzy tylko czyhają, by nas „ograbić”. Po seriii „okolicznościowych przemówień oraz występów słowno-muzycznych”, ulubieńcy Paul’a Cameron’a ruszyli w stronę Stadionu Narodowego PGE. Ostatnim punktem organizowanych przez nich obchodów były „występy artystyczne na Błoniach Stadionu Narodowego”.

Gospodarze opisali organizowany od dekady pochód jako „największą cykliczną manifestację patriotyczną w Europie”. W związku z okrągłą rocznicą mieli nadzieję, iż tegoroczna odsłona będzie „wyjątkowa”, a Polacy jeszcze długo będą ją wspominać. Gorliwi konserwatyści zapewnili ponadto, że chcą przezyć ten dzień godnie i deklarowali zwrócenie szczególnej uwagi na „pełen profesjonalizm” i „wysoki poziom bezpieczeństwa uczestników”.

Na słowach się jednak skończyło, gdyż faktyczne wydarzenie nie miało z nimi nic wspólnego. Świadczy o tym prawie tysiąc wyroczeń zauważonych przez ochotniów, obserwujących pochów na prośbę aktywistów Ośrodka Działań Rasistowskich i Ksenofobicznych. To, co zobaczyli, łamie serce i mocno wypacza pojęcie patriotyzmu.

Oczom społeczników ukazali się bowiem ludzie wykrzykujący pełne nienawiści, hasła. W kakofonii wulgarnych okrzyków usłyszeć można było obelgi pod adresem naszej społeczności. Hasła tego typu – w rzeciwieństwie do rasistowskich i neonazistowskich – nie zostały oficjalnie zakazane przez zespół Bąkiewicza. Na trasie roiło się też od transparentów naszpikowanych przemocowymi komunikatami. Filantropi zobaczyli, jak omamieni wizją Wielkiej Polski Katolickiej rodacy i rodaczki bratali się z podejrzanymi o kultywowanie faszyzmu Włochami z Forza Nuova. Aktywiści widzieli sceny nawoływania do mordowania rzekomych „wrogów ojczyzny” i wykorzystywania do tego dzieci. Ich uwadze nie umknęło także obrzucanie ludzi racami. Tak właśnie narodowcy i ich bardziej fundamentalistyczni koledzy i koleżanki wyobrażają sobie oddawanie honoru ojczyźnie w dniu jej święta…

Lewackie prowokacje

W pobliżu słynnej palmy tłum radykałów napotkał spontaniczną blokadę. Pod banerem z napisem „Konstytucja”, czekali na nich obywatele RP. Ostatecznie funkcjonariusze policji rozwiązali kontrmanifestację uznawszy, że jej przebieg „powodował poważne zagrożenie bezpieczeństwa”. Mundurowi wynieśli przeciwników totalitaryzmu za ręce i nogi na teren pobliskiego podwórka, zamknęli w bramie spisali. Utrudniali też posłankom lewicy dołączenie do wylegitymowanch.

Na interwencję nie mogliśmy jednak liczyć gdy w pobliżu policjantów – na tle antyaborcyjnych i homofobicznych materiałów – pijani uczestnicy Marszu bez zażenowania się awanturowali i zaczepiali przypadkowych przechodniów. Gdy działacze związani z OMZRiK próbowali zgłosić fakt popełnienia przestępstwa, funkcjonariusze odwracali wzrok i unikali odpowiedzi.

Jeden w końcu odparł, że mają rozkaz nie reagować na widok naruszeń prawa– czytamy na fanpage’u Ośrodka.

Dla porównania: we Wrocławiu magistrat rozwiązał Marsz Niepodległości, a wszczynających zamieszki naconalistów służby bezpieczeństwa potraktowały armatkami wodnymi.

Ale wróćmy jeszcze do banerów. Akcesoria wyrażające niezgodę na praktyki skrajnej prawicy zostały umieszczone także w kilku innych miejscach. Na hotelu przy Rondzie Dmowskiego zawisł napis „naziole won” z motywem tęczowej jodełki. Następny blok przyozdobiła flaga Polski, na której ktoś narysował znaki ważne dla Romów, Żydów, Chrześcijan, Muzułmanów, wyznawców prawosławia oraz osób LGBTQ+. Graficzy apel o harmonię wśród ludności Polski długo nie wytrzymał, bo niedługo potem środek wyrazu „lewackiej prowokacji”, jak określił przedmiot Krzysztof Bosak , został zerwany przez jednego z maszerujących. „Konstytucyjny” baner z ulicy Smolnej zasłoniła natomiast zielona płachta.

Wartym uwagi obiektem był też ekran z cytatem Marka Edelmana. O tym, że „nienawiść jest łatwa, miłość wymaga wysiłku” przypominali przedstawiciele Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita. Ich zdaniem pozwalanie na to, by ulicami demokratycznych miast i państw kroczyły „parady nienawisci i nietolerancji” nie odwzierciedla istoty naszego systemu politycznego.

Nawet najmniejsze zło może nie wiadomo kiedy urosnąć – przekonują filantropi.

10 lat w brązie

Choć Marsze Niepodległości organizowae są od dekady, według Adama Leszczyńskiego, Marsze Niepodległości zaczęły rosnąć w siłę dopiero od 2010 r. O zakaz lub przeniesienie zgromadzenia na inny dzień wnosiła wtedy posłanka Katarzyna Piekarska. Hanna Gronkiewicz-waltz nie zdecydowała się na spełnienie tej prośby, więc stolica zadławiła się dymem materiałów pirotechnicznych i żółcią nienawiści, wypluwaną przez Młodzież Wszechpolską, ONR i pokrewne im grupy.

Przeciwko wydarzeniu zorganizowano aż 20 kontrmanifestacji, a 33 osoby zostały zatrzymane. Wśród nich był oskarżony o pobicie policjanta Robert Biedroń. Były prezydent Słupska oznajmił jednak, że to on został potraktowany w sposób agresywny. Jak wyjaśniał obecny lider Wiosny – jeden z ciosów otrzymał podczas podróży radiowozem.

Dziennikarz oko. press zwrócił uwagę na to, że wydarzenia tego dnia i nastroje związane z pochodem dały przedsmak tego, z czym będziemy musieli zmierzyć się przy okazji następnych obchodów tego typu. Na liście ponurych zwiastunów wymienić możemy np. liczne skargi na hailujących i stosujących mowę nienawiści narodowców, zgłoszenia nadużywaia władzy przez mundurowych, tudzież próby niedopuszczenia do przemarszu i dylematy dotyczące zaangażowania władzy w Marsz Niepodległości bądź towarzyszące mu demonstracje zwolenników postępu.

Rok później celebracja ksenofobii dwukrotnie pobiła rekord liczebności, co było dowodem na wystąpienie jednego ze skoków popularności eventu. Tęcza na pl. Zbawiciela spłonęła zaś podczas piątej edycji Marszu Niepodległości.

W ubiegłym roku chwilowym uczestnikiem przedsięwzięcia dowodzonego przez Roberta Bąkiewicza został prezydent. Andrzej Duda wygłosił przemówienie, ale z powodu sporów wśród reprezentantów opinii publicznej – poszedł we własnym marszu. Nacjonaliści „jedynie” podążali jego śladami. Tym razem głowa państwa odmówiła udziału, odcinając się od neonazistowskiej i rasistowskiej retoryki.

Czy w przyszłym roku Marsz Niepodległości będzie wyglądał podobnie? Mamy nadzieję, że coś się zmeni, ale nie możemy wykluczyć takiego ryzyka. Na pocieszenie przypominamy, iż zlot nacjonalistów z początku tygodnia zrzeszył mniej obywateli, niż tegoroczna Parada Równości. Możemy więc nieśmiało stwierdzić, że powoli zmierzamy w kierunku lepszej, bardziej otwartej Polski. A jakie refleksje po Święcie Niepodległości towarzyszą Wam? Chęstnie dowiemy się, co sądzicie na ten temat.

Źródła: wiadomosci.radiozet.pl, wiadomosci.gazeta.pl, tok.fm,  warszawa.wyborcza.pl [1] [2] [3], oko.press [1] [2] [3] [4], facebook.com [1] [2] [3] [4] fot. polsatnews.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz