Aktualności Lifestyle Prawo 

Węgry przegłosowały ustawę unieważniającą prawo do uzgodnienia płci.

Niespełna 3 lata temu legislatywa Węgier wydała dekret pt. „The Equaity Treatment Right”, ale bardzo szybko zaczęła ignorować zawarte w jego treści zasady. Przedwczoraj sytuacja lokalnej społeczności LGBTQ+ znacznie się pogorszyła, gdyż kierowana autorytarną ręką Viktora  partia Fidesz przegłosowała ustawę, której art.33 odbiera osobom transpłciowym i interpłciowym szansy na uzgodnienie płci.

Gra pozorów

U schyłku 2017 r. rząd Węgier wydał „The Equal Treatment Act”, czyli pierwszy w historii państwa dekret dający podstawę dla dokonania zmiany treści dokumentów tożsamości tak, by uwzględniały one płeć danego obywatela czy obywatelki. Tożsamość płciowa figurowała bowiem na liście cech chronionych przez ten akt prawny.

W związku z tym, wymagania postawione przedstawicielom i przedstawicielkom lokalnej społeczności LGBTQ+ ograniczone zostały do przedstawienia diagnozy lekarskiej. Nie zostali oni i one z kolei skonfrontowani z koniecznością przechodzenia sterylizacji, chirurgicznej korekty płci czy terapii hormonalnej.

Wkrótce nadzieja na lepszą, bardziej inkluzywna przyszłość zaczęła słabnąć. Już w 2018 r. organizacja Transvanilla raportowała, że parlamentarzyści po prostu nie honorują złożonych wniosków.

Polityczne podchody doprowadziły do tego, że w rozgoryczonej zastaną sytuacją społeczności wyklarowała się grupa ochotników i ochotniczek, gotowych do walki o sprawiedliwość dla niecispłciowych obywateli i obywatelek. Zespół złożony z 23 aktywistów skierował sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Niechciany „prezent”

Początek następnego etapu marginalizacji osób transpłciowych i interpłciowych przypadł na datę 31.03.2020. Tego dnia rząd pochylił się nad projektem stanowiącym część legislacji procedowanej w zwyczajnym trybie. Warto wiedzieć, ze dosłownie dzień wcześniej rozszerzone zostały kompetencje 56-latka. Uzyskawszy 2/3 większości głosów, parlamentarzyści zdecydowali, że Viktor Orbán będzie od tej pory sprawować władzę za pośrednictwem dekretów.

Wróćmy jednak do projektu przedłożonego przez zastępcę premiera, Zsolta Semjén’a, Artykuł 33 zdecydowanie nie był wymarzonym przez społeczność LGBTQ+ prezentem z okazji Międzynarodowego Dnia Widzialności Osób Transpłciowych…

Wiceszef rządu Węgier zażyczył sobie, by płeć jego rodaków była określana wyłącznie na podstawie ilości chromosomów, posiadanych przez nich w momencie urodzenia. Semjén chce dodatkowo, aby to właśnie płeć biologiczna widniała na dokumentach potwierdzających tożsamość danej osoby.

Widmo „martwego imienia”

Ustawa zbiorowa, zawierająca transfobiczny art.33. zostawała przegłosowana przedwczoraj. Większość, bo aż 134 działaczy i działaczek partii Fidesz, zlekceważyła stanowisko Trybunału Konstytucyjnego Węgier, uznającego prawne uzgodnienie płci za „podstawowe i niepodważalne prawo”. Żadnego wrażenia nie zrobiły na nich także protesty działaczy, oświadczenia ekspertów, czy np. zbiorowy list, sygnowany przez 63 europosłów i europosłanek. Realizacji projektu sprzeciwiło się tylko 56 osób, zaś 4 wstrzymały się od głosu.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że „węgierskie prawo narzuca wybór pierwszego imienia z listy znajdującej się w Węgierskiej Akademii Nauk, gdzie nadawane są zgodnie z płcią metrykalną” – jasny okaże się fakt, iż osoby LGBTQ+ nie będą mogły wybrać sobie odpowiadającego ich tożsamości imienia.

Redakcja Queer.pl obawia się, że wykluczające prawo uderzy również w „transpłciowe i interpłciowe osoby, które prawne uzgodnienie płci mają już za sobą”. W związku z tym, że codzienność życia na Węgrzech wymaga częstego legitymowania się, prawdopodobnie będą one musiały przedstawiać się swoim „martwym imieniem”, co narzuci im „przymus ujawniania się jako osoba transpłciowa przed nieznajomymi każdego dnia”.

Niepokojące okoliczności społeczno-polityczne skomentowała już m.in. kadra wspomnianej już Transvanilla Transgender Association. Działacze i działaczki zadeklarowali, że przedstawią ten problem Trybunałowi Konstytucyjnemu gdy tylko krzywdzące reguły, jakimi naszpikowany jest dokument, wejdą w życie. O to samo poprosili Jánosa Áder’a ich kumple i kumpele po fachu, czyli stowarzyszenie Háttér Society.

Nawiązawszy do poprzedniego orzeczenia strażników najważnieszej w kraju ustawy, aktywiści Transvanilla Transgender Association wyjaśnili szkodliwość nowego prawa.

Bez możliwości uzgodnienia płci oraz imienia, stygmatyzacja jest uwikłana w każdy aspekt życia, co często skutkuje wykluczeniem osoby transpłciowej ze znaczącego udziału w życiu społecznym i gospodarczym – tłumaczyli.

Na powszedniejące skrępowanie przez role genderowe uwrażliwiała także rzeczniczka ILGA-Europe. Katrin Hugendubel podniosła, że niecisplciowi członkowie i członkinie naszej społeczności „podlegają ogromnemu napiętnowaniu, dyskryminacji, nękaniu i przemocy za każdym razem, gdy używają swoich dokumentów tożsamości – czy to w banku, podczas wizyty u lekarza, podczas ubiegania się o pracę, a nawet podczas ubiegania się o umowa na telefon komórkowy”,

Podobnie, jak Polska, państwo zawładnięte przez autorytarne zapędy Orbán’a zajęło niższe, niż ostatnio, miejsce w rankingu, prowadzonym przez europejskich działaczy LGBTQ+ Friendly. Według rachunków Forbes’a – zawieszenie procedur uznawania płci oraz brak odpowiedniej ochrony imprez publicznych, zagwarantowanej przez państwo, sprawiło, że „Węgry straciły 8,46% punktów na tęczowej mapie ILGA-Europe w wyniku i zawieszonych procedur legalnego uzgadniania płci”

„Walka się nie skończyła”

Jeszcze jedną, osobą, która nie przeszła obojętnie wobec problemów osób transpłciowych i interpłciowych jest dyrektorka francuskiego Amenesty International. Społeczniczka wyznała, że – wraz z kolegami i kolezankami – była „przerażona, ale zupełnie niezaskoczona” poczynaniami rodzimych urzędników państwowych. Cecile Coudriou zauważa bowiem jak „Węgry od dłuższego czasu dryfują z dala od praw człowieka i wartości europejskich”.

Mimo dramatycznej sytuacji liderka empatycznych Francuzów nie zamierza się poddawać. W swoich planach uwzględniła wzywanie do interwencji węgierskiego Komisarza ds. Praw Podstawowych. Coudriou chce ponadto mobilizować do akcji „wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej”.

Decyzje konserwatystów skrytykowali też członkowie i członkinie Organization Intersex International, tudzież kadra Transgender Europe, która wspólnie z europejskim oddziałem ILGA przeprowadziła akcję #Drop33. Kampania polegała m.in. na pisaniu listów i petycji do władz Węgier, Wśród zaangażowanych w sprawę wymienić możemy także

Przegłosowanie art.33 odbiło się echem również w kręgach polskiej społeczności LGBTQ+. W gronie NGOsów niegodzących się na dręczenie osób borykających się z dysforią znalazła się np. Kampania Przeciw Homofobii, Fabryka Równości, Fundacja Trans-Fuzja.

Jak sądzicie, czy los uśmiechnie się jeszcze do osób transpłciowych oraz interpłciowych? Czy pomoc z zewnątrz przyniesie oczekiwane rezultaty? Zapraszamy do wymiany zdań!

Źródła: ilga-europe.org, forbes.com, edition.cnn.com, queer.pl, euronews.com, onet.pl, rp.pl, en.wikipedia.org, facebook.com [1] [2] [3] fot. ilga-europe.org

Polecane artykuły

Zostaw komentarz