Aktualności Prawo Sport i zdrowie 

„Seks” sło­wem tabu w nowej pod­sta­wie pro­gra­mo­wej do WDŻ

Czy jest moż­li­wość zało­że­nia rodziny w tra­dy­cyj­nym, tak uwiel­bia­nym przez PiS, uję­ciu bez współ­ży­cia? Nie bar­dzo. Decy­denci nie biorą tego pod uwagę i seks trak­tują jak słowo tabu. W nowej pod­sta­wie pro­gra­mo­wej pada ono dwu­krot­nie. Nato­miast słowo rodzina – 173 razy.

Rodzina tak, seks nie

Pol­ski sys­tem edu­ka­cji dotknęła reforma frak­cji rzą­dzą­cej. I, oczy­wi­ście, zwo­len­nicy i zwo­len­niczki „dobrej zmiany” dążą do jak naj­szyb­szego mora­li­zo­wa­nia za pośred­nic­twem pod­stawy pro­gra­mo­wej do WDŻ. Zmiany spra­wią, że ucznio­wie klas IV- VIII szkoły pod­sta­wo­wej, liceów, tech­ni­ków i szkół bran­żo­wych będą anioł­kami na ziemi.

W nowej wer­sji pod­stawy pro­gra­mo­wej tak „nie­przy­zwo­ite” słowo, jak seks pada tylko 2 razy/ Nie jako osobny wyraz, ale część sfor­mu­ło­wa­nia. Pierw­sze z nich to „cyber­seks” Dru­gie – uza­leż­nie­nie od seksu. Czę­ściej poja­wia się słowo „sek­su­al­no­ść’, ale zawdzię­czamy to w głów­nej mie­rze wymie­nio­nym tek­stom źró­dło­wym.

W tre­ści doku­mentu doszu­kamy się także „zło­wro­giej” anty­kon­cep­cji. Poja­wia się ona aż 5 razy. Ale nie bez powodu. Jest ona demo­ni­zo­wana i sta­wiana na równi z abor­cją, ste­ry­li­za­cją i środ­kami poron­nymi. A tak nie może być prawda? Dla­tego pod­ręcz­niki będą sta­wiać środki anty­kon­cep­cyjna w złym świe­tle, glo­ry­fi­ku­jąc przy tym natu­ralne pla­no­wa­nie rodziny, czyli napro­tech­no­lo­gię. Mło­dzi ludzie staną przed zada­niem zde­fi­nio­wa­nia poję­cia anty­kon­cep­cji, wymie­nić jej typy oraz oce­nić „w aspek­cie medycz­nym, psy­cho­lo­gicz­nym, eko­lo­gicz­nym, eko­no­micz­nym, spo­łecz­nym i moral­nym”.

Oczy­wi­stym jest zatem, że ocena ta w zamie­rze­niu auto­rów ma być nega­tywna. Można się tego spo­dzie­wać, mając na uwa­dze sytu­ację nie tylko z awa­ryj­nymi środ­kami zapo­bie­ga­nia ciąży (Ella­One), ale także tymi sto­so­wa­nymi regu­lar­nie „przed”.

Rzecz­nik rządu, Rafała Boche­nek stwier­dził bowiem, że „wszyst­kie środki anty­kon­cep­cyjne są na receptę i nie powinno być wyjątku i w tej sytu­acji”.

Jak zna­leźć mał­żonka?

Auto­rzy i autorki nowej reformy kładą nacisk na poję­cia męsko­ści i kobie­co­ści oraz na róż­nice mię­dzy nimi, zasu­ge­ro­wane przez usta­lone w naszej kul­tu­rze sche­maty. O oso­bach o nie­bi­nar­nej toż­sa­mo­ści nawet nie wspo­mi­nają. Prze­cież „ist­nieją tylko dwie płcie”, o czym śro­do­wi­ska kon­ser­wa­tywne prze­ko­nują od dawna. Dora­sta­nie, sek­su­al­ność – to wszystko pod­po­rząd­ko­wane jest świa­to­po­glą­dowi tra­dy­cyj­nemu. W pod­ręcz­ni­kach nie zabrak­nie cyta­tów Jana Pawła II

„Głę­bo­kie filo­zo­ficzne uza­sad­nie­nie, do któ­rego się odwo­łują, ozna­cza w prak­tyce, że pra­wi­dłowa postawa jest tylko jedna, a kon­cen­truje się wokół słowa rodzina, rozu­mia­nego oczy­wi­ście w okre­ślony spo­sób” – pisze Agata Kozłow­ska z grupy Pon­ton.

Ucz­nio­wie i uczen­nice dowie­dzą się z pod­ręcz­ni­ków jak skła­dać życze­nia, zdo­będą także wie­dzę uła­twia­jąca – zda­niem pomy­sło­daw­ców – zna­le­zie­nie mał­żonki lub mał­żonka.

Zaję­cia te wpoją dzie­cia­kom, że powinny pod­jąć ini­cja­cję sek­su­alną dopiero po ślu­bie, a argu­men­ta­cję, jaką przed­sta­wią nauczy­ciele wywo­dzić się będzie, rze­komo, z bio­me­dyki, psy­cho­lo­gii. Będzie też uwa­run­ko­wana aspek­tami „spo­łecz­nymi” i „moral­nymi”. Seks w pod­ręcz­ni­kach ujęty będzie głów­nie jako ele­ment pro­kre­acyjny, a rodzi­ciel­stwo wymie­nione jako jedno z naj­waż­niejszch pojęć.

Jeden model

Edu­ka­torka Grupy Pon­ton nie pozo­sta­wia złu­dzeń – w pod­sta­wie pro­gra­mo­wej nie ma miej­sca na róż­no­rod­ność. Wszyst­kie dzieci będą musiały dosto­so­wać się do „jedy­nej mają­cej rację bytu” ide­olo­gii kon­ser­wa­tywnej. Nie będzie zro­zu­mie­nia, empa­tii dla wol­no­my­śli­cieli, ate­istów, osób LGBT, wyznaw­ców innych sys­temów reli­gij­nych. Liczy się to, co narzuca sztab „spe­ców od moral­no­ści”.

To nie­stety może dopro­wa­dzić do tra­ge­dii podob­nych do histo­rii Domi­nika z Bie­żu­nia. Jeśli mło­dzież nie będzie uczona sza­cunku do inno­ści, dalej będą wyśmie­wać kole­żanki i kole­gów, wyzy­wać od „pedziów”, czy „cia­pa­tych”, a nauczy­ciele nie będą mieli odwagi, by to powstrzy­mać. Pozo­stają więc 2 roz­wią­za­nia. Albo nie wysy­łać dziecka na te lek­cje w iście fron­dow­skim stylu, albo – jak radzi Kozlow­ska – inten­syw­nie patrzeć na ręce peda­go­gom.

Źró­dłą: ponton.natemat.plnatemat.plrp.pl, fot. tapeciarnia.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz