Aktualności Lifestyle Prawo 

Policjanci ukarali personel klubów LGBTQ+ za udzielanie pomocy protestującym przeciwko rasizmowi.

Śmierć George’a Floyd’a zapoczątkowała w USA falę protestów, które wkrótce później przerodziły się w zamieszki. Rozgniewanym przeciwnikom rasizmu pomogli właściciele dwóch klubów LGBTQ+ Friendly, co bardzo nie spodobało się stróżom prawa, którzy wyciągnęli wobec społeczników dosłownie bolesne konsekwencje.

„I cant breathe”

Od zgonu George’a Floyd’a minęły już ponad dwa tygodnie, ale emocje związane z tą tragedią nadal nie opadły. Przeciwnie. Śmierć Afroamerykanina, duszonego kolanem przez policjanta, okazała się być iskrą, która odpaliła lont buntu i frustracji wobec brutalności, z jaką policjanci o jasnej cerze nierzadko traktują obywateli obdarzonych większą objętością melaniny w organizmie.

Ostatnie słowa 46-latka to rozpaczliwy komunikat: „nie mogę oddychać”. Frazę tę można zrozumieć także symbolicznie – w aspekcie istniejącego w USA od lat problemu rasizmu. Rasizmu, który tłamsi i nie zostawia potrzebnej jak powietrze szansy na godne życie.

Mimo przyjęcia kolejnych ustaw o prawach obywatelskich, mimo zakazu dyskryminacji, powstania w miarę zamożnej, dobrze wykształconej czarnej klasy średniej, mimo siły czarnych organizacji religijnych i politycznych, sukcesów czarnych sportowców, artystów i przedsiębiorców, mimo Nobla dla Toni Morrison i dwukrotnego wyboru czarnego prezydenta – Stany wciąż pozostają miejscem, gdzie Afroamerykanie są grupą strukturalnie zmarginalizowaną – wylicza Jakub Majmurek.

Dziennikarz Krytyki Politycznej uwrażliwia na przepaść, jaka – w kontekście położenia ekonomicznego – dzieli osoby ciemnoskóre od tych o kaukaskim typie urody. Pierwsza z tych grup ma aż „dwuipółkrotnie większą szansę na popadnięcie w ubóstwo”. Majmurek podaje też za Pew Research Centre, że „Afroamerykanie to około 12 procent populacji Stanów, ale jednocześnie stanowią oni jedną trzecią populacji amerykańskich więzień”. Mało tego, to właśnie czarnoskórzy obywatele i obywatelki USA częściej bywają obiektami „policyjnej czy oddolnej przemocy”.

#BlackLives Matter

Ludzie doświadczający tej nierówności na co dzień, postanowili wyjść na ulice i zademonstrować swój sprzeciw. Początkowo protesty były pokojowe. Większość z nich przeobraziła się jednak w zamieszki, podczas których doszło do rabowania sklepów, pobić, dewastowania radiowozów czy zniszczenia pomnika Kościuszki. Ostry charakter ostatnich wydarzeń wzbudził spore kontrowersje. Po stronie ciemnoskorych opowiedziała się m.in. Grupa Stonewall.

(…) Z niepokojem obserwujemy doniesienia z USA. Śledzimy również polskie komentarze do tej sprawy i wiele z nich dobitnie udowadnia coś, co i tak było oczywiste – rasizm to nie tylko amerykański problem. Tym osobom, które oburzają się na często mało pokojową formę protestów przypominamy: Stonewall to też nie był piknik. To, na czym należy się skupić i o czym należy mówić, to przyczyny zamieszek. – tłumaczyli działacze.

Zdaniem eksperta w dziedzinie zachowań tłumu i regulacji ładu publicznego, „zamieszki są wynikiem interakcji – głównie związanych z charakterem sposobu, w jaki policja traktuje tłumy”. Profesor Clifford Stott z Uniwersytetu Keele uważa, iż zamieszki mogą być następstwem konfrontacji policjantów nawet z kilkoma protestującymi. Stott zwraca przy tym uwagę, iż „policja często reaguje na tłum jako całość”. A w sytuacji, gdy ludzie „czują, że użycie siły przez policję przeciwko nim jest nieuzasadnione”, ich mentalność „my kontra oni” przybiera na sile. Konsekwencją takiego stanu rzeczy może być zmiana „w sposobie pojmowania przemocy i konfrontacji” przez ludzi. Takie osoby w danych okolicznościach mogą zacząć postrzegać przemoc jako uzasadnioną.

Blazing Saddle

Uczestnicy zamieszek, które wybuchły na terenie Stanów Zjednoczonych, mogli liczyć na pomoc dwóch tęczowych klubów. Pierwszy z nich to The Blazing Saddle, działający w Des Moines. Personel tego lokalu opisał na swoim fanpage’u to, czego w dniu 01.06 br. doświadczył „tuż przed północą”. Ekipa Blazing Saddle oglądała wiadomości i widziała, jak kilka przecznic dalej – na wysokości Capitol’u – grzecznie maszerujący tłum protestantów został poproszony o rozstąpienie się. Chwilę później funkcjonariusze użyli gazu łzawiązego. Trzy osoby wyposażone w artykuły pierwszej pomocy ruszyły na odsiecz „umierającym z bólu” poszkodowanym, a w samym „Siodle” można było skorzystać z wody i ręczników.

Nagle ruch pieszy i samochodowy w naszym rejonie klubu zaczął wzrastać. Część protestantów nadal maszerowała, inni biegali, zaś policja podążała za nimi wzdłuż Locust i E 5th St. Następnie “nieoznakowana biała furgonetka uzbrojona w sprzęt do pacyfikowania zamieszek skręciła w ulicę, przy której mieści się The Blazing Saddle. Kolejni piechurzy i piechurki zaczęły biec, a trio pracowników wróciło do lokalu.

W tym momencie policja wysiadła z łóżka stojącego w pick-up’ie, wycelowała karabiny i przystąpiła do obalenia trójki na ziemię. Reszta z nas (czyli cztery inne osoby) weszła do budynku i zamknęła drzwi, a tymczasem przyszła do nas policja. Powiedziano nam, żebyśmy otworzyli drzwi i trójce z nas kazano wyjść na zewnątrz, natomiast jedna osoba uciekła, aby się ukryć. Gdy z bronią trzymali nas przy drzwiach, duet oficerów wszedł do baru, aby upewnić się, że jest „czysto”. Znaleźli naszą czwartą osobę i zanim wyprowadzili ją na zewnątrz – dokładnie przeszukali, potem oficerowie omietli spojrzeniem bar, szukając innych. Następnie trójkę z nas zakuli na chodniku twarzą w dół i zapytali, co jest w plecaku. Gdy jeden z nich podał zawartość torby, oficer przeszedł przez torbę, a następnie wyjął butelki z rozpylaczem rozcieńczonego mleka magnezji i sody oczyszczonej (używa się i w celu zwalczania efektów gazu łzawiącego) oraz parę nożyczek bezpieczeństwa do zdejmowania odzieży. Następnie całą trójkę posadzono na ławce przed barem, podczas gdy reszcie z nas kazano wrócić do środka i zamknąć drzwi. Zadawano im pytania, a następnie zabrano do więzienia – przez cały ten czas inni protestujący mogli się oddalić bez incydentów. Trzej, którzy poszli do więzienia, czekali ponad dwie godziny na rozpatrzenie, zostali zwolnieni i nadal musieli pozostać w areszcie, odmówiono im także opieki medycznej, ponieważ 1 z nich był w posiadaniu środków, które były w skonfiskowanym plecaku – czytamy w relacji.

Po wszystkim cały zespół próbował skontaktować się z władzami miasta. Do radnego Joe Gatto wysłali e-mail, natomiast do radnego Carla Vossa – SMS. Kontakt z gospodarzem hrabstwa Polk. Ostatecznie udało im się porozmawiać z sierżantem posterunku policji właściwego dla Des Moines, Paul’em Parizek’iem.

Ruby Deluxe

Podobny los spotkał personel klubu Ruby Deluxe, znajdującego się w Raleigh. Właściciel tego miejsca musiał zmagać się zarówno z policjantami, jak i białymi supremacjonistami, którzy – niepowstrzymani przez stróżów prawa – usiłowali zniszczyć wnętrze baru. Gospodarz pozostał jednak na warcie, by mieć możliwość udzielenia pomocy innym.

Po wszystkim rzecznik tamtejszej policji oznajmił, iż właśnie ten ludzki odruch solidarności był powodem nalotu władz mundurowych. Eric Curry odmówił ponadto wskazania posiadanej przez funkcjonariuszy broni, gdy o komentarz zapytała go redakcja magazynu them.us. Więcej empatii mają władze miasta, które złożyły wniosek o przeprowadzenie dochodzenia w tej sprawie. Tylko czy uda się zrealizować je bezstronnie? O to zdążyła się już zatroszczyć Cassandra Deck-Brown, pełniąca funkcję szefowej policji w Raleigh.

Powtórka z historii

To nie koniec złych wiadomości. Atmosfera niepokoju zapanowała także w okolicy Stonewall Inn. Tydzień temu przed kultowym klubem queerowa społeczność oddawała hołd Ninie Pop i Tony’emu McDade’owi- ciemnoskórym osobom transpłciowym, zabitym przez policjantów. Myśli członków oraz członkiń zgromadzenia powędrowały też ku wszystkim innym niecispłciowym osobom, “zamordowanym przez policję i transfobiczną przemoc”.

Ciało Niny znaleziono na początku maja w jej mieszkaniu. Policja poinformowała wtedy, iż „śledczy zastanawiają się nad możliwością popełnienia przestępstwa z nienawiści, ale motyw nie został jeszcze ustalony”. Tony zginął dwa dni po tym, jak życie stracił George Floyd.

Według Departamentu Policji w Tallahassee tłumaczył, ze funkcjonariusz, który zabił Dade’a, widział w nim podobieństwo do poszukiwanego przez siebie nożownika. Komendant tej placówki dodał, iż atak jego kolegi był poprzedzony rzekomym wycelowaniem w niego broni przez Tony’ego. Takie wyjaśnienie spotkało się ze sceptycznym nastawieniem obrońców praw człowieka, m.in. Human Rights Campaign. Brak przekonania do tej wersji podkreśliła dyrektorka HRC ds. Zaangażowania społeczności w sprawie inicjatywy „Transgender Justice Initiative”.

Human Rights Campaign oraz cała społeczność transpłciowa i niebinarna wymagają odpowiedzialności i odpowiedzi w sprawie śmierci Tony’ego – a także niezliczonych gwałtownych śmierci osób transpłciowych, czarnoskórych i, nieproporcjonalnie, czarnoskórych osób transpłciowych. (…) Osoby czarnoskóre, LGBTQ, a zwłaszcza wszystkie osoby LGBTQ należące do społeczności People of Color z dnia na dzień są coraz bardziej narażeni na przemoc w tym kraju. To musi się skończyć – wzywała działaczka.

Gdy wspomniana pikieta dobiegła końca, policja przystąpiła do zaciekłego pacyfikowania maszerujących. Jak wspomina organizator w osobie Jason’a Rosenberg’a – “„policja zasadziła się na pokojowych maszerujących i biła ich aż do krwi”. Pisarz ubolewał też nad obrażeniami, jakie poniósł osobiście: złamanym ramieniem i wymagającymi założenia szwów ranami głowy.

A jaki Wy macie pogląd na to, co ostatnio się dzieje? Wzięlibyście lub wzięłybyście udział w proteście pod szyldem #BlackLivesMatter? Chętnie poznamy Waszą perspektywę.

Źródła:  them.us, bbc.com, krytykapolityczna.pl, oko.press, patch.com, abcnews.go.com, pl.wikipedia.org, wiadomosci.gazeta.pl, thehill.com, out.com, lgbtqnation.com, facebook.com, theguardian.com   fot. pinknews.co.uk

Polecane artykuły

Zostaw komentarz