Aktualności Prawo 

PiS udaje, że nami nie gardzi.  Kilka słów o kuriozalnym głosowaniu Komisji do Spraw Petycji.

Partia „dobrej zmiany” przoduje w szczuciu na osoby LGBTQ+. Ale kiedy pod koniec września Komisja do Spraw Petycji głosowała nad podjęciem inicjatywy ustawodawczej w sprawie penalizowania queerfobii, posłowie i posłanki o konserwatywnych poglądach nie wyrazili sprzeciwu. Szczere działanie czy zdobycie kolejnego szczytu cynizmu? 

257 

W drugiej połowie września  posłowie i posłanki zasiadający w Komisji do Spraw Petycji przyjrzeli i przyjrzały się wnioskowi o zaktualizowanie Art. 257 kodeksu karnego i zmodyfikowanie go w taki sposób, by warunkował karanie za homofobię i transfobię.

Parlamentarzyści  i parlamentarzystki postanowili  skorzystać ze swoich kompetencji i na bazie petycji stworzyć projekt ustawy dotyczącej tego fragmentu.  Komisja do Spraw Petycji spełniła zawarte w petycji życzenie i zdecydowała, że w nowej formie art. 257 powinien zakazywać znieważania danej grupy  również ze względu na „płeć, wiek, niepełnosprawność, tożsamość płciową i orientację seksualną” ich członków i członkiń. Wymiar kary miałby natomiast  wynosić nie 3, a 5 lat. 

PiS pasuje?

Najdziwniejsze jest to, że gdy przewodniczący komisji pytał o ewentualny sprzeciw – nikt  z grona przedstawicielskiego  PiS nie interweniował. A musicie wiedzieć, że stanowi ono aż połowę składu tej komisji! 

Prawicowe media sugerują, że partia rządząca popełniła pomyłkę.  Podobnie uważa anonimowy poseł tego ugrupowania. Polityk ten twierdzi, iż gremialne poparcie projektu jest konsekwencją zamieszania. 

Nasza komisja jest specyficzna. Rzadko zajmuje się drażliwymi tematami, więc sobie ufamy. Propozycje prezydium komisji z reguły są przyjmowane z dobrą wiarą – tłumaczył. 

Inną wersję zdarzeń przedstawił za to sam przewodniczący. Osobą tą jest Sławomir Piechota, który przeprowadził głosowanie zgodnie  z propozycją doradcy komisji.

Jak się nie rozmawia na poziomie zadęcia ideologicznego, lecz rzeczywistych mechanizmów pomocy prawnej, można dojść do takiego właśnie konsensus – chwalił. 

O celowości głosowania „za” pracą nad projektem mówił ponadto Grzegorz Wojciechowski. Polityk również zasiada w Komisji ds. Petycji. I też jest członkiem PiS!

 Uważam, że dotychczasowe brzmienie artykułu jest wystarczające, ale petycje w jego sprawie są ponawiane w naszej komisji. Dlatego uznaliśmy, że powinna się wypowiedzieć Komisja Sprawiedliwości – deklarował.

Nie siedzimy posłom i posłankom Prawa i Sprawiedliwości w głowie, więc nie rozstrzygniemy, czy ich postępowanie było świadome.  Możemy Was jednak zapewnić, iż było ono pozbawione jakiegokolwiek znaczenia.

Nic z tego 

 Jednym z powodów jest to, że – jak wspomniał  poseł Wojciechowski – projekt trafił do Komisji Sprawiedliwości. Nie ma gwarancji, że nie trafi on. Do „zamrażarki”. Nawet jeśli szkic zostanie przedmiotem pracy tego zespołu, to na pierwsze czytanie nie mamy co liczyć. O dużej debacie nie wspominając.

Dowodem na to, że partia Jarosława Kaczyńskiego ani myśli pomagać społeczności LGBTQ+ jest to, o czym także wspomnieć poseł Wojciechowski: podobne propozycje karania  napływały już do Komisji do Spraw Petycji.

Problem w tym, że za każdym razem były  odrzucane. I ta napisana przez PO, uwzględniająca dodatkowo  przesłanki dot.  niepełnosprawności i wieku, ekspresji płciowej i politycznej, i ta, którą przygotowała Lewica. 

Oczywiście w 2017 r. Obóz rządzący zobowiązał  się do nowelizacji kodeksu karnego. Tylko co z tego, skoro nadal nie wykonał tego zadania? A gdy w listopadzie ub. r. Krzysztof Śmiszek wystosował  interpelację w tej sprawie, odpowiedź nie pozostawiła złudzeń.

Zwalczanie różnych przejawów dyskryminacji, w tym także opartej o takie przesłanki jak tożsamość płciowa, czy orientacja seksualna bezsprzecznie stanowi jeden z celów prawa karnego. Należy jednak stwierdzić, że aktualnie występująca w tym obszarze ochrona jest całkowicie wystarczająca, w związku z czym brak jest przesłanek do podejmowania działań legislacyjnych zmierzających do dalszej penalizacji zjawiska – pisała do marszałkini Sejmu  podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. 

Anna Dalkowska powołała się na treść art. 33 k.k,  wskazując na to, iż „zgodnie z zasadami wymiaru kary, określonymi w art. 53 k.k., przy określaniu odpowiedzialności sprawcy za popełnienie czynu zabronionego motywacja jego działania stanowi jedną z okoliczności uwzględnianych przez sąd przy wymierzaniu kary”. Reguła ta dotyczy „wszystkich przyczyn leżących u podstaw czynności sprawczych podejmowanych z powodów dyskryminacyjnych”.  

Zatem już w oparciu o przepisy obowiązujące motyw działania sprawcy czynu zabronionego, obok innych okoliczności wymienionych w przepisach art. 53 k.k., ma wpływ na wymiar orzekanej przez sąd kary. Z tego względu ewentualne wprowadzenie dodatkowych narzędzi prawnych umożliwiających zaostrzenie odpowiedzialności karnej za popełnienie tzw. przestępstwa z nienawiści motywowanego orientacją seksualną, tożsamością płciową oraz płcią ofiary, nie wydaje się konieczne – dodała. 

Dalkowska podniosła, ze prawo wynikające z  gloryfikowanego przez nią artykułu „nie wprowadza żadnych ograniczeń motywów, z powodu których realizowana jest czynność sprawcza”, zaś „brak katalogu zamkniętego powoduje, że w grę mogą wchodzić wszystkie motywy, nie tylko wprost wymienione w jakimkolwiek przepisie”. 

Podsekretarz ostrzegła przy tym, że „wprowadzenie ograniczenia takich motywów do uprzedzenia wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej orientacji seksualnej, lub tożsamości płciowej (…) naraża na zarzut nierównego traktowania ze strony podmiotów pominiętych w przyjętym katalogu przyczyn dyskryminacyjnych”.

Na koniec podsekretarz Dalkowska podkreśliła, iż „motywacja (także ta dyskryminacyjna) w myśl obowiązujących przepisów, wpływa na ocenę stopnia społecznej szkodliwości czynu”.

Zdaniem urzędniczki „rozszerzenie znamion tzw. Przestępstw dyskryminacyjnych (…)  o okoliczności, z powodu których realizowana jest czynność wykonawcza  m.in. o tożsamość płciową i orientację seksualną wydaje się zbędne”. Według pracownicy ministra Ziobry wystarczającym rozwiązaniem problemu jest to, że „większość czynności sprawczych stypizowanych w tych przepisach, podejmowana samodzielnie również stanowi przestępstwo np. znieważenia (art. 126 k.k.), naruszenia nietykalności cielesnej (art. 217 k.k.), czy kierowania gróźb karalnych (art. 190 k.k.)”.

Wprowadzanie do kodeksu karnego kolejnych kazuistycznych typów czynów zabronionych  powtarzających zakres penalizacji wprowadzi raczej nieład niż poprawi poziom ochrony  – podsumowała 

PiS będzie PiSem 

Jest jeszcze jeden problem. Jak zauważył Aton Ambroziak – gdyby PiS rzeczywiście zaangażował się w zapewnianie nam ochrony „wybiłby zęby własnej strategii i naraził kilku prominentnych działaczy, a nawet wyższych urzędników, na odpowiedzialność karną”.

Wyobrażacie sobie zespół Jarosława Kaczyńskiego wyrażający się o tęczowej społeczności z szacunkiem i tolerancją? PiS unikający homofobicznych sformułowań i innych form odczłowieczania? Dla nas byłaby to czysta abstrakcja, a dla konserwatywnego elektoratu – przyczyna dramatycznego spadku zaufania. To po prostu się nie wydarzy.

Jak myślicie, czemu ma służyć ta szopka w Komisji Petycji? Dajcie znać w komentarzach!

Źródła: oko.press, rp.pl, sejm.gov.pl fot. pl.wikipedia.org

Polecane artykuły

Zostaw komentarz