Aktualności Lifestyle Prawo 

Malin Björk zaproponowała przyjęcie rezolucji przeciwko polskiej nagonce na osoby LGBTQ+.

Wtorkowe posiedzenie Europarlamentu upłynęło pod znakiem walki z polską homofobią. Z inicjatywy Malin Björk politycy UE debatowali wtedy nad mową nienawiści w Polsce i  „strefami wolnymi od LGBT”.

Musimy porozmawiać o Polsce

Na początku tygodnia w Europarlamencie odbyło się kolejne posiedzenie nowej kadencji. Zebranie skoncentrowane było wokół pierwszego czytania rezolucji traktującej o sprzeciwie wobec mowy nienawiści oraz wyznaczonych przez polskie samorządy „strefach wolnych od LGBT”. Takich obszarów jest już nad Wisłą aż 80, a „dzięki” Ordo Iuris będzie ich prawdopodobnie jeszcze ponad 30 więcej. Konserwatyści planują bowiem lobbowanie za wykluczającymi przepisami.

Sesję otworzyła komisarz Cecilia Malmström. Polityczka wskazała aspekty życia w Polsce, które skłoniły organ do dyskusji nad zintensyfikowaną opresją, jakiej doświadczamy we własnej ojczyźnie. Oprócz podania przykładu sławetnych aktów legislacyjnych, aprobowanych przez lokalnych włodarzy – urzędniczka zwróciła uwagę na homofobiczne naklejki dodawane do Gazety Polskiej oraz dramatyczny przebieg Marszu Równości w Białymstoku.

Malmström podkreśliła, że samorządy zatrudniające sygnatariuszy kontrowersyjnych dokumentów otrzymują fundusze od Unii Europejskiej, a ta kultywuje wartości stojące w całkowitej sprzeczności z dyskryminacją ludzi ze względu na ich orientację seksualną. Wobec tego, Komisja Europejska „ma wątpliwości jak wydawane są środki z funduszy UE w miejscach gdzie takie uchwały zostały uchwalone”.

Szwedka o liberalnych poglądach obiecała ponadto, że eurodeputowani będą się przyglądać temu, co dzieje się pod biało – czerwoną flagą oraz podejmą współpracę z władzami w celu zapobiegania podobnym sytuacjom w przyszłości.

Coś niezwykle ważnego

W gronie mówców znalazł się m. in. Robert Biedroń. Jego wystąpienie przeciągnęło się poza limit czasowy, ale sens wypowiedzianych słów został uznany za „coś niezwykle ważnego”, więc koordynatorka dyskusji mu nie przerywała.

Założyciel Wiosny uczulał na problemy, z jakimi często – jako Polak i gej – się spotyka. Były prezydent Słupska skarżył się na fakt, że „w 2019 roku w sercu Europy, w Polsce, są miejsca do których nie może wejść”. Szef sztabu Lewicy wyliczał też określenia używane w stosunku do Niego i innych osób należących do tęczowej społeczności: homoterror, promocja homoseksualizmu, ideologia LGBT.

Promować to można jabłka w supermarkecie, a nie homoseksualizm. – ripostował.

Progresywny lider przekonywał, iż promocji powinny podlegać raczej konkretne postawy, wśród których wymienił tolerancję, akceptację i szacunek dla drugiego człowieka. Następnie kolekcjoner figurek Matki Boskiej nakłaniał koleżanki i kolegów do tego, by zwizualizowali sobie reakcje na wykluczanie Polaków, Żydów i katolików.

(…) wszyscy na tej sali, zgodzilibyśmy się, że trzeba działać. Kiedy dotyczy to LGBT, część tej sali, kiedy używana jest mowa nienawiści, bije brawo w 2019 roku. W świątyni europejskiej demokracji. I to jest wstyd. To jest wstyd dla nas, do czego doprowadziliśmy. – podsumował gorzko.

Ostatnie słowa wystąpienia Roberta Biedronia to apel o przyjęcie takiego prawa, które zagwarantuje równość każdemu. Koalicjant Adriana Zandberga i Włodzimierza Czarzastego zgłosił konieczność wprowadzenia dyrektywy antydyskryminacyjnej, przygotowania strategii dotyczącej osób LGBTQ+ oraz zapewnienie wszystkim obywatelom krajów UE jednakowej ochrony.

Wtedy takich stref nigdy więcej nie będzie i takich żenujących debat nigdy więcej nie będzie. – prognozował.

Sojuszniczki

Tego dnia z mikrofonu skorzystała jeszcze jedna nieheteronormatywna osoba, a była nią pochodząca z Irlandii Maria Walsh.

Jestem osobą LGBTQI. Jestem praktykującą katoliczką. Jestem Irlandką i Europejką. I nikt nie ma prawa mówić mi gdzie i jak powinnam żyć. – postawiła sprawę jasno.

O dobrostan naszej społeczności dzielnie walczyły również Radka Maxová, Karen Melchior i Magdalena Adamowicz. Reprezentantka Koalicji Obywatelskiej zauważyła, że powróciliśmy właśnie do czasów, gdy nacjonaliści i populiści zastraszali ludzi, by osiągnąć zamierzony cel.

Wymyślono sobie nowego wroga i nazwano go »ideologią LGBT«. Tylko czegoś takiego nie ma. (…) Niewiarygodne, ale to działa i nienawiść rośnie. Wzmaga się fala przestępstw na tle orientacji seksualnej. – alarmowała.

Jedno z najbardziej poruszających przemówień wygłosiła Terry Reintke. Eurodeputowana Zielonych pokazała współpracownikom mapę Polski, uwzględniającą wrogie nam strefy. Niemka prosiła przy tym, by zebrani wyobrazili sobie dorastanie w „strefach wolnych od LGBT” jako gej, lesbijka lub osoba transpłciowa. Choć przez krótką chwilę…

Jakbyście się czuli? Samotni, opuszczeni, wystraszeni. – skłaniała do refleksji.

Polityczka przywołała też postać Jezusa, o którym uczyła się, gdy była dziewczynką. Reintke tłumaczyła, iż Chrystus, o jakim ją uczono, „nie nawoływał do nienawiści”. Nie nakłaniał swoich uczniów, by rzucali się z widłami na wyróżniających się ludzi.

On mówił o miłości i dokładnie tak powinniśmy traktować ludzi, którzy dziś są marginalizowani. A nie używać przeciwko nim chrześcijańskim wartości. –ganiła polskich tradycjonalistów.

Miłośniczka ekologii stwierdziła, że nie można dłużej tolerować nagonki urządzonej przez regionalnych ustawodawców.

Ta sprawa powinna zostać dołączona do artykułu 7 procedury przeciwko Polsce – stwierdziła kategorycznie.

Co więcej, sojuszniczka mobilizująca do solidaryzowania się z nieheteronormatywną młodzieżą nakryła swoje krzesło tęczową flagą!

Czas na przedstawienie swojego stanowiska miała też Sophie in’t Veld. Ironiczna i szczera do bólu Holenderka ostro skrytykowała postępowanie partii rządzącej, a jej nazwę ujęła w cudzysłów.

(…) Jeśli chcecie wyeliminować, wymazać całą grupę należącą do populacji, to jest na to słowo, którego tutaj nie wymienię. To nie jest tylko dyskryminacja i powinniśmy posunąć się znacznie dalej, niż jedynie do potępienia tego. To łamanie podstawowych praw człowieka oraz prawa międzynarodowego i nie ma na to miejsca w Unii Europejskiej. To się musi skończyć! – grzmiała.

Malin Björk zaprasza

Podobnie myśli Malim Bjork, według której omawiane w Strasburgu praktyki śmiało można nazwać prześladowaniem. To właśnie Skandynawka jest inicjatorką przyjęcia rezolucji stanowiącej przedmiot dysputy.

Ten parlament musi wysłać silny sygnał i wsparcie w kluczowym momencie, gdy nasi koledzy w niektórych krajach członkowskich zderzają się z bardzo brutalną rzeczywistością. – argumentowała.

Oryginalny plan sesji zakładał bardziej ogólne rozmowy na temat losu tęczowej części ludzkości. Członkini Szwedzkiej Partii Lewicowej zdecydowała się uwrażliwiać na polską homofobię po tym, jak skontaktował się z Nią mieszkaniec objętej jedną z homofobicznych uchwał Nowej Sarzyny. Oficjelka znana już z interwencji w sprawie osób LGBTQ+ z Ugandy wzruszyła się relacją Kamila Maczugi, a ostatecznie zaprosiła go na obrady PE.

Oprócz niego do Strasburga pojechała Mirosława Makuchowska z KPH i Kuba Gawron, który organizuje Marsz Równości w Rzeszowie i stworzył katalog pism wskazujących na to, gdzie nie jesteśmy mile widziani – przynajmniej nie przez lokalnych polityków.

Warto wiedzieć, że jeszcze przed głównym wydarzeniem goście z Polski rozmawiali z grupą europarlamentarzystów. Mirosława Makuchowska przekazała Malin Bjork i Terry Reintke podpisy, jakie aktywiści All Out oraz We Move – wspierani przez KPH i Lambdę Warszawa – zebrali pod aktem sprzeciwu wobec działań samorządowców. Było ich aż 130 tysięcy!

Trio filantropów rozmawiało też z politykami o kontrowersyjnych uchwałach i wpływie ich wprowadzenia w życie na queerową młodzież, żyjącą w Polsce. Istotnym tematem rozmów były ponadto powiązania Ordo Iuris z prawicowymi lobbystami działającymi w innych częściach świata oraz trudna sytuacja na Litwie.

Do kraju ukochanego przez Adama Mickiewicza docierają bowiem wpływy rosyjskiej telewizji propagandowej. Według raportu szefa zarządu lokalnej organizacji LGBT+ obowiązuje tam też zakaz „propagandy homoseksualizmu”. Przepis ten – pomimo swojej niskiej mocy prawnej – wyrządza wiele krzywdy wszystkim, którzy utożsamiają się z kolorowym akronimem.

Kolejnym etapem podróży była rozmowa, jaką na temat sojuszniczej rezolucji przeprowadził Kuby Gawron, Kamil Maczuga, Vladimir Simonko i reprezentującą partię Renev Karen Melchior.

Polska zaatakowana

Podsumowanie debaty niosło ze sobą przyjazny nam przekaz. Komisarz Malmström oznajmiła, że dyskusja nie nosiła znamion ideologicznej. Nakazała też Polsce troskę o obywateli, zapewnienie im równych praw i zapobieganie mowie nienawiści. Szwedka podkreśliła, że w ocenie Komisji Europejskiej wszelkie ataki na osoby LGBTQ+ są godne potępienia, szczególnie w okresie kampanii wyborczej. Prawo do miłości i tożsamości należą przecież do najbardziej podstawowych!

Jak pewnie się domyślacie przebieg posiedzenia nie wzbudził zachwytu prawicowych członków spotkania. Patryk Jaki narzekał, że Polska została „zaatakowana” i „porównana do Hitlera”.

Polska jest jednym z najbardziej tolerancyjnych i otwartych państw w całej Europie. Państwo w marszach i nie tylko chroni swoją siłą osoby LGBT. Jednak nie chodzi tu o ludzi, a o ideologię (…) Tolerancja nie może oznaczać braku tolerancji dla tradycyjnej rodziny. – stawiał warunki.

Ostatecznie deputowany z ramienia PiS przypomniał, że przed II wojną światową Żydzi na miejsce do życia wybrali sobie Polskę, a następnie kazał kolegom i koleżankom „zostawić ją w spokoju”.

Podobnie wypowiedział się Maximilian Krah. Członek Grupy Tożsamość i Demokracja ubolewał nad tym, że stroną stosującą mowę nienawiści jest Parlament Europejski, rzekomo gardzący Polską. Oburzenia przebiegiem debaty nie kryła dodatkowo Beata Kempa, według której to katolicy i chrześcijanie są ofiarą prowokacji i dyskryminacji ze strony tęczowych działaczy.

Niezależnie od braku aprobaty konserwatystów, głosowanie nad rezolucją autorstwa Malin Bjork odbędzie się w grudniu. Jak myślicie, jaki będzie jego wynik?

Źródła: kph.org.pl, en.wikipedia.org, natemat.pl, queer.pl, wiadomosci.gazeta.pl fot. kph.org.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz