Aktualności Lifestyle Prawo 

Komu przeszkadzały tęczowe flagi na „Marszu Tysiąca Tóg”?

Partia rządząca konsekwentnie niszczy wymiar sprawiedliwości. Obecnie frakcja Jarosława Kaczyńskiego obrała sobie za cel uprzykrzenie życia szeregowych sędziów, którym chce zamknąć usta, uchwalając drakońskie kary za sprzeciwianie się nowym „porządkom”. Nie dziwią w takiej sytuacji protesty w obronie przyjaciół Temidy. Jednym z takich wydarzeń był „Marsz Tysiąca Tóg”, który odbył się w dniu 11.01.2020 r. Przez Warszawę przeszli wtedy zarówno sami szykanowani, jak i inni prawnicy z Polski i Europy. Wszyscy chcieli wyrazić sprzeciw wobec zapisów uchwalonej ostatnio ustawy „kagańcowej”. Uczestnicy mówili o praworządności, porządku, wartościach europejskich. Ale czy wszystkie te wartości były obecne na marszu? Testem okazała się obecność tęczowych flag.

Wspierajcie, ale się nie afiszujcie?

Jeszcze przed rozpoczęciem wydarzenia doszło do kontrowersji na tle używania w trakcie marszu tęczowych flag. Organizatorzy, zapraszając do udziału w zgromadzeniu, zachęcali bowiem do przynoszenia ze sobą flag polskich i unijnych, ale prosili też o rezygnację z eksponowania emblematów partyjnych. Za taki uznali m.in. symbol naszej społeczności.

Zaklasyfikowanie efektu pracy Gilberta Baker’a do tej kategorii spotkało się z argumentem wskazującym na fakt, że wspomniany element kultury LGBTQ+ nie należy do żadnej partii czy konkretnej organizacji. Wtedy ze strony inicjatorów akcji padła deklaracja, iż tęczowe są mile widziane”. Gorące dyskusje nie ustawały, aż w pewnym momencie zapis o flagach zniknął, co jeszcze bardziej zdezorientowało gości. Całe zamieszanie wokół regulaminu pochodu tłumaczył rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Mieliśmy wiele pytań o możliwość ich przyniesienia i wyraźnie odpowiadaliśmy, że zachęcamy do przynoszenia flag biało-czerwonych i unii europejskiej, ale tęczowe emblematy nie są zakazane – wyjaśniał.

Bartłomiej Przymusiński przyznał też, że usunięcie zachęty do przynoszenia znaku rozpoznawczego osób utożsamiających się z wzbudzającym ambiwalentne uczucia akronimem mogło być „nieczytelne dla wszystkich”.

Długa droga

W tym miejscu należy przypomnieć, że podobne nieścisłości można było zauważyć przy okazji pierwszych manifestacji Komitetu Obrony Demokracji, jakie miały miejsce w 2015 roku. Organizatorzy tych pikiet byli „za, a nawet przeciw”. Członkowie Stowarzyszenia chełpili się tym, jacy są „europejscy”, „nikogo nie wykluczają”. Ale zaraz po tych pięknych zapewnieniach wtrącali jakieś „ale”. Wymówki były różne: nieadekwatny temat manifestacji, rzekomo nieodpowiednie miejsce i czas.

Decydenci przekonywali ponadto, iż okazywanie empatii osobom LGBTQ+ pomaga przeciwnikom atakować zwolenników demokratycznego ustroju państwa. Trudno było im sobie wyobrazić pogodzenie swojej działalności z dbaniem o prawa mniejszości. Z ich ówczesnej perspektywy – tęczowe flagi były przydatne jedynie na marszach równości.

Od zimy 2015/2016 r. I gaf ze strony KODu minęły już 4 lata. W tym czasie reprezentanci rozmaitych środowisk lewicowych spotykali się na licznych demonstracjach. Tęcza wreszcie przestała „uwierać” na marszach opozycji, a opozycjoniści zaczęli pojawiać się na Paradzie Równości, tudzież marszach organizowanych przez queerową społeczność. Między obiema grupami w dalszym ciągu zdarzały się pewne spory, lecz wzajemne wsparcie przybierało z czasem na sile.

Za przełom w tych relacjach możemy uznać 2019 r. Wydarzenia w Białymstoku pokazały, jak źle jest w Polsce urządzanej na skrajno-prawicową modłę. Słowa wsparcia i solidarności płynęły ze wszystkich stron. Tylko czy do wszystkich trafiło ich przesłanie?

”Wspólna sprawa”

W „Marszu Tysiąca Tóg” wzięło udział ok. 30 tys. osób. Prawników wspierali przyjezdni z całego kraju. Tego zimowego dnia – niezależnie od różnic między wykonywanymi profesjami – przeszli spod budynku Sądu Najwyższego w okolice Sejmu, pokazując: chcemy żyć w praworządnym, europejskim kraju.

Motywacje chwytają za serce, zachowanie niektórych uczestników – niestety nie. Prawniczki podkreślające swoją przynależność do społeczności LGBTQ+ usłyszały: „nie o te wartości dzisiaj walczymy”. Jedna z nich została zgromiona za „pomylenie” zgromadzeń.

Uczestnicy demonstracji wyzywali nas od zarazy i zboczeńców. Część nie omieszkało nas poinformować, że tęczowe flagi są tu niemile widziane, a wiele po prostu patrzyło z obrzydzeniem. Znam ten wzrok – tak patrzą na nas kontrmanifestanci na Marszach Równości – napisała Agata Kowalska, dziennikarka radia TOK FM.

W gronie dumnych właścicieli kolorowego materiału znalazła się Emilia Barabasz. Adwokatka uważa, iż „prawo do Europy”, stanowiące jedną z myśli przewodnich wydarzenia, jest nierozerwalnie połączone z koniecznością dbania o prawa człowieka przez państwa członkowskie UE. Bez spełnienia tego warunku, o praworządności nie ma mowy.

Tak długo, jak Barabasz niosła flagę, spotkały ją wyzwiska i upomnienia o jej schowanie. Nastawienie do niej zmieniło się jak w kalejdoskopie, gdy założyła togę. Na widok jej „zbroi” towarzysze podróży złagodnieli, a nawet trzykrotnie podzielili się z nią słowami otuchy. Najbardziej wzruszyło ją spotkanie z kolegą po fachu z północy Polski. Gdy Olsztynianin zauważył jej flagę w sześciu barwach, ucieszył się, że mecenaska walczy o „naszą wspólną sprawę”.

„Przykład idzie z góry”

Pomimo agresywnych zaczepek i nieporozumienia w kwestii zasad, nieheteronormatywni uczestnicy marszu nie żałują kroczenia ramię w ramię z sędziami. Z ich wypowiedzi wynika, że sytuacje z pierwszej połowy miesiąca postrzegają jako naukę dla wszystkich, że przykład idzie z góry. Bo gdyby organizatorzy przyjęli bardziej zdecydowaną postawę, uwag nacechowanych dyskryminacją byłoby dużo mniej.

Najważniejsze było dla mnie, aby prawnicy odczuli nasze wsparcie i to się udało. Teraz pozostaje to, aby organizatorzy stworzyli przestrzeń, w której będziemy mile widziani i nie będzie miejsca na jakiekolwiek przejawy homofobii, bo to sprzeczne z wartościami jakie głoszą – powiedział Bart Staszewski, lider „tęczowego bloku”.

Na wieść o wykluczających incydentach, ekipa Akcji Demokracji wydała w tej sprawie oświadczenie. Inicjatorzy wielu protestów w obronie niezależnego sądownictwa podziękowali społeczności LGBTQ+ „za obecność i wsparcie podczas „Marszu 1000 tóg” i wszystkich innych demonstracji.

Wasza obecność i zaangażowanie w walkę o wolne sądy są ważne, a miejsce tęczowej flagi znajduje się obok biało-czerwonej i europejskiej! To powinno być poza wątpliwością! – chwalili.

Oby takie podejście było standardem podczas wszelkich zgromadzeń publicznych! Czy ktoś z Was był częścią „tęczowego bloku” lub szedł indywidualnie? Jak wspominacie inicjatywę, jaką był Marsz 1000 Tóg? Chętnie zapoznamy się z Waszymi refleksjami.

Źródła: oko.presskrytykapolityczna.plwyborcza.pl, wiadomosci.onet.pl fot. facebook.com

Polecane artykuły

Zostaw komentarz